Kubica: Może znów będę na podium?

Samochód fajnie podskakuje na szykanach. Niektóre z nich są naprawdę szybkie - mówi Robert Kubica, kierowca BMW-Sauber przed Grand Prix Włoch. W niedzielę wyścig na Monzie, w którym przed rokiem Polak wywalczył pierwsze i jak na razie jedyne miejsce na podium w F1
Na Monzie Kubica spędził swoją wczesną młodość. Tu często testował i startował w niższych formułach. Doświadczenie z toru pomogło mu rok temu w walce o podium. Przyjechał na metę za kierowcą wszech czasów Michaelem Schumacherem i Kimi Raikkonenem. - Lubię większość fragmentów tego toru, bo są wyjątkowe. Jest tu kilka bardzo szybkich zakrętów i szykana, na której samochód wybija się wysoko, przejeżdżając nad krawężnikami. Auto musi pogodzić wymagania i tych szybkich, i wolnych odcinków. Monza nie jest łatwym torem - mówi 22-letni Kubica, który w tym sezonie zaliczył trzy czwarte miejsca, zdobył 29 pkt i zajmuje 6. miejsce w klasyfikacji kierowców.

Na Monzie cyrk Formuły 1 spotka się po raz pierwszy od szokującej informacji, że FIA zna nowe, ważne okoliczności w sprawie kradzieży tajemnic technicznych z Ferrari do McLarena. Prowadzący w obydwu klasyfikacjach - kierowców i konstruktorów - angielski zespół może zostać ukarany od bajońskiej grzywny po dwuletnią dyskwalifikację.

Kubica jest od tych spraw daleko. Jego zespół szykuje się w Monzie do skoku na podium.

Radosław Leniarski: Cieszy się pan na kolejny start na Monzie? To chyba wyjątkowy wyścig dla pana?

Robert Kubica: - Ja się cieszę na każdy wyścig. Wiem, że będzie sporo kibiców, włoskich i polskich. Wiele lat jeździłem we Włoszech, głównie w kartingu, co zresztą najlepiej wspominam. Mieszkałem 10 kilometrów stąd, to nawet sąsiedzi przyjdą. Albo nie przyjdą (śmiech). Dla mojej jazdy to bez znaczenia.

Jak na razie nie zdobył pan miejsca na podium w tym sezonie, a sam pan mówił, że bardzo na to liczy...

- Rok temu poszło tutaj bardzo dobrze zespołowi i na to samo liczę w najbliższy weekend. Może nawet na miejsce na podium. Miejmy nadzieję, że się uda.

To jest tor, gdzie samochody mają mały docisk. Uważa się, że bolidy BMW-Sauber czują się na takich torach lepiej niż na wolnych, jak Monte Carlo i Hungaroring.

- Ja czuję się tak samo wszędzie, na każdym torze. Tak samo dobrze prowadzi mi się samochód. Jeśli chodzi o tę siłę docisku, to w ubiegłym roku faktycznie samochód lepiej jeździł na szybkich torach. Teraz to już nie ma znaczenia. Jeśli bolid będzie przygotowany tak dobrze jak w Hongaroringu i w Monako, będziemy w stanie walczyć o podium. Jeśli gorzej, to nie mamy szans.

Oczywiście na Monzie trzeba bardziej uważać, bo mniejsza siła docisku powoduje, że tył samochodu może tańczyć przy dojazdach. Gorzej jest też przy dohamowaniach, bo trzeba z 300 km na godzinę zredukować do pierwszego biegu. Łatwo zblokować koła, łatwo popełnić błąd. Szczególnie na dwóch pierwszych szykanach po starcie, gdzie jest dosyć dziurawo. Ale wylano tam [na przedłużeniu prostej startowej - rl] nowy asfalt, więc jak będą kłopoty, to można tam sobie skręcić i się wyratować.

Mówi się w padoku, że właśnie tutaj BMW-Sauber dzieli najmniejszy dystans do dwóch potęg - McLarena i Ferrari. Pan też tak uważa?

- Na testach faktycznie tak wyglądało, że niewiele dzieli nas od Ferrari, trochę więcej od McLarena. No, ale testy są od tego, aby z nich wycisnąć maksymalnie dużo danych do przygotowania bolidu. Gdyby przeanalizować tylko testy, to tak, możemy z nimi walczyć. Jednak w ciągu tygodnia może okazać się, że Ferrari coś przygotuje na wyścig, co poprawi ich osiągi.

Zresztą nie wiadomo nawet, nad czym Ferrari pracowało podczas testów, ile mieli paliwa, czy pokazali cały swój potencjał. Podczas testów mało jeździliśmy po suchym torze - tylko 3 godz. Wszystko się okaże dopiero w sobotę podczas kwalifikacji. Obydwa zespoły walczą o tytuł i zrobią wszystko, aby go zdobyć. Podczas piątkowych treningów będą się pewnie tylko czaić. Ze stwierdzeniem, że jesteśmy w stanie z nimi walczyć, lepiej zaczekać do soboty.

W sobotę polscy piłkarze grają ważny mecz z Portugalią. Będzie pan oglądał?

- Nie wiem, czy będę mógł. Oczywiście nie będę się cieszył, jeśli przegramy. Chyba każdy Polak chce, by wygrywała nasza reprezentacja.