Sport.pl

Räikkönen wygrał w Brazylii i jest mistrzem świata!

Fantastyczny wyścig w Brazylii wygrał Kimi Raikkonen z Ferrari i po raz pierwszy w karierze został mistrzem świata! Robert Kubica przez moment rozdawał karty w czołówce, skończył na piątym miejscu. Ale Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) uznała wyniki dopiero po kilku godzinach
Zamieszanie wokół wyników GP Brazylii - czytaj więcej

Zobacz karierę Kimiego Raikkonena na zdjęciach

Film byłby pełen emocji i trzymałby w napięciu do ostatniej sceny - mówił przed Grand Prix Brazylii Emerson Fittipaldi, dwukrotny mistrz świata. - W roli głównej wystąpiłby Brytyjczyk Lewis Hamilton. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie on zdobędzie mistrzostwo świata. Na dziewięćdziesiąt procent - snuł scenariusz wielkiego wyścigu o mistrzostwo słynny Brazylijczyk. Pomylił się. Ale tylko w sprawie tytułu dla Brytyjczyka.

Film o mistrzostwie był przeciwieństwem brazylijskiej telenoweli - rzeczywiście trzymał w napięciu do końca. Ale Hamilton był tylko statystą, w roli głównej występował Raikkonen. A Oskara za rolę drugoplanową powinien dostać Kubica.

Fittipaldi - tu się już nie pomylił - jeszcze przed startem nazwał niedzielny wyścig w Sao Paulo zawodami stulecia. Szansę na tytuł miało trzech kierowców: Hamiltonowi (McLaren) wystarczyło zajęcie drugiego miejsca. Alonso (także McLaren) musiał być w czwórce i liczyć, że Hamilton będzie dużo niżej. W najtrudniejszej sytuacji był Raikkonen - Fin nie mógł pozwolić sobie na miejsce poza pierwszą dwójką, a na dodatek musiał liczyć na wpadkę Hamiltona (najwyżej szósta pozycja) i przeciętny wyścig Alonso (najwyżej trzeci). I tak się stało! Niesamowite.

Alonso stracił nadzieję już po sobotnich kwalifikacjach - był dopiero czwarty. - Szanse mam coraz mniejsze, wygląda na to, że mistrzostwo jest niemożliwe - mówił Hiszpan. Statystyka była bezlitosna - w tym sezonie wyścigi wygrywali tylko ci, którzy w kwalifikacjach byli w pierwszej trójce.

Niezadowolony był także Raikkonen. - Na moim pomiarowym okrążeniu w trzeciej sesji kwalifikacji straciłem dużo cennego czasu przez Hamiltona - narzekał Fin.

Rzeczywiście, Brytyjczyk wyjechał z alei serwisowej wprost przed pędzącego po swój najlepszy wynik Raikkonena. - Zdałem sobie sprawę, że jest blisko, szybko zwolniłem i go przepuściłem. Zrobiłem co mogłem, żeby zjechać mu z drogi. Przepraszam, jeśli mu przeszkodziłem - przyznał się do winy Hamilton. A kibice F1 na całym świecie (poza Wielką Brytanią) mogli tylko zaciskać kciuki: oby Hamilton, którego talentowi w tym sezonie sprzyjały niebiosa i sędziowie, w niedzielę nie wygrał.

Sobotnie wydarzenia były tylko zwiastunem jednego z najmocniejszych thrillerów w historii F1.

Czerwone bolidy Ferrari (z pierwszego miejsca startował Felipe Massa) już na pierwszych zakrętach wyścigu zastopowały Hamiltona, który dodatkowo w nerwach nacinął za mocno na hamulec i jego bolid wyjechał poza tor. Brytyjczyk spadł na dopiero ósme miejsce i zaczął jechać bardzo nerwowo. Jego niezdecydowanie na pierwszym kilometrze wykorzystał Alonso. W krytycznym momencie sezonu wyszło jego niedoświadczenie (to jego pierwszy sezon w F1), a kiedy zaczęły się kłopoty z bolidem, sytuacja Hamiltona wyglądała katastrofalnie. Już na siódmym kółku 23-letni kierowca bezsilnie klepał dłonią w łopatkę zmiany biegów pod kierownicą, ale to nie pomagało. Srebrny mclaren stracił moc. Odzyskał ją po kilkunastu sekundach, ale Brytyjczyk był wówczas już 18. Walczył do końca, ale skończył wyścig na Interlagos na siódmym miejscu.

Ledwie utrzymał drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Po wpadce Hamiltona na torze prowadził Massa, za nim jechał Raikkonen, potem Alonso. Tankowania kolejnością chwiały tylko na krótki czas. Zaskoczeniem była natomiast strategia dla Kubicy, który zaczynał w lekkim bolidzie i szybko pokonał Nicka Heidfelda i Webbera. Okazało się, że Polak jedzie na trzy postoje. Dzięki temu w środkowej fazie wyścigu fantastycznie gonił i wyprzedził Alonso. Był trzeci! Ten manewr zadecydował, że Hiszpan - przy tej konkretnej kolejności w czołówce - stracił wirtualne mistrzostwo!

Ale szarże Kubicy skończyły się wraz ze zjazdem na trzecie tankowanie. W końcówce Polak musiał jeszcze stoczyć pasjonujące pojedynki z atakującym go Nico Rosbergiem. Granatowy williams atakował raz, drugi, za trzecim się udało. Kubica dojechał piąty, tuż przed Heidfeldem. W klasyfikacji generalnej swojego pierwszego pełnego sezonu Polak zajął szóste miejsce, tuż za kolegą z zespołu.

Raikkonen jechał w swoim stylu - szybko, bezbłędnie, bez zbędnych ruchów. Massę wyprzedził po drugim tankowaniu. Na mecie zimny Fin, na którego w padoku mówi się "Iceman", oszczędnie machał ręką. Ale na podium śmiał się od ucha do ucha. To jego pierwsze mistrzostwo - dotychczas był synonimem pecha, bo w 2003 i 2005 roku zajmował drugie miejsca.

Mistrzostwo dla Fina to nieprawdopodobne zakończenie wyjątkowego sezonu, który stał pod znakiem afery szpiegowskiej, kar dla McLarena i walce (głównie nie fair) między Alonso i Hamiltonem. W gorącej atmosferze Raikkonen był trochę zapomniany. A przecież to on wygrał pierwsze Grand Prix w Australii. Przecież to on zwyciężył w największej liczbie wyścigów (sześć, przy czterech wygranych rywali z McLarena).

Wreszcie to przecież Raikkonen zajął miejsce Michaela Schumachera, kiedy ten zakończył karierę. "Czerwony Baron" czuwał?

Wyniki GP Brazylii:

1. Kimi Räikkönen (Finlandia/Ferrari)1:28:15.270
2. Felipe Massa (Brazylia/Ferrari)+1.493 s
3. Fernando Alonso (Hiszpania/McLaren-Mercedes)+57.019
4. Nico Rosberg (Niemcy/Williams)+1:02.848
5. Robert Kubica (Polska/BMW Sauber)+1:10.957
6. Nick Heidfeld (Niemcy/BMW Sauber)+1:11.317
7. Lewis Hamilton (W. Brytania/McLaren-Mercedes)+ 1 okr.
8. Jarno Trulli (Włochy/Toyota)+ 1 okr.
9. David Coulthard (W. Brytania/Red Bull)+ 1 okr.
10. Kazuki Nakajima (Japonia/Williams)+ 1 okr.
11. Ralf Schumacher (Niemcy/Toyota)+ 1 okr.
12. Takuma Sato (Japonia/Super Aguri)+ 2 okr.
13. Vitantonio Liuzzi (Włochy/Toro Rosso)+2 okr.
14. Anthony Davidson (W. Brytania/Super Aguri)+3 okr.
Pozostali kierowcy nie ukończyli wyścigu

Końcowa klasyfikacja MŚ kierowców (po 17 eliminacjach):

1. Kimi Raikkonen (Finlandia/Ferrari)110 pkt
2. Lewis Hamilton (W.Brytania/McLaren-Mercedes)109
3. Fernando Alonso (Hiszpania/McLaren-Mercedes)109
4. Felipe Massa (Brazylia/Ferrari)94
5. Nick Heidfeld (Niemcy/BMW-Sauber)61
6. Robert Kubica (Polska/BMW-Sauber)39
7. Heikki Kovalainen (Finlandia/Renault)30
8. Giancarlo Fisichella (Włochy/Renault)21
9. Nico Rosberg (Niemcy/Williams-Toyota)20
10. David Coulthard (Szkocja/Red Bull-Renault)14
11. Alexander Wurz (Austria/Williams-Toyota)13
12. Mark Webber (Australia/Red Bull-Renault)10
13. Jarno Trulli (Włochy/Toyota)8
14. Sebastian Vettel (Niemcy/BMW-Sauber)6
15. Jenson Button (W.Brytania/Honda)6
16. Ralf Schumacher (Niemcy/Toyota)5
17. Takuma Sato (Japonia/Super Aguri-Honda)4
18. Vitantonio Liuzzi (Włochy/Toro Rosso-Ferrari)3
19. Adrian Sutil (Niemcy/Spyker)1
Końcowa klasyfikacja MŚ konstruktorów (po 17 eliminacjach):

1. Ferrari204 pkt
2. BMW-Sauber101
3. Renault51
4. Williams-Toyota33
5. Red-Bull-Renault24
6. Toyota13
7. Toro-Rosso8
8. Honda6
9. Super-Aguri-Honda4
10. Spyker1