Rafał Stec: Europa robi się malutka

Motyw zbrodni, jeśli do niej w ogóle doszło, właściwie od początku był jasny. Argentyński bramkarz Juan Pablo Carrizo bardzo chciał grać w Lidze Mistrzów. A ponieważ Lazio nie mogło nająć kolejnego piłkarza spoza Unii Europejskiej, przypomniał sobie, że jego prapraprapradziadek był Piemontczykiem, i wystąpił o włoski paszport.
Pomysł wcale nie był oryginalny, wpada na niego mnóstwo marzących o emigracji piłkarzy z Ameryki Południowej. Z dnia na dzień odkrywają, że ich praojczyzną jest Półwysep Iberyjski lub Apeniński, i usiłują przekonać do tego urzędników, co z historycznego punktu widzenia ma zresztą niepodważalny sens, jeśli tylko przyjmiemy, że wszyscy pochodzimy od tej samej małpy. Czasem Latynosi są tak zdeterminowani, że dokonują poprawek w swoich paszportach lub innych dokumentach i ich drzewo genealogiczne rozrasta się w stronę Europy. Jeśli wpadną na oszustwie, bywają karani dyskwalifikacjami. A na boiskach oglądamy cudowne przeistoczenia. Pewien brazylijski skrzydłowy rozpoczął np. karierę w lidze włoskiej jako Eriberto, a skończył jako Luciano, bo wyszło na jaw, że zataił prawdziwą tożsamość.

Carrizo jest właśnie na etapie przekonywania urzędników, że Francesco Martin naprawdę był jego przodkiem, lecz emigrując w 1800 roku do Argentyny, zmienił nazwisko. Na razie przekonać mu się nie udało. Co więcej, urzędnicy z podturyńskiego miasteczka Pinerolo zarzucają mu fałszowanie dokumentów i grożą kryminałem. Transfer do Lazio rzecz jasna sfinalizowany nie został.

Perypetie Carrizo i wielu jego rodaków, a także piłkarzy z innych krajów latynoskich i afrykańskich to tylko jedna - niezdrowa - wariacja zjawiska nienowego, lecz wciąż się rozszerzającego i z każdym sezonem bijącego kolejne rekordy. Dominacja obcokrajowców w czołowych klubach stała się codziennością dawno temu, teraz codziennością staje się dominacja - w klubach nie tylko czołowych - graczy spoza Europy. Kiedy piszę te słowa, UEFA wciąż nie opublikowała oficjalnych składów zgłoszonych do Ligi Mistrzów, więc moje obliczenia - opracowane na podstawie składów przypuszczalnych - mogą być niedoskonałe, ale ewentualne pomyłki niewiele zmienią. Otóż nacją najliczniej reprezentowaną w rozgrywkach będą Brazylijczycy, którzy osiągnęli miażdżącą przewagę nad konkurentami. Na boiska Champions League może ich wybiec aż 95, podczas gdy kolejnych w tym nieoficjalnym rankingu Francuzów - ledwie 62.

Rodacy Pelego podbijają regiony dotąd niezdobyte, a także unieważniają stereotypy, wedle których do pewnych zadań w futbolu są stworzeni, a do innych zupełnie się nie nadają. Wciąż nie cieszą się wielkim zaufaniem na północy Europy i sami też za tamtymi okolicami nie przepadają, ale w LM ostało się marne pięć klubów - oba z Glasgow, Rosenborg, Olympique Marsylia i Steaua Bukareszt - które nie zatrudniają ani jednego Brazylijczyka. Ostatecznie runął też mit o genialnych artystach znad Amazonki, którzy między słupki wstawiają największego niezdarę - trzej włoscy potentaci (Milan, Inter, Roma) mają w bramce Didę, Julio Cesara i Doniego, a przecież Italia bramkarzy zawsze szkoliła znakomicie.

Już co ósmy piłkarz Ligi Mistrzów pochodzi z Brazylii, ale proporcje stają się jeszcze bardziej imponujące, jeśli spojrzeć na podstawowe jedenastki. I to w każdej części Europy - od mroźnej Moskwy, gdzie ofensywny tercet CSKA tworzą Daniel Carvalho, Jc oraz Vagner Love, przez Stambuł, gdzie zdominowali wszystkie formacje Fenerbahçe, po Portugalię, która "Canarinhos" nie tylko hurtowo importuje, ale i błyskawicznie naturalizuje. Co zresztą wspomniane statystyki retuszuje na korzyść Europy, bo napływowych z unijnym paszportem gotowych grać dla nowej ojczyzny klasyfikowałem jako tubylców.

Zostawmy jednak Brazylijczyków, oni stanowią tylko jeden nurt - prawda, że główny - fali imigrantów z najodleglejszych części globu, którzy powoli zamieniają profesjonalny futbol w zabawę dla nie-Europejczyków. Przeżywamy najazd Argentyńczyków (35 w LM), mało kto zauważył, że kluby zgłosiły do Champions League aż tuzin graczy z ubogiego w piłkarskie tradycje Wybrzeża Kości Słoniowej (to afrykański potentat, wyraźnie wyprzedzający Nigerię, Kamerun czy Senegal). W sumie już więcej niż co czwarty zawodnik rywalizujący o najcenniejsze trofeum w klubowej piłce trafił do elity z innego kontynentu. Nie zamierzam ryzykować żadnych teorii rasowych, ale z wnikliwej analizy personaliów wyłaniają się coraz ciekawsze reguły - np. wśród piłkarzy odpowiedzialnych za ofensywę urodzeni w Europie stanowią coraz mniejszy odsetek, by nie powiedzieć, że są konsekwentnie spychani na margines.

Wszelkie narodowościowe proporcje i tak zresztą nie oddają całej prawdy o układzie sił, bo Stary Kontynent się broni.

Broni się głównie regulaminowymi obostrzeniami i to dlatego notorycznie wybuchają afery paszportowe. Większość krajów wprowadziła limity na liczbę obcokrajowców spoza Unii, Włosi pozwalają klubom sprowadzać jednego na sezon, Anglicy żądają od przyjeżdżających dossier z pokaźnym dorobkiem reprezentacyjnym (a piłkarzom z krajów nisko sklasyfikowanych w rankingu FIFA czasem w ogóle nie dają pozwolenia na pracę). UEFA wymyśliła co innego - w 25-osobowej kadrze trzeba umieścić trzech (za rok - czterech) wychowanków i trzech (za rok - czterech) zawodników wyszkolonych w kraju. Z czego płynie logicznie oczywisty wniosek, że sportowo Europejczycy ustępują i gdyby zadekretować bezwarunkową wolność zatrudnienia, staliby się nielicznymi gośćmi w rozgrywkach, które sami stworzyli. Przywoływany na wstępie Carrizo wcześniej czy później do nas przyjedzie, bo zapowiada się na bramkarza znakomitego.

Gdyby nie ograniczenia, Inter Mediolan nie powołałby do Ligi Mistrzów kompletnych żółtodziobów w typie Dennisa Esposito czy Francesco Bolzoniego, lecz Brazylijczyka Cesara, solidnego zmiennika dla swoich gwiazd mającego okazałe doświadczenie międzynarodowe. Niestety, musiał zostawić poza kadrą piłkarza lepszego i zastąpić go gorszym.

Z podobnymi dylematami borykają się kluby z całej Europy. Sycylijscy dziennikarze mówili mi, że gdyby nie rygory nałożone przez szefów calcio, Palermo prawdopodobnie nigdy nawet nie spojrzałoby na Radosława Matusiaka. Wszystkie moce zostałyby rzucone do przeczesywania rynku południowoamerykańskiego, co zresztą zrozumiałe - wystarczy porównać losy napastnika z Polski i ściągniętego równolegle Edisona Cavaniego. Matusiak oglądał kolegów z drużyny głównie z trybun, 20-letni Urugwajczyk z dnia na dzień się zaaklimatyzował i zyskał reputację małej gwiazdki o potencjale wielkiego gwiazdora.

Tak, nasi piłkarze mają powody, by szczególnie chwalić sobie wstąpienie kraju do Unii, ale już wkrótce regulaminowe kruczki mogą nie wystarczyć. Potentaci kaperują coraz młodszych chłopców z drugiego końca świata, do przeprowadzki namawiają całe rodziny (FIFA zakazała międzykontynentalnych transferów zawodników niepełnoletnich), a potem występują o obywatelstwo i jeszcze zgłaszają ich do rozgrywek jako wychowanków. Dlatego niewykluczone, że już wkrótce, może wręcz w tym sezonie, padnie kolejna bariera - w Lidze Mistrzów zagra drużyna bez jednego choćby Europejczyka. Co czwarta byłaby już bowiem w stanie - gdyby trener miał taką fantazję - żadnego Europejczyka nie posadzić nawet na ławce rezerwowych.

Gdzie oni są?

28 Anglików wystąpi w LM. To mniejsza reprezentacja niż francuska (62), hiszpańska (57), włoska (54), portugalska (46), niemiecka (37), turecka (36) i tylko większa od rumuńskiej (27), czeskiej (23) oraz serbskiej (22). Czyżby brak medali wyspiarzy na mundialach był nie taką sensacją, jak się wszystkim zdaje?

Zobacz także
  • Arcydzieło prawie gratis
  • Michał Żewłakow: Liga Mistrzów to inna bajka
  • Widzew wygrywał z Liverpoolem, Legia strzelała 10 goli w dwumeczu czyli jak Polacy grali w piłkę

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Piast Gliwice 37 72 57-33 21 9 7
2 Legia Warszawa 37 68 55-38 20 8 9
3 Lechia Gdańsk 37 67 54-38 19 10 8
4 Cracovia Kraków 37 57 45-43 17 6 14
5 Jagiellonia Białystok 37 57 55-52 16 9 12
6 Zagłębie Lubin 37 53 57-48 15 8 14
7 Pogoń Szczecin 37 52 57-54 14 10 13
8 Lech Poznań 37 52 49-48 15 7 15
9 Wisła Kraków 37 49 67-63 14 7 16
10 Korona Kielce 37 47 42-54 12 11 14
11 Górnik Zabrze 37 46 48-53 12 10 15
12 Śląsk Wrocław 37 44 49-45 12 8 17
13 Arka Gdynia 37 42 49-51 10 12 15
14 Wisła Płock 37 41 50-58 10 11 16
15 Miedź Legnica 37 40 40-65 10 10 17
16 Zagłębie Sosnowiec 37 29 49-80 7 8 22

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa