Kubica: Więcej zrobiłem w kartingu

- Gdyby porównać moje wyniki do osiągnięć Michaela Schumachera, to wypadam blado. Jeśli popatrzeć na innych kierowców z Polski, to trochę już osiągnąłem - mówi pierwszy Polak w Formule 1 Robert Kubica w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Od piątku do niedzieli 23-letni kierowca będzie gościem specjalnym miasteczka F1 wystawionego w Warszawie przez BMW Sauber.
Na początku sierpnia minął rok od kiedy Kubica jest wyścigowym kierowcą zespołu. Czy F1 zyskuje po rocznej znajomości? - Pod pewnymi względami tak, pod innymi nie. Teraz mam już trochę inne spojrzenie. Moje wyobrażenie o tym sporcie uległo zmianie, i to znaczniej. Ale szczegóły zatrzymam dla siebie - tajemniczo mówi Kubica.

- W Formułę 1 inwestowane są ogromne pieniądze i większość osób jest tu dlatego, że można zarobić, a nie z miłości do sportu - zauważa kierowca BMW Sauber. - Ale najwięcej sportu było w kartingu. Tamte czasy wspominam najlepiej. Świetna atmosfera i najmniej układów - mówi Kubica. - Nie narzekam na swoje osiągnięcia w F1, choć zawsze uważałem, że więcej zrobiłem w kartingu. Trochę to dziwne, bo nie uważam się za gorszego kierowcę samochodowego. Jednak w kartingu wynik w większym stopniu zależy od kierowcy. Teraz wszystko zależy od bolidu - dodaje Polak.

Czy nie irytuje go ta sytuacja, w której tak wiele zależy od samochodu? - Niestety, taki jest urok tego sportu, bo dla mnie to przede wszystkim sport. W tym sezonie bolid BMW jest bardzo mocny, co zresztą powtarzałem zawsze, od kiedy w nim zasiadłem. Frustrujące jest jedynie to, że czasami mimo dobrej szybkości nie udaje się zdobywać punktów - narzeka Kubica. Polak w tym sezonie startował w 10 z 11 wyścigów i zdobył już 28 punktów. Zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji generalnej.

Z którego występu w F1 Kubica jest szczególnie niezadowolony? - W tym sezonie z Monako, bo przy szybkości naszego bolidu i moim tempie w wyścigu można było dojechać na trzecim miejscu. Początek sezonu także nie był rewelacyjny, choć bolid z reguły jechał szybko. Wyjątkiem był Bahrajn, gdzie miałem kłopoty z ustawieniami, trudno było też w Kanadzie. Szkoda, bo na tym torze mogliśmy walczyć o dobre lokaty - mówi Kubica, który Grand Prix Kanady nie ukończył z powodu makabrycznego wypadku. Cudem nie odniósł jednak poważnych obrażeń, miał tylko skręconą kostkę.

- Najmilej wspominany wyścig to zeszłoroczna Monza - mówi Polak, który zajął tam trzecie miejsce. - Satysfakcję miałem także z wyścigu w Chinach, gdzie w ciągu 20 okrążeń przebiłem się do czołówki z praktycznie ostatniego miejsca. Potem zaryzykowaliśmy ze zmianą opon i nie wyszło, ale i tak uważam ten wyścig za udany.

Przed rokiem Kubica mówił, że Polacy muszą się nauczyć Formuły 1. Jak ocenia postępy? - Sądzę, że ludzie coraz więcej wiedzą o F1. Miło jest widzieć na trybunach polskich kibiców. W zeszłym roku nawet w Chinach widziałem biało-czerwone flagi. To nie jest tani sport do oglądania, a mimo to jest dużo polskich barw na torach - uważa Kubica.

Co robi w wolnym czasie? - Ostatnio gram w Richard Burns Rally, to najlepszy symulator rajdowy na świecie.

Czy Robert Kubica w tegorocznym GP Włoch znów zajmie miejsce na podium?