Sport.pl

W Grodzisku ostatni gasi światło

Tak beznadziejnej Dyskobolii dawno nie widziano. Grodziszczanie przegrali w pierwszym meczu sezonu z Ruchem Chorzów 1:4.
Nie była to jedyna przykrość jaka tego wieczoru spotkała śledzącego kompromitację swej drużyny z loży VIP prezesa Zbigniewa Drzymałę. Klęskę oglądała bowiem garstka widzów. Przed meczem musiało to martwić prezesa. Już po kilku minutach - pewnie nie.

Każdy sympatyk Dyskobolii musiał bowiem z ciężkim sercem przeżywać chwile, gdy zupełnie nieprzygotowana taktycznie do meczu ekipa Groclinu dawała sobie wbijać kolejne gole kontrującym "Niebieskim". Przecież w poprzednim sezonie Dyskobolia nie przegrała ani razu przed własną publicznością, a wiosną traciła zaledwie 11 bramek. Tyle że z tamtej drużyny trenera Macieja Skorży niewiele zostało. Teraz jest zespół Jacka Zielińskiego - póki co bezbarwny, chaotyczny, bezradny.

Ruch grał tak, jak kiedyś Dyskobolia pod okiem dzisiejszego trenera "Niebieskich" Duszana Radolsky'ego. Uważna obrona, zagęszczona strefa przed polem karnym i umiejętne wykorzystywanie błędów rywali - to dało Ruchowi sukces.

Gospodarzy żegnały gwizdy, gości - brawa kibiców Ruchu, których dość sporo przybyło do Wielkopolski. A przecież jeszcze tydzień tego Ruchu nie było w ekstraklasie - nawet w Grodzisku przygotowali bilety na mecz z Wisłą Płock...

W czwartek Dyskobolia gra w Pucharze UEFA z Aratem Imiszli z Azerbejdżanu. Jeżeli znów się skompromituje, dni trenera Zielińskiego w Grodzisku będą policzone.