Sport.pl

Cud Kubicy

Fernando Alonso wygrał wielkie Grand Prix na Monza. Robert Kubica po swoim błędzie i katastrofalnej zmianie opon musiał odrabiać straty. Był piąty


Wyścig mógłby być kanwą sensacyjnego filmu. Oskarżany o szpiegostwo, sabotaż i inne zbrodnie zespół McLaren położył na łopatki Ferrari - 150 kilometrów od siedziby włoskiej firmy-symbolu F1. Stało się to dzień po wizycie carabinieri w centrum dowodzenia McLarena (patrz tekst poniżej), dwa tygodnie po podwójnej porażce z Ferrari w Turcji. Co więcej, był to pierwszy w historii dublet McLarena na jednym z najsłynniejszych, jeśli nie najsłynniejszym torze wyścigowym świata.

Szef angielskiej firmy Ron Dennis płakał na ramieniu żony, gdy Fernando Alonso, a zaraz za nim młody geniusz Lewis Hamilton mijali linię mety przed Ferrari Kimiego Raikkonena. Drugi kierowca włoskiej stajni Felipe Massa w ogóle nie dojechał do mety, co było ciosem dla 140 tysięcy tifosi.

Pół minuty za Finem przyjechał Niemiec z BMW Sauber Nick Heidfeld i niecałe 4 sekundy później jego partner z teamu Robert Kubica. I właśnie to - piąte miejsce Polaka - było chyba największym cudem tego wyścigu. Cudem, który kierowca zawdzięcza tylko sobie. Ale zanim do niego doszło, było blisko całkowitej porażki.

Katastrofa w pit lane

Najpierw Kubica, ruszający na starcie z mniej przyczepnej prawej części toru, dał się wyprzedzić przez Heikkiemu Kovalainenowi z Renaulta. Zresztą na starcie szybsi od swoich sąsiadów z prawej byli niemal wszyscy kierowcy czołówki jadący po lewej, czystej, nagumowanej stronie.

Polak jakby wbił się w tył samochodu Fina, nie odpuścił go na metr i gdy wyjechał na długi łuk Parabolica, udało mu się odzyskać szóste miejsce, wyduszając z samochodu ponad 330 km na godz. Dopiero później nastąpiła sekwencja porażek.

Polak zjechał do garażu, a tam w jednej chwili diabli wzięli mit o niemieckiej organizacji. Samochód ześliznął się z przedniego podnośnika, tylny podnośnik nie mógł podnieść bolidu, wąż pneumatycznego pistoletu nie sięgał do tylnego koła, mechanik poprawiający przedni statecznik nie trafiał śrubokrętem w dziurkę. Zmiana opon i tankowanie trwało 17,5 sekundy!

Polak wyjechał na 11. miejscu!

- Robert nieprecyzyjnie wjechał na swoje miejsce parkingowe - mówił Mario Theissen po wyścigu, tłumacząc mechaników. Na drugim pit-stopie - który poszedł płynnie - widać było, jak mechanik odpowiedzialny za koła gestykuluje w nerwach: "No proszę, teraz wszystko OK! To nie była moja wina".

Pościg i sukces Kubicy

Kubica musiał teraz wykonać kilkanaście naprawdę szybkich okrążeń, aby nadrobić czas do tych kierowców, którzy jechali z taktyką z jednym postojem w garażu. A takich było teraz przed nim kilku. Polak dużo sekund stracił, jadąc za wolnym Kovalainenem, za którym wylądował po katastrofalnym postoju. Na szczęście Fin zjechał na drugi pit-stop, Polak przyspieszył i po swoim drugim pobycie w boksie wyjechał przed Kovalainenem, ale za to za Nico Rosbergiem. Kubicy zabrakło ułamków sekundy.

Na tym wyścigu były dwa piękne manewry wyprzedzania. Jeden z nich wykonał właśnie Kubica. Mając przewagę szybkości nad williamsem Rosberga, najpierw próbował go wyprzedzić na długim łuku zwanym Parabolica, na którym na pierwszym kółku wyprzedził Kovalainena. - Byłem pewien, że mi się uda. Jechałem za nim jak w tunelu aerodynamicznym. To niebezpieczne, bo traci się przyczepność, robi się bardzo ślisko - mówił Polak.

Gdy się nie udało na łuku, Kubica bardzo późno zaczął hamowanie przed szykaną nr 4 i wbił się w nią przed Niemcem. Było to na 45. okrążeniu, czyli zaledwie osiem przed metą.

Hamilton się uratował

To było coś. Ale jeszcze piękniejszy manewr, tyle że dwa okrążenia wcześniej, wykonał Lewis Hamilton walczący o drugie miejsce z Kimim Raikkonenem. Desperacko zahamował na końcu prostej startowej, aż z kół poszedł dym, na uślizgu wkręcił się niemal w szykanę, lekko wypychając samochód rywala, odzyskał kontrolę nad bolidem i uciekł Finowi.

To był dla Brytyjczyka ratunek.

Gdyby nie wyprzedził Fina, jego przewaga nad zwycięzcą Grand Prix Włoch, kolegą z zespołu i wiceliderem klasyfikacji kierowców Fernando Alonso zmalałaby zaledwie do 1 punktu!

Emocje wyścigowe udzieliły się tłumowi, który wdarł się na tor podczas prezentacji. Jednak to Polacy byli jedyną zwartą grupą, jaka pozostała na torze jeszcze godzinę po zakończeniu wyścigu. 200-300 biało-czerwonych kibiców skandowało bez wytchnienia imię swojego kierowcy. Kubica wyszedł do nich w obstawie członków zespołu, wyrzucił kilkanaście czapek z limitowanej wersji "Italian GP, Monza 2007". - Robert nie przejmuj się, kochamy cię - krzyczał tłumek Polaków.

- Ale ja się nie przejmuję - powiedział kierowca.

Cytaty GP Włoch

- Samochód po prostu ześliznął się z podnośnika - Robert Kubica

- Robert nieprecyzyjnie trafił w swoje miejsce parkingowe. Stąd problemy - Mario Theissen, szef BMW-Sauber

Wyniki Grand Prix Włoch:
1. Fernando Alonso (Hiszpania/McLaren-Mercedes) 1:18.37,806
2. Lewis Hamilton (W.Brytania/McLaren-Mercedes) +6,062
3. Kimi Raikkonen (Finlandia/Ferrari) +27,325
4. Nick Heidfeld (Niemcy/BMW-Sauber) +56,562
5. Robert Kubica (Polska/BMW-Sauber) +1.00,558
6. Nico Rosberg (Niemcy/Williams-Toyota) +1.05,810
7. Heikki Kovalainen (Finlsndia/Renault) +1.06,751
8. Jenson Button (W.Brytania/Honda) +1.12,168
9. Mark Webber (Australia/Red Bull-Renault) +1.15,879
10. Rubens Barrichello (Brazylia/Honda) +1.16,958
11. Jarno Trulli (Włochy/Toyota) +1.17,736
12. Giancarlo Fisichella (Włochy/Renault) +1 okr.
13. Alexander Wurz (Austria/Williams-Toyota) +1 okr.
14. Anthony Davidson (W.Brytania/Super Aguri-Honda) +1 okr.
15. Ralf Schumacher (Niemcy/Toyota) +1 okr.
16. Takuma Sato (Japonia/Super Aguri-Honda) +1 okr.
17. Vitantonio Liuzzi (Włochy/Toro Rosso-Ferrari) +1 okr.
18. Sebastian Vettel (Niemcy/Toro Rosso-Ferrari) +1 okr.
19. Adrian Sutil (Niemcy/Spyker) +1 okr.
20. Sakon Yamamoto (Japonia/Spyker) +1 okr.