Sport.pl

Pliński: Jesteśmy w szoku

Dotąd rywala grającego na poziomie Finlandii roznosiliśmy. Jesteśmy w szoku, nie rozumiemy, co się dzieje, bo naprawdę dawno tak sromotnie nie przegrywaliśmy - powiedział po przegranym 0:3 meczu z Finlandią Daniel Pliński
Daniel Pliński, środkowy:
Jeśli Finlandia gra w pierwszym secie średnio, to znaczy, że coś z nami jest poważnie nie tak. Dotąd rywala grającego na jej poziomie roznosiliśmy, wygrywaliśmy sety do 18, 17. Jesteśmy w szoku, nie rozumiemy, co się dzieje, bo naprawdę dawno tak sromotnie nie przegrywaliśmy. W końcówkach praktycznie nie zdobywamy punktów, ręka nam drży, nic nie wychodzi. Od stanu 20:20, kiedy przychodzi sytuacja stresowa, nie potrafimy zrobić niczego, nawet jeśli wcześniej idzie nam nieźle.

Wciąż tworzymy bardzo mocną grupę, nic się nie popsuło między nami, tylko, że teraz tworzymy mocną grupę, która przegrywa. Musimy coś zrobić, bo z taką grą nie da się awansować na igrzyska, nie mówiąc już o medalach w Pekinie. A wziąć się w garść trzeba już teraz, bo jak będziemy dalej przegrywać, skończymy na 12. miejscu i będzie katastrofa, choć dla mnie osobiście ten turniej i tak już będzie największym reprezentacyjnym rozczarowaniem w karierze.

Sebastian Świderski, przyjmujący, kapitan reprezentacji:
Nie zacząłem w pierwszej szóstce, bo tak ustaliliśmy wspólnie z trenerem Lozano. Najpierw oglądałem mecz z boku i byłem pod wrażeniem przyjęcia i ataku Finów, którzy chyba przez cały mecz nie popełnili dwóch błędów pod rząd. A my zacinaliśmy się w końcówkach. Przestoje się powtarzały w każdym secie, i to w tym samym ustawieniu. A rywale ten krytyczny moment wykorzystują.

Naprawdę ciężko to wszystko wytłumaczyć, bo dynamiki, skoczności nam nie brakuje. Brakuje za to gry drużynowej, pomyślenia, kiedy wyrasta przed nami potrójny blok i trzeba piłkę splasować, by kontynuować akcję.

No i atak nie działa, to widać gołym okiem, jeden atakujący całego meczu nie pociągnie, musi mieć wsparcie. Pomysłu, jak rozwiązać ten problem, nie znaleźliśmy. Wielokrotnie na tym turnieju zdarza się, że gra jeden albo dwóch zawodników, a reszta stara się nie przeszkadzać. Grzesiek Szymański potrzebuje czasu i ogrania w reprezentacji, bo dotąd dawał tylko zmiany - świetne, ale zmiany, a rola podstawowego atakującego jest zupełnie inna.

Pamiętam tylko jeden równie zły turniej - w Wiedniu, za kadencji śp. Huberta Wagnera. Też graliśmy tam z drużynami typu Austria, Belgia, Niemcy i też nam nie szło. Ale to nie była impreza rangi mistrzowskiej.

Paweł Zagumny, rozgrywający:
Nie jest przyjemnie przegrać w takim stylu. Nie wiemy, co się dzieje, nie potrafimy utrzymać nawet przewagi, którą uzyskujemy na początku seta. Wątpię jednak, by został popełniony błąd w przygotowaniach. Mamy sto procent zaufania do trenera Lozano, a przygotowywaliśmy się dokładnie tak samo, jak rok temu, przed mundialem.

Łukasz Kadziewicz, środkowy:
Nie wiem, co powiedzieć. Przegraliśmy i jesteśmy przegrani, nie tylko po tym spotkaniu. Byliśmy dobrze przygotowani do turnieju, może za bardzo liczyliśmy na siebie. Na siatkarskiej mapie Europy pojawiło się państwo [Finlandia], które wcześniej było trudno znaleźć.

Nie stawiajcie na nas krzyżyka, choć na razie nie wygląda to wszystko najlepiej. Jesteśmy silną drużyną i nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło dla nas miejsca w samolocie do Pekinu. Zrobimy wszystko, żeby się w nim znaleźć. Po spotkaniu z Finlandią jesteśmy przybici, ale tak chyba smakuje sport

Piotr Gacek, libero:
Nie wiem, z czego wynika ta niemoc. Ciężko jest mi cokolwiek mówić. To co było w mistrzostwach świata, gdzieś pewnie tkwi w nas. Teraz pracowaliśmy ciężko, tak jak przed czempionatem w Japonii, gdzie zdobyliśmy srebrny medal.

Janne Heikkinen, środkowy reprezentacji Finlandii:
Na razie nie myślimy o medalach. Koncentrujemy się tylko na najbliższym meczu. Zawsze tak robimy. Ja osobiście świetnie się bawię na tym turnieju. Teraz liczy się tylko Belgia. Potem jeszcze kolejny mecz i wtedy ocenimy, do czego jesteśmy zdolni.