Kubicy kazano zwolnić

Robert Kubica zajął w Grand Prix Brazylii piąte miejsce, choć w połowie dystansu był nawet trzeci. Pojawiły się jednak problemy techniczne. Pod koniec Polak walczył bardziej o utrzymanie się w obrębie toru niż o czwartą pozycję, którą stracił po ostrym pojedynku z Nico Rosbergiem.
- Start był udany i pierwsza część Grand Prix Brazylii układała się pomyślnie - komentował wyścig Kubica. - Ze względu na trzypostojową strategię, po nieudanej czasówce musiałem atakować od samego początku. Szło mi dobrze do momentu, kiedy dowiedziałem się, że muszę ograniczyć obroty silnika ponieważ temperatura wody i oleju jest zbyt wysoka. Przez to traciłem mnóstwo czasu.

- Na ostatnich dziesięciu okrążeniach miałem duże problemy z oponami, które były mocno zniszczone. Pojawiło się granulkowanie. Walczyłem z Rosbergiem o czwarte miejsce, ale on był szybszy o trzy sekundy na okrążeniu, więc nie mogłem się obronić - stwierdził polski kierowca.

- To był udany sezon dla naszego zespołu, lecz nie do końca dla mnie. Zdobyłem 39 punktów - to niezły wynik, ale bardziej myślę o punktach straconych, których było prawie drugie tyle. Mogło być lepiej, ale z drugiej strony mogło być też gorzej, więc ogólnie nie było źle - ocenił sezon Kubica.

Dopiero wieczorem okazało się, że Polakowi (oraz Rosbergowi i Nickowi Heidfeldowi) grozi dyskwalifikacja, bo podczas badania technicznego jego samochodu stwierdzono nieodpowiednią temperaturę paliwa.

Czy FIA na siłę forowała w tym sezonie Hamiltona?