Sport.pl

Kubica spotka się z Heidfeldem, by wyjaśnić przyczyny kolizji

- Musimy zapobiec takim wypadkom w przyszłości - mówi szef BMW Sauber Mario Theissen i zapowiada spotkanie z Robertem Kubicą i Nickiem Heidfeldem, którzy zderzyli się w Grand Prix Europy.
Do kontaktu, po którym oba bmw wypadły z toru, doszło już na pierwszym zakręcie. Kubica został wypchnięty przez Heidfelda, który nierozważnie walczył o odzyskanie czwartego miejsca, straconego na starcie na rzecz Polaka. W rezultacie kierowcy BMW Sauber już po kilkunastu sekundach stracili szanse na walkę o czołowe lokaty.

Podium mogło być na wyciągnięcie ręki, bo duże problemy mieli faworyci: Kimi Raikkonen i Lewis Hamilton. Miejsca od trzeciego do piątego zajęli jednak Mark Webber, Alex Wurz i David Coulthard. Theissen stwierdził, że szansa uciekła ze względu na kolizję. Kubica obwinia o wypadek Heidfelda, Niemiec - Polaka.

- Kierowcy uwikłani w taką kraksę zawsze przedstawią dwa zupełnie odmienne punkty widzenia - tłumaczy Theissen. - Przeanalizujemy dane, a potem siądziemy razem z zawodnikami i porozmawiamy o całej sytuacji - zapowiada szef zespołu.

Zdecydowana większość fachowców uważa, że wina jest po stronie Heidfelda. 30-letni Niemiec od soboty był rozkojarzony, bo urodził mu się syn. Po kwalifikacjach poleciał do Zurychu, wrócił na Nurburgring w niedzielę rano. Zawalił start, zbyt mocno nacierał z gorszej pozycji na Kubicę, potem wypchnął z toru jeszcze Ralfa Schumachera. Na końcu udało mu się wyprzedzić Kubicę, który miał problemy z odpowiednim przejechaniem szykany. - Nick miał szczęście, że wyścig wstrzymano - mówi Theissen. - Po kolizji z Robertem przód jego bolidu był tak zniszczony, że w normalnych warunkach nie mógłby jechać dalej.

Fachowcy doszukują się też innych powodów zdenerwowania Heidfelda - Niemiec wciąż nie ma podpisanej umowy na przyszły sezon, a od powrotu po wypadku w Montrealu Kubica jeździ wyraźnie lepiej od niego. Heidfeld to weteran F1, a o Kubicy mówi się więcej. W przeszłości Niemiec jeździł w zespole z Raikkonenem i Felipe Massą. Oni wygrywają wyścigi, walczą o mistrzostwo, a największym sukcesem Heidfelda są trzy drugie miejsca.

Na dodatek coraz bliżej F1 jest 20-letni Sebastian Vettel. Niemiec, którego rodacy ochrzcili "Baby Schumacher" po tym, jak po przeciętnym wyścigu zdobył punkt w GP USA, kiedy zastępował Kubicę. Prawa do Vettela ma i BMW Sauber, i Red Bull - w tym momencie Niemcowi bliżej do filii tego drugiego zespołu, czyli Toro Rosso. Obecni kierowcy tego teamu Vitantonio Liuzzi i Scott Speed nie mają poparcia wśród szefów i Vettel mógłby ścigać się zamiast któregoś z nich już w GP Węgier (5 sierpnia). Wówczas zostałby mu tylko krok do podpisania dwuletniego kontraktu.

"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]