Gole za 1000 zł i 1000 euro

Pierwszy po 14 latach mecz Jagiellonii w ekstraklasie potwierdził, że społeczeństwo w Białymstoku jest ofiarne.
Kiedy przed 20 laty białostoczanie debiutowali w I lidze, media informowały, że na stadionie przy Słonecznej zasiada ponad 30 tys. widzów. Obecnie sympatycy piłki nożnej wpuszczani są tylko na połowę wyremontowanego obiektu i choć wypełnili te miejsca niemal do końca, organizatorzy przyznają się co najwyżej do 7 tys.

Nim piłkarze Jagiellonii i Polonii zaczęli spotkanie do spikera zgłosili się kibice z osiedla Zielone Wzgórza. Postanowili przekazać 1141 zł i 16 gr zarobionych na wakacjach strzelcowi zwycięskiej bramki. Ponadto firma Kinoplex ufundowała 1000 euro nagrody za pierwszego gola. Oczywiście nagrody były przewidziane dla białostockiej drużyny. Pierwsi do siatki trafili jednak goście. Zadanie mieli ułatwione, bo przeciętny debiut w obronie Jagi zaliczył były reprezentant kraju Radosław Kałużny. Widać, że czeka go jeszcze sporo pracy.

Poloniści prowadzili, grali lepiej, ale chyba zapomnieli, że już w II lidze nie radzili sobie ze stałymi fragmentami gry w wykonaniu Jagiellonii. Po rzucie rożnym bramkę wyrównującą strzelił wciąż niezawodny Remigiusz Sobociński.

Bytomianie jeszcze nie otrząsnęli się po niespodziewanym wstrząsie, a już przegrywali. Sobociński zrewanżował się asystą Dariuszowi Jareckiemu. Przerzucił piłkę z jednej strony boiska na drugą, a były pomocnik Górnika Łęczna jeszcze ładniejszym strzałem z woleja umieścił ją w siatce. Gdyby nie przewrotka Bartłomieja Sochy z Odry w meczu z ŁKS - byłby to murowany gol kolejki.