Sport.pl

Najście karabinierów na centrum dowodzenia McLarena

W sobotę włoscy karabinierzy w swoich śmiesznych czapkach z wysokim daszkiem nawiedzili błyszczące srebrem i szkłem centrum McLarena na torze Monza, warte 15 mln dol.
Wizyta miała miejsca kilkanaście minut po zdobyciu przez kierowców McLarena dwóch pierwszych miejsc startowych.

Karabinierzy wręczyli zawiadomienia, że we Włoszech toczy się śledztwo przeciwko pięciu członkom zespołu McLaren w związku ze szpiegostwem przemysłowym. Pisma otrzymali szefowie zespołu, w tym główny Ron Dennis. W niedzielę McLaren wydał oświadczenie, w którym pisze, że akcja ma za zadanie wytrącić zespół z rytmu przygotowań do wyścigu, w którym walczy o mistrzostwo świata z włoskim zespołem Ferrari.

Afera szpiegowska wybuchła w lipcu, gdy w domu szefa projektantów McLarena znaleziono 780-stronicowe dossier samochodu Ferrari, wynik pracy za miliony euro. Śledztwo toczyło się w tajemnicy od dawna. Podejrzanym o szpiegostwo był jeden z najważniejszych mechaników Ferrari. Międzynarodowa Federacja Samochodowa pierwotnie uniewinniła McLarena, wierząc, że szef projektantów chciał zmienić pracę i działał na własną rękę.

Teraz się okazało, że są nowe wskazówki. Przesłuchanie w ich sprawie organizuje na czwartek w Paryżu Światowa Rada Sportu Samochodowego. Nowe ślady to e-maile między Fernando Alonso a testowym kierowcą McLarena Pedro de La Rosą, też Hiszpanem. Listy dotyczyły technicznych szczegółów Ferrari. Czyli jednak szef projektantów McLarena nie działał na własną rękę.

Mało tego. Okazało się, że wbrew temu, o czym zapewniał McLaren, między jego szefem projektantów a mechanikiem Ferrari dochodziło nie do minimalnych kontaktów, ale obaj panowie rozmawiali setki razy i wymienili setki SMS-ów. Na okrutną ironię zakrawa to, że włoscy śledczy zażądali danych telekomunikacyjnych od firmy Vodafone, głównego sponsora McLarena.

Przeciwko mechanikowi Ferrari Nigelowi Stepney'owi toczy się oddzielne śledztwo o sabotaż. Stepney miał w maju w Monte Carlo wsypać do baku jednego z samochodów podejrzany biały proszek przed Grand Prix Monako. Później policja znalazła ślady tego proszku na spodniach Stepneya podczas przeszukania domu mechanika pod Modeną w czasie, gdy był na wakacjach.

Światowa Rada Sportu uważa, że gdyby podejrzenia wobec zespołu się potwierdziły, może zostać wykluczony nie tylko z obecnego sezonu, w którym jest podwójnym liderem (w klasyfikacji konstruktorów i kierowców) na cztery starty do końca, ale również z przyszłego. Kierowców również czekałaby anulowanie wyników z całego sezonu 2007.

Na Monzy wisiał w niedzielę transparent wywioeszony przez Hiszpanów: "Fernando, Ty im pomogłeś wygrać, a oni Tobie przegrać". Ale w tej aferze nie będzie ani zwycięzców, ani pokonanych.