Sport.pl

Hołowczyc o śmierci McRae: Nie spałem całą noc...

- Colin McRae sprawił, że do dziś wielu ludzi, kierowców, kibiców patrząc na jakiś odcinek specjalny zastanawia się: "ciekawe jak McRae by to przejechał?" - wspomina Krzysztof Hołowczyc, rajdowy mistrz Europy.
Colin McRae zginął w katastrofie helikoptera

Krzysztof Hołowczyc wspomina Colina McRae:

- Jak się dowiedziałem, nie spałem całą noc. Colin to jeden z moich idoli. Człowiek nie z tego świata. To ktoś kto mnóstwo dobrego dla całego motosportu. Nadał rajdom samochodowym duszę...

Charakteryzując jego styl jazdy jednym słowem, powiedziałbym: "bezkompromisowość". On nie był kunktatorem, nie wyliczał punktów. Zawsze, w każdej sytuacji jechał na maksa, najszybciej jak potrafił. Takie podejście nie odpowiadało wielu zespołom, bo czasem potrzebna jest taktyka. Colin zawsze chciał być najszybszy i nie rozumiał, że ktoś może uważać inaczej. Jego jedyną taktyką było: nic nie odejmować (z pedału gazu - red.).

Poznałem go bliżej w latach 90., kiedy nasze samochody przygotowywała do startu firma Prodrive. Samo stanie przy Colinie było dla mnie czymś niesamowitym, bo on już wtedy był wielkim zawodnikiem i mistrzem świata. Okazał się jednak nie żadną niedostępną gwiazdą, ale normalnym facetem. Tyle, że przez jego szkocki akcent ciężko było się z nim dogadać. Na szczęście miał bardzo komunikatywnego pilota Nicky Grista. Obaj byli otwarci, chętni do pomocy. Dzielili się uwagami, udzielali rad. Colin był kompletnie inny niż się spodziewałem po jego stylu jazdy.

Po latach spotkałem go w Dubaju podczas przygotowań do Rajdu Dakar, w którym tak jak ja startował na nissanie. Był bardzo wyluzowany. Dakary mu się podobały, bo jak mówił, "tu nie ma sytuacji, że z powodu głupiego kapcia czy awarii tracisz szansę na wygraną. Na pustyni wszystko jest do odrobienia. Tu dobrzy kierowcy i tak wrócą na swoje miejsce". Bardzo mi pomógł w ustawieniu nissana na nowy rajd, udzielił mnóstwa rad na temat zawieszenia, balansu samochodu, choć on sam miał już dopięty kontrakt z bmw. Miał jechać na jakimś specjalnym, ekologicznym paliwie.

Ale też przebąkiwał, że chce wrócić do rajdowych mistrzostw świata. Że staje się to jego obsesją, bo wciąż czuje się szybki. Nie zdążył. Wielka szkoda i wielki żal.