Sport.pl

Kiedy Kubica wygra wyścig?

- Podium na Monzy zapamiętam na zawsze, ale mam nadzieję, że nie będę musiał długo czekać na drugie - mówił w poniedziałek w Warszawie Robert Kubica. Polak udał się już do Włoch, gdzie w niedzielę będzie walczył o powtórzenie wyniku sprzed roku
Fantastyczny wyścig i trzecie miejsce Kubicy w Grand Prix Włoch w poprzednim sezonie sprawiły, że kibice Polaka na start na torze Monza czekają niecierpliwie i znów liczą na podium. Kierowca BMW Sauber patrzy na to jednak inaczej. - W zeszłym roku na szybkich torach takich jak Monza rzeczywiście byliśmy lepsi niż gdzie indziej. Ale teraz to się zmieniło - miałem w tym sezonie dwie okazje na podium, w obu przypadkach na wolnych torach - w Monako i na Węgrzech - przypomina Kubica, który w tych wyścigach zajmował piąte miejsca (poza tym trzykrotnie w tym sezonie był czwarty). - Tegoroczny samochód jest na tyle dobry, że punkty zdobywać możemy wszędzie. Ale oczywiście liczę, że na Monzie i Spa będziemy choćby minimalnie lepsi, niż dotychczas - dodał.

- Na Monzy używa się dużo mniejszych skrzydeł, więc jest mniejszy docisk - tłumaczył wyjątkowość GP Włoch Kubica. - Stawia się na prędkość, na to, żeby bolid spisywał się jak najlepiej jadąc powyżej 200 km/h na godzinę. Ale z drugiej strony chodzi też o kompromis z prędkością, bo przyczepność mechaniczna potrzebna jest na wychodzeniu z wolnych zakrętów, których jest sporo akurat w pierwszym sektorze.

W minionym tygodniu na Monzy odbyły się testy - Kubica jeździł w czwartek i w piątek. Wykręcił świetne czasy - odpowiednio drugi i trzeci wynik w danym dniu. - Trzeba pamiętać, że te czasy nie oddają rzeczywistych możliwości zespołów - zaznaczył Kubica. - Nie było dobrej pogody - duży deszcz spowodował, że przez dwa dni mieliśmy tylko cztery godziny jazdy na suchym torze - tłumaczył kierowca. Początek GP Włoch w piątek, kiedy odbędą się dwa treningi.

Kubica przyjechał wczoraj do Polski na prezentację "swojego" zegarka Certiny. To specjalna, limitowana seria - tarcza w kolorze biało-niebiesko-czerwonym ma odzwierciedlać malowanie kasku Polaka, zresztą Kubica uczestniczył w wyborze projektu. Cacko Certiny kosztuje 3,9 tys. złotych, wyprodukowano 1984 egzemplarze. Od środy można kupować je w sklepach, ale w samej Polsce będzie ich mniej, bo - jak mówił prezes Certiny Adrian Bossard - poza Polską zainteresowanie jest duże, szczególnie w Japonii.

Kubica otrzymał wczoraj egzemplarz nr 1984. Ta liczba była zresztą głównym motywem konferencji, bo w 1984 roku urodził się Kubica. A dlaczego nie dostał zegarka z nr. 1? - Ten egzemplarz na razie jest w moim sejfie. Podaruję go Robertowi, kiedy pierwszy raz stanie na najwyższym stopniu podium - zapowiedział Bosshard. - Może się okazać, że ten zegarek zostanie tam na zawsze - odparł ze śmiechem Kubica, który rywalizował z szefami Certiny o szybkość pracy w odmiennych profesjach. Kierowca musiał skrócić bransoletkę w zegarku, a przedstawiciele firmy - zmienić cztery koła w atrapie bolidu. W obu przypadkach mierzono czas, szybszy był Kubica - skrócenie bransoletki zajęło mu 51 sekund, zmiana opon trwała ponad minutę.