Bezbramkowe derby w Jastrzębiu

Bezbramkowym remisem gliwiczanie przedłużyli serię meczów bez porażki do trzynastu
Mecz GKS-u Jastrzębie z Piastem Gliwice nie przyniósł spodziewanych emocji. Akcji podbramkowych było jak na lekarstwo. Po obu zespołach było już widać trudy sezonu. Pierwszy celny strzał na bramkę padł dopiero po 20 min gry, kiedy to najskuteczniejszy w tej rundzie napastnik Jastrzębia Robert Żbikowski bezskutecznie próbował zaskoczyć zza pola karnego Grzegorza Kasprzika. Zaraz potem pod bramką gospodarzy zakotłowało się. Walkę w powietrzu najbardziej odczuł obrońca GKS-u Marcin Bednarek, którego nieprzytomnego zniesiono z murawy, a następnie odwieziono ambulansem do szpitala. Okazało się jednak, że uraz nie jest poważny i skończyło się tylko na zszyciu rozciętej wargi.

- Nie wiem, czy to ja na niego wpadłem. Było zbyt duże zamieszanie. Poczułem tylko, że na kimś ląduję i ten ktoś się ode mnie odbija - tak wyjaśniał tę sytuację bramkarz GKS-u Piotr Paś.

Przed przerwą widzowie byli świadkami jeszcze dwóch groźnych akcji duetu Mariusz Adaszek - Żbikowski, ale w obu przypadkach świetnie spisał się bramkarz Piasta Kasprzik. Gliwiczanie na dobre postraszyli Pasia tylko raz - w 57. min, jednak aktywnemu w całym spotkaniu Tomaszowi Podgórskiemu zabrakło kilku centymetrów, by piłka po jego kąśliwym strzale znalazła drogę do bramki.

- Na szczęście nie miałem zbyt wiele roboty. Najważniejsze, że nie straciliśmy gola, a mało było takich meczów w II lidze w naszym wykonaniu - mówił Paś, który bronił wczoraj z konieczności. Etatowy bramkarz GKS-u, Czech Jakub Kafka, na czwartkowym rozruchu zderzył się bowiem z obrońcą Januszem Wrześniakiem i doznał bolesnej kontuzji biodra.

Poziom adrenaliny kibicom z Gliwic podniosła zapewne akcja z 60. min. Szarżującego w pole karne Wojciecha Kędziorę powalił Wrześniak, jednak sędzia nie odgwizdał rzutu karnego. Sam poszkodowany nie miał pretensji do arbitra. - Byłem w pełnym biegu, więc dobrze nie widziałem, czy faul był już za linią, czy tuż przed nią. Sędzia z pewnością widział lepiej - ocenił Kędziora. Sporo racji było w komentarzu trenera Piotra Rzepki, który stwierdził po meczu: - Dla kibica nie było to wielkie widowisko. Jednak ze szkoleniowego punktu widzenia można być zadowolonym, zwłaszcza z gry defensywnej obu zespołów. Trener Piasta Piotr Mandrysz był trochę bardziej krytyczny. - Nie ukrywam, że liczyłem na komplet punktów. Do obrońców oczywiście nie mam zastrzeżeń, ale do tego musi jeszcze dojść lepsza jakość w ofensywie. Po prostu zabrakło argumentów z przodu. Od pewnego czasu mamy z tym problem - uznał Mandrysz.

GKS Jastrzębie 0

Piast Gliwice 0

GKS: Paś - Wrześniak, Pielorz, Ciemięga, Bednarek (30. Wrzask) - Foszmańczyk (56. Woźniak), Adaszek Ż (67. Wilczek Ż), Grabczyński, Małkowski - Narwojsz, Żbikowski.

Piast: Kasprzik - Nowak Ż, Banaś, Widuch, Michniewicz - Podgórski Ż (83. Filipowicz), Kompała, Gamla, Kaszowski (61. Chylaszek) - Kędziora, Kukulski (71. Wróbel).

Sędziował: Łukasz Bartosik (Kraków)

Widzów: 3500.