Wyścigowi szpiedzy

Wyobraź sobie wojnę. Lewis Hamilton, Alain Prost i Robert Kubica tworzą siatkę szpiegowską. Ponad 60 lat temu w okupowanym przez Niemców Paryżu trzej najlepsi kierowcy świata taką siatkę założyli. Dwóch przypłaciło to życiem, trzeci cudem uniknął śmierci - mówi pisarz Joe Saward, autor książki ?Grand Prix Saboteurs?
Radosław Leniarski: Napisał pan książkę o bohaterach wojny. Co to byli za ludzie, co to byli za kierowcy?

Joe Saward: Robert Benoist, William Grover-Williams i Jean-Pierre Wimille wygrali przed II wojną światową wszystko, co było do wygrania w wyścigach samochodowych. Byli najsłynniejszymi kierowcami swoich czasów. Najbardziej znany był Benoist. Zwyciężył w najważniejszych wyścigach przedwojennych: w 1927 r. w samochodzie Delage zdobył Grand Prix Francji, Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i tym samym mistrzostwo świata. Dostał za ten wyczyn francuską Legię Honorową.

Z kolei Grover-Williams przeszedł do historii jako pierwszy zwycięzca Grand Prix Monako. W 1929 r. w zażartym ponad trzygodzinnym wyścigu pokonał swoim bugatti 35T wielkiego faworyta, niemieckiego kierowcę Rudolfa Caracciolę w mercedesie ssk. Caracciola przyjechał na metę drugi, choć wystartował jako 15.

Grover-Williams był w tym czasie najlepszym kierowcą stajni Ettore Bugattiego, która miała wówczas pozycję taką, jaką obecnie Ferrari. Dwukrotnie zdobył Grand Prix Francji, raz wygrał dziesięciogodzinny wyścig o GP Belgii.

Wimille w 1936 roku zdobył GP Francji a w 1937 i 1939 roku wygrał 24 godziny w Le Mans. Za pierwszym razem w Le Mans jego partnerem był Robert Benoist. Wyścig z 1937 roku dla Benoista był ostatnim w karierze i bodaj najbardziej dramatycznym. Najpierw para kierowców uniknęła olbrzymiego karambolu, później było oberwanie chmury i burza z piorunami, wreszcie uczestniczyła w kraksie i wypadła poza tor na cztery okrążenia przed metą. Benoist musiał wówczas samodzielnie wyciągnąć samochód z krzaków na tor i uruchomić na pych.

Jak to się stało, że stali się szpiegami?

- Grover-Williams był synem trenera koni należących do rosyjskiego emigranta księcia Trubeckiego. Ze swym ojcem i jego chlebodawcą przeniósł się z Wielkiej Brytanii do Francji. Kiedy wybuchła wojna, poczuł się znów Anglikiem i jako 36-latek zgłosił się do ambasady brytyjskiej w Paryżu. Z kierowcy wyścigowego zamienił się w wojskowego szofera wożącego generałów. Razem z brytyjskim korpusem ekspedycyjnym ewakuował się z kontynentu spod Dunkierki.

Po roku pobytu na Wyspach jakiś sztabowiec zorientował się, że ma do dyspozycji skarb - odważnego do szaleństwa Anglika mówiącego perfekcyjnie po francusku. W maju 1942 r. po przeszkoleniu Wydział Operacji Specjalnych przerzucił Grover-Williamsa do Francji. Nikt z Resistance go nie witał, bo nikt z ruchu oporu nie wiedział, że ląduje. Miał sam, na własną rękę założyć nową siatkę.

I oczywiście zaczął od swoich kumpli z wyścigów...

- Tak jest. Najpierw z Robertem Benoistem, a ten z Wimille'm, swoim partnerem ze zwycięskiego wyścigu 24 godziny w Le Mans. Cała trójka transportowała i magazynowała w domu Benoista na południowo-zachodnich przedmieściach Paryża broń zrzucaną przez aliantów w okolicach Ramboulliet. Siatka Grovera-Williamsa - i on sam - pracowała między innymi nad sabotażem w podparyskiej fabryce Citroena. Wyniki produkcyjne w latach 1942-43, kiedy ta trójka działała, spadały o połowę.

Jak doszło do wpadki?

- W czerwcu 1943 roku w Paryżu Niemcy rozbili wielką siatkę "Prospera", jednego z najsłynniejszych agentów brytyjskiego wywiadu we Francji - Francisa Suttilla. "Prospera" zdradził podwójny agent Henri Dericourt. W wielkiej akcji niemieckiej został aresztowany brat Roberta Benoista, Maurice, również kierowca wyścigowy, dwukrotny uczestnik 24 godziny Le Mans. To Maurice wskazał Niemcom miejsce magazynowania broni - domu rodzinny w Auffargis. Niemcy zatrzymali tam rodzinę Benoista, przypadkiem złapali tam też Grovera-Williamsa. Sam Robert Benoist został aresztowany trzy dni później w Paryżu. Jednak mimo asysty czterech gestapowców uciekł im, wyskakując z pędzącego mercedesa.

Co się stało z Mauricem?

- Po wojnie było dochodzenie w jego sprawie. Widziałem dokumenty ze śledztwa. Prokuratorzy stwierdzili we wnioskach, że Maurice powinien zostać aresztowany i skazany za kolaborację. Jednak dzięki koneksjom w rządzie Charlesa de Gaulle'a uniknął kary. Nigdy nie został aresztowany. Materiały ze śledztwa były tajne aż do 2003 r.

Ale jego bratu udało się uciec...

- Tym razem tak. Niemcy mieli tego bardzo żałować. Okazał się bowiem jednym z najskuteczniejszych i najbardziej brawurowych członków Resistance. Po drugim zrzucie wysadzał w powietrze po dwóch stronach Loary pylony sieci elektrycznej dostarczającej prąd do Nantes i bazy Kriegsmarine w St. Nazaire. Po inwazji aliantów jego siatka niemal całkowicie wyłączyła prąd i telefony w tym wielkim portowym mieście! W depeszach do centrali Robert chwalił się, że w okolicy ma pod bronią 2000 maquis.

Śmiertelna okazała się wpadką po trzecim zrzucie do Francji w 1944 r., gdy postanowił odwiedzić w Paryżu umierającą matkę.

Jak doszło do aresztowania?

- Moim zdaniem zdradziła - podczas przesłuchań na gestapo - agentka o pseudonimach "Corinne" i "Charles". Uważam, że była to Violette Szabo.

Szabo? Przecież to najsłynniejsza agentka angielskiego wywiadu (w II wojnie światowej, drugą kobietą, która otrzymała Order Świętego Jerzego za działania wojenne. Aresztowano ją tydzień przed aresztowaniem Benoista. Ich tereny działania oddalone były od siebie od siebie o jakieś 400 km. Szabo została stracona przez Niemców w obozie Ravensbrück w 1945 r.).

- Gdy uświadomiłem sobie, że to musiała być ona, nie mogłem uwierzyć we własne wnioski. Przekazałem je do British Archives ze słowami: "Sam nie wierzę w to, co znalazłem, ale to właśnie ona zdradziła Roberta Benoista". Odpisali, że to nie może być prawdą. Ja jednak mam argumenty, znam fakty, dokumenty i jestem pewny swego.

Co się stało z Groverem-Williamsem i Robertem Benoistem?

- Obaj zostali zakwalifikowani przez Niemców do grupy "nacht und nebel", czyli więźniów przeznaczonych do zlikwidowania. Benoista wysłano do Buchenwaldu, gdzie został powieszony we wrześniu 1944 r.

Trudniej było ustalić fakty dotyczące Grovera-Williamsa. Do końca lat 90. ubiegłego wieku krążyła legenda, że agent i kierowca przeżył wojnę, że zniknął gdzieś na antypodach. Ktoś widział na jednym z wyścigów w latach 50. kierowcę podpisującego autografy nazwiskiem "Williams", pod którym występował na wyścigach we Francji. Zresztą właśnie z powodu używania nazwiska Williams trudno było Grovera powiązać ze zwycięzcą GP Monako, z agentem wywiadu o kilku pseudonimach i z zamordowanym przez Niemców. Podobno w 1947 r. do ambasady brytyjskiej w Berlinie zgłosił się człowiek podający się za Grovera-Williamsa szukający pomocy w dostaniu się do USA. Były wskazówki mówiące, że kierowca znalazł się w więzieniu w Rawiczu, który wyzwoliła Armia Czerwona. Przesłuchiwany przez MI6 SS-man, szef bloku więziennego w Sachsenhausen Kurt Eccarius, zeznał, że Grover-Williams został w styczniu 1945 r. wysłany do Berlina do siedziby gestapo, skąd miał zostać przetransportowany do Rawicza. Wielu więźniów Rawicza przeżyło.

Ale dlaczego miałby być w Berlinie, a potem odesłany w kierunku, skąd nadchodziła śmiertelna dla Niemców fala?

- No właśnie. Nadzieja na przeżycie Grovera-Williamsa nie znalazła potwierdzenia w faktach.

Na pewno po aresztowaniu w czerwcu 1943 r. Anglik został wysłany do Berlina w grupie z Suttillem. Obaj znaleźli się w Sachsenhausen w specjalnym więzieniu wewnątrz obozu dla najważniejszych więźniów, tam gdzie rzeczywiście szefował Eccarius [przetrzymywano w nim między innymi - też od czerwca 1943 - Stefana "Grota" Roweckiego. Przebywali w obozie razem aż do zamordowania "Grota" 3 sierpnia 1944 roku].

W lutym 1945 r. zaczęła się stopniowa ewakuacja obozu na zachód. Jednak w marcu 1945 r. Grover-Williams i Suttill zniknęli - twierdzili później współwięźniowie, którzy przeżyli wojnę. Zostali zamordowani jako "nacht und nebel" prawdopodobnie tuż przed ewakuacją bloku więziennego.

W marcu 2007 r., już po publikacji mojej książki, otrzymałem materiały od syna Suttila. Był to raport oficera radzieckiego, który cytuje niemiecki dokument. Według cytowanego źródła Suttil i Grover zostali rozstrzelani 18 marca 1945 r., czyli półtora miesiąca przed klęską Berlina, miesiąc przed wyzwoleniem obozu [przez 2. Dywizję Piechoty WP].

Wojnę przeżył Wimille. Jak mu się to udało?

- Miał niezwykłe szczęście - Niemcy i jego chcieli aresztować w 1943 r. Uciekł w chwili zatrzymania. W strzelaninie w Paryżu uniknął kul, zygzakując między samochodami, i rzucił się z mostu do Sekwany. Przeczekał gonitwę gestapo, siedząc w wodzie z wystawionym nosem tuż ponad powierzchnię.

9 września 1945 roku odbyło się Grand Prix de la Liberation w paryskim Lasku Bulońskim, pierwsza po wojnie impreza samochodowa. Pierwszy z trzech wyścigów imprezy nazwano Memoriałem Roberta Benoista, ponieważ dzień wypadł w pierwszą rocznicę jego śmierci. Najważniejszym startem dnia był Wyścig Więźniów. Wimille też przyjechał. Spóźnił się jednak na start i ruszył jako ostatni, wprost z garażu. I wygrał!

Dlaczego Wimille nie powiedział wtedy nikomu o siatce kierowców?

- Też mnie to gryzie. Może dlatego, że wciąż obowiązywała go tajemnica. Jeszcze dymiły wojenne zgliszcza. Wimille zginął za kierownicą w 1949 r. na treningu przed wyścigiem samochodowym pod Buenos Aires.