Stan wyjątkowy 2012

Euro 2012 zagrożone. Stadionów na czas nie zbudują Warszawa i Gdańsk. Bez specustawy nie zdążymy przygotować mistrzostw. - UEFA może nam odebrać Euro - ostrzega prezes PZPN Michał Listkiewicz.
Już wiadomo, że w 2010 r. nie stanie w Warszawie stadion narodowy, choć żądają tego europejskie władze piłkarskie. - Musimy renegocjować umowę. Poprosimy, by UEFA pozwoliła skończyć budowę na rok przed pierwszym meczem - przyznała wczoraj minister sportu Elżbieta Jakubiak.

I unieważniła konkurs na projekt stadionu narodowego, gdzie ma się odbyć ceremonia otwarcia mistrzostw. "Miał mnóstwo błędów formalno-prawnych i koncepcyjnych" - dodała.

Ogłoszenia następnego nie będzie. Jak mówi "Gazecie" Michał Borowski, ministerialny koordynator ds. budowy stadionów na Euro, nie ma już na to czasu.

Według Borowskiego już teraz na rękę musi pójść organizatorom Urząd Zamówień Publicznych. Nie powinien zgłaszać zastrzeżeń, gdy inwestycje związane z Euro będą odbywać się bez przetargów. - Jeśli się nie zgodzą, trzeba pisać do premiera, by Euro odwołał - mówi "Gazecie" Borowski .

- Jeśli zachodzi przesłanka tzw. pilności, można zrezygnować z przetargu. Decyzję podejmuje sam zamawiający, na własną odpowiedzialność. Ja tylko sprawdzam jej poprawność - przypomina Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych powołany za rządów SLD. Ale ostrzega, że tzw. zamówienie z wolnej ręki (bez przetargu) niewiele da, bo i tak najwięcej czasu zajmie przygotowanie dokumentacji projektowej i budowa stadionu.

- Zdążymy na Euro, gdy wszyscy się zabiorą do roboty, i to już. Więcej konkretów, mniej dywagacji - apeluje Czajkowski.

Na razie nie wiadomo nawet, gdzie stanie stadion narodowy: czy w miejscu zdewastowanego Stadionu Dziesięciolecia, czy obok. Ministerstwo Sportu ma zdecydować we wrześniu. Budowa ruszy, jeżeli ruszy, wiosną 2009 r.

Rząd zapowiada dwie specustawy o Euro 2012. Pierwsza dotyczy utworzenia wielkiej spółki (do 1000 dobrze opłacanych specjalistów!), która zajmie się całością przygotowań. Druga pozwoliłaby m.in. omijać obowiązek przetargów. - Jeśli Sejm ich natychmiast nie przyjmie, nie wyrobimy się - grozi Borowski.

Źle jest też w Gdańsku. W miejscu, gdzie 40 tys. kibiców ma oglądać ćwierćfinał Euro 2012, rośnie pietruszka. Działkowcy opuszczą teren "po zakończeniu sezonu wegetacyjnego w 2007 r.". W pierwszym kwartale 2008 miasto ogłosi przetarg na firmę, która opracuje projekt stadionu i go wybuduje. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Baltic Arena będzie gotowa na początku 2011 r.

- W Portugalii stadiony oddawano w ostatniej chwili. Z półrocznego opóźnienia UEFA nie zrobi problemu - pociesza się Michał Brandt, rzecznik gdańskiego sztabu Euro 2012. Deklarację współfinansowania budowy złożył tylko gdański koncern naftowy Lotos. W zamian koncern chce podobno zmienić nazwę stadionu na "Lotos Baltic Arena".

Na pewno zdąży Poznań, gdzie od lat remontowany jest stadion miejski. Także Wrocław zapewnia, że będzie OK. - Ogłosiliśmy przetarg na projekt i w połowie października go rozstrzygniemy. Latem 2008 r. zaczniemy budowę. Nowy stadion we Wrocławiu na Maślicach stanie w 2010 r. Tak jak się umawialiśmy z UEFA - twierdzi Michał Janicki, dyrektor w urzędzie miejskim miasta.

Kolejne spotkanie Polski i Ukrainy z UEFA - za miesiąc w Kijowie. Wtedy będziemy negocjować przesunięcia terminów. - Wystąpienie min. Jakubiak było niezręczne, bo zaczęła od tego, że nie zdążymy i odwołujemy przetargi. W świat poszedł sygnał, że już na starcie jesteśmy do tyłu - mówi anonimowo działacz PZPN.

Czy UEFA może nam odebrać mistrzostwa? - Jest taki zapis w umowie, jeśli nie będziemy dotrzymywać terminów - twierdzi prezes PZPN Michał Listkiewicz. - Kolumbia straciła kiedyś mistrzostwa Ameryki Południowej. Ale jestem dobrej myśli.

Listkiewicza "martwi, że ostatnie cztery miesiące zostały zmarnowane. Praktycznie nic nie zostało pchnięte do przodu".

Czy uda nam się zorganizować Euro 2012?