Sport.pl

Kubica: Paniki nie było

- Źle wjechałem na swoje miejsce w boksie. Ale zupełnie się tym nie przejąłem, wyniku to nie zmieniło. Takie rzeczy się zdarzają - mówił Robert Kubica po zajęciu piątego miejsca w Grand Prix Włoch Formuły 1 na torze w Monzy
Robert Kubica: W garażu nie wjechałem prosto na swoje miejsce, tylko pod kątem. Samochód się ześliznął z tylnego podnośnika, to zaskoczyło mechaników, potem nie mogliśmy wyciągnąć spod niego przedniego podnośnika, który się zaklinował. Ale w sumie - choć straciliśmy na to masę czasu - nie zmieniło ostatecznych wyników. Zupełnie się tym nie przejąłem, żadnej paniki. Takie rzeczy się zdarzają.

Potem nie mogłem jechać bliżej Heikki Kovalainena, bo wyraźnie traciłem docisk. Ciężki samochód się ślizgał, miałem kłopoty przy dohamowaniach. Na szczęście zjechał do garażu dwa okrążenie przede mną i dzięki temu znalazłem się przed nim.

Wyprzedzenie Nico Rosberga udało się dzięki temu, że miałem świeże opony i całkiem lekki samochód. Z kolei on używał - z powodu strategii z jednym postojem - starych opon. Wiedziałem o tym wszystkim, i wyszedłem szybko z łuku Parabolica, późno hamowałem i tym go wyprzedziłem.

Na pierwszych okrążeniach, kiedy samochód był lżejszy byliśmy naprawdę szybcy, ale gdy był ciężki od paliwa, powinniśmy osiągać lepsze wyniki. Musimy nad tym popracować przed wyścigiem o Grand Prix Belgii.

W końcu wyścigu odrabiałem bardzo szybko stratę do Nicka Heidfelda, ale to dlatego, że Nick już odpuścił wyścig. Nie mógł już ani awansować, ani stracić pozycji.