Nie od razu Wembley zbudowano

Trwa spór o to gdzie zbudować Stadion Narodowy w Warszawie. - Stadiony buduje się teraz na obrzeżach miast - twierdzi przyszły minister sportu Mirosław Drzewiecki, który razem z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz promuje budowę poza centrum stolicy. - W takim razie w Warszawie nie będzie Euro, bo nie zdążymy w terminie zakończyć inwestycji - ripostuje kończąca urzedowanie minister sportu Elżbieta Jakubiak. A gdzie i jak buduje się stadiony na świecie?
Gdzie może powstać Stadion Narodowy - propozycje Hanny Gronkiewicz-Waltz

Budowanie stadionów w miejsce, lub tuż obok starego obiektu nie jest rzadkością w Europie. Zakochani w futbolu Anglicy zgodzili się na zburzenie narodowej świątyni piłkarskiej - Wembley, by w jego miejsce zbudować od podstaw zupełnie nowy stadion. Podobnie zamierzają postąpić Szwedzi, którzy nowy obiekt chcą postawić tuż obok legendarnej Rasundy. Ale są też liczne przykłady budowania stadionów nie tylko poza centrami, ale i w ogóle poza granicami miast - np. Stade de France pod Paryżem, czy amerykańskie obiekty mundialu 1994 r.

"Nie mamy żadnych szans zdążyć"

Tymczasem choć od przyznania Polsce organizacji Euro 2012 minęło ponad pół roku, w Warszawie wciąż nie zdecydowano o lokalizacji inwestycji. A przecież to tu mistrzostwa mają być otwarte.

- Nie mamy żadnych szans, żeby zdążyć ze wszystkim nie tylko na 2012, ale nawet na rok 2020. Przede wszystkim musi być widoczna wola zbudowania tych obiektów. Ona musi wylewać się uszami - alarmował w czerwcu twórca pierwszego projektu Stadionu Narodowego, światowej sławy architekt prof. Stefan Kuryłowicz - Obecnie mam wrażenie, że po pierwszym entuzjazmie po ogłoszeniu decyzji UEFA ta wola odrobinę osłabła. Może nie wiem o wszystkich sprawach, ale nie dostrzegam szczególnej presji - mówił wtedy. - Nie dziwię się władzom Warszawy, że budują stadion miejski. Mają podstawy przypuszczać, że Stadion Narodowy nie powstanie - dodawał koordynator ds. budowy stadionów Michał Borowski.

Profesor Kuryłowicz zwraca uwagę na angielskie wzorce. - Budowa Wembley trwała pięć lat, a trzeba pamiętać, że w jego budowę zaangażowani byli najwięksi profesjonaliści na świecie! Ludzie działający w kraju o znacznie prostszych procedurach administracyjnych. Kraju ze 150-letnią tradycją budowy stadionów. W którym w 1851 roku architekt Joseph Paxton w osiem dni zaprojektował stadion Crystal Palace o szklanej powierzchni ścian i dachów równej 95 tys. m kw. Dla porównania, szklany dach Stadionu Olimpijskiego w Monachium ma 35 tys. m kw. I stadion Crystal Palace zbudowano w cztery miesiące! - podkreśla Kuryłowicz.

Trop angielski to dobry punkt wyjścia do rozważenia obecnej sytuacji w Warszawie. Budowa Wembley, pociągnęła za sobą ogrom kosztów i problemów, i trwała o prawie rok więcej, niż zakładano. Szczęściem Anglików nie gonił ich żaden termin.

Piękne Wembley z problemami

Stary stadion Wembley, położony w dzielnicy Londynu o tej samej nazwie, był owiany legendą niemal od swojego powstania w 1923 r. Zbudowano go w zaledwie 300 dni kosztem 750 tys. funtów. Tutaj przez ponad siedemdziesiąt lat najważniejsze mecze rozgrywała reprezentacja Anglii (także pamiętny mecz z Polską z Janami Domarskim i Tomaszewskim w rolach głównych w 1973 r,), odbywały się finały żużlowych mistrzostw świata, a także koncerty - m.in. słynny Live Aid w 1985 r. To na Wembley Anglicy zdobyli swe jedyne w historii piłkarskie mistrzostwo świata w 1966 r.

Jednak gdy na jesieni 2000 r. rozegrano ostatni mecz na starym Wembley, a trzy lata później zburzono stadion i postanowiono postawić na jego miejscu nowy, niewielu oponowało. Nie obyło się jednak bez problemów. Nowe Wembley miało zostać otwarte w maju 2006 roku i gościć finał Pucharu Anglii, ale kłopoty - najpierw z niesolidnymi podwykonawcami, później ze stalową konstrukcją, a w końcu z wygiętymi z powodu poruszeń ziemi rurami - spowodowały przedłużenie budowy do marca 2007 r.

Ale opłaciło się. Anglicy mogą się jednak pochwalić największym krytym stadionem świata (90 tys. miejsc), nad którym wyrasta piękny stalowy łuk. Wembley jest nie tylko największe, ale i najdroższe - kosztowało 798 milionów funtów, a kwota ta może jeszcze wzrosnąć o dalsze 200 mln! Co ważniejsze dla kibiców, do nowego Wembley bardzo łatwo dotrzeć z każdego miejsca Londynu. Obok stadionu znajdują się dwie stacje metra, a także stacja kolejowa połączona z dworcami Marylebone i Birmingham.

Nowe stadiony w Anglii to jednak nie tylko Wembley. Najbardziej znanym z nowych obiektów jest Emirates Stadium w północnym Londynie, na którym swoje mecze rozgrywa Arsenal. Nowy stadion, do którego ze starego Highbury można dojść piechotą w kwadrans, kosztował 430 mln funtów, mieści ponad 60 tys. kibiców i jest po Old Trafford największym obiektem Premier League. Jednak kibice mają kłopoty z dojazdem przed i po meczach choć wokół stadionu mieści się kilka stacji metra (na czele ze stacją Arsenal, która od 1935 r. jest jedyną w londyńskiej sieci metra nazwaną imieniem klubu). Jedna z nich jest bowiem nieczynna w weekendy, a inne mają zbyt małą przepustowość. Kibicom pozostają liczne linie autobusowe, bądź dojazd na własną rękę, co często powoduje monstrualne korki w dniach meczów. Co ciekawe, zabytkowy stadion Highbury, którego trybuna z zegarem uważana jest za jeden z najpiękniejszych elementów architektury sportowej, nie zostanie zburzony, a... przekształcony w luksusowy apartamentowiec.

Z zamiarem wybudowania nowych stadionów noszą się też inne angielskie kluby, m.in. Liverpool, Manchester United i Chelsea. Taki rozwój spraw może być kluczowy dla angielskiej federacji, która zamierza kandydować do organizacji mundialu w 2018 r.

Portugalia sobie poradziła

Problemy podobne do Polski miała przed Euro 2004 Portugalia. FIFA na rok przed mistrzostwami zagroziła Portugalczykom odebraniem praw do organizacji mistrzostw. Jednak rodacy Magellana poradzili sobie z niedoborami finansowymi w ciekawy sposób. - Sporo pieniędzy na stadiony znaleźli, sprzedając działki po zburzeniu starych obiektów. Tak było z Estadio Da Luz (na którym gra Benfica) i Das Antas (FC Porto). Na ich miejscu powstają osiedla apartamentowców - mówi Grzegorz Mielcarski, który przez wiele lat grał w Portugalii.

Perłą w koronie portugalskich stadionów jest zbudowany właśnie na Euro 2004 Stadion Smoka (Estadio Dragao) w Porto. Jego budowę również poprzedził spór podobny do tego, który obecnie trwa w Warszawie. Burmistrz miasta Rui Rio pokłócił się z prezesem FC Porto Jorge Pinto da Costa, a powodem sporu był plan zagospodarowania miasta, który zakładał powstanie obok stadionu osiedla mieszkalnego, centrów handlowych, szkoły i parku.

Po miesiącach sporu przerwaną budowę wznowiono i na około pół roku przed Euro stadion został otwarty. Mieści 52 tys. kibiców, a dzięki niemu Porto zagrało na nosie Lizbonie, kiedy w 2006 r. jedyny koncert w Portugalii podczas światowego tournee zagrali właśnie na Dragao Rolling Stonesi. Do położonego w centrum miasta, zaledwie pół kilometra od dawnego stadionu, jest bardzo łatwy dostęp - wiodą do niego trzy autostrady, docierają dwie linie autobusowe i metro (stacja Antas).

Ale Portugalczycy budowali też olbrzymie stadiony na prowincji, np. 50-tysięczny, przepiękny stadion-żaglowiec w Faro, czy stadion-zabawkę, położony w szczerym polu koło Aveiro. - Od razu założono, że po mistrzostwach obiekt w Faro zostanie zdemontowany do poziomu "jeden", do pojemności 15 tys. ludzi, bo w tak małym mieście niepotrzebny jest większy - mówi Mielcarski i opowiada: - Architektonicznie ten stadion to coś niesamowitego! Gdy siedziało się na którejś z wyżej umiejscowionych trybun, widziało się ocean. Ponadto wyglądające jak żagiel zadaszenie i korona potęgowały uczucie, że przebywa się na gigantycznym jachcie. Może trybuny stadionów nie są pełne na meczach ligowych, ale przychodzi na nie sporo ludzi.

Jak budowali Niemcy

Sztandarowym obiektem zeszłorocznych mistrzostw świata w Niemczech był nie Stadion Olimpijski w Berlinie, gdzie rozegrał się finał, ale monachijska Allianz Arena, zbudowana kosztem 340 mln euro. Podświetlany na różne kolory [czerwony na mecz Bayernu, niebieski na mecz TSV 1860 i biały podczas innych meczów - kosztuje to zaledwie 50 euro za godzinę], supernowoczesny stadion stał się symbolem Monachium. Fasada i dach stadionu zbudowane są z poduszek wypełnionych suchym powietrzem, przez co obiektowi nadano przydomek "Ponton".

Mimo iż stadion nie jest położony w ścisłym centrum Monachium, a na północnym skraju miasta, dojazd do niego jest bardzo dogodny. Szczególnie zadowoleni mogą być zmotoryzowani kibice, dla których architekci przygotowali największy przystadionowy parking Europy, zdolny pomieścić 11 tysięcy samochodów i 350 autobusów! 130 miejsc przygotowano dla kibiców niepełnosprawnych. Do stadionu można dojechać dwiema autostradami. Ci, którzy nie lubią poruszać się samochodem, mogą dojechać na obiekt metrem - tuż obok stadionu znajduje się stacja Froettmanning, do której można dojechać z położonej w centrum Marienplatz, posiadającej dostęp do szybkiej kolei miejskiej.

Drugi z nowych stadionów MŚ 2006 został zbudowany w Lipsku. Nowy Zentralstadion nie został jednak wybudowany od podstaw, ale stanął wewnątrz dawnego największego stadionu NRD, podobnie jak warszawski Stadion X-lecia... zbudowanego z gruzów pozostałych po II wojnie światowej. Za czasów świetności w latach 50. zeszłego wieku "stary" Zentralstadion mógł pomieścić 100 tys. kibiców, ale potem stopniowo popadał w ruinę. Kosztem zaledwie 90 mln euro postawiono na nim w ciągu czterech lat nowy obiekt, otwarty na dwa lata przed mistrzostwami.

Przed mistrzostwami przebudowano również kilka funkcjonujących stadionów. Największe zmiany przeszedł berliński Stadion Olimpijski, zbudowany na igrzyska w 1936 r. Jego przebudowa kosztowała około 250 mln euro, ale opłaciło się - stadion nie stracił nic ze swojego monumentalnego charakteru, a zyskał zupełnie nowy wygląd. Położony w rozległym Parku Olimpijskim obiekt jest łatwo osiągalny zarówno metrem, koleją miejską i autobusami, jak też samochodem.

Szwedzi też budują w centrum

Szwedzka Federacja Piłkarska (SvFF) postanowiła zbudować nowy stadion narodowy bez żadnej pomocy finansowej państwa i władz Sztokholmu. Mający kosztować ok. 210 mln euro Swedbank Arena ma stanąć tuż obok dotychczasowego, legendarnej dla Szwedów Rasundy.

- Nigdy nie zastanawialiśmy się nad inną lokalizacją, ponieważ Rasunda jest położona bardzo centralnie, ze świetną komunikacją umożliwiającą bezproblemowy dojazd i odjazd wielu tysięcy osób w bardzo krótkim czasie - mówi rzecznik prasowy SvFF, Jonas Nystedt. Dojazd z centrum Sztokholmu do obecnego stadionu zajmuje około 10 minut metrem (pięć stacji) lub kilka minut szybką koleją podmiejską (dwie stacje) oraz dwoma autostradami, z których jedna prowadzi na główne lotnisko Sztokholmu - Arlanda.

Stadion zbuduje spółka, w której skład wejdzie federacja, trzy firmy deweloperskie i zarząd gminy Solna, a budowa zostanie sfinansowana przez sponsorów, sprzedaż Rasundy i długoterminowy kredyt. 16 mln euro ma pochodzić ze sprzedaży nazwy stadionu na 15 lat Swedbankowi, jednemu z największych skandynawskich banków.

Obiekt pomieści 50 tysięcy widzów na meczach piłkarskich reprezentacji i ligowego AIK oraz 67 tysięcy na koncertach. Szczelny rozsuwany dach oraz ogrzewane wnętrze umożliwi organizację imprez przez cały rok. Będą to mecze piłkarskie, zawody żużlowe i jeździeckie, koncerty oraz liczne kongresy w centrum konferencyjnym, w skład którego będzie też wchodził kilkunastopiętrowy hotel z 250-300 pokojami. Wokół stadionu ma powstać całkowicie nowa dzielnica handlowo-biurowa z 2 tysiącami apartamentów i 10-12 tysiącami miejsc pracy. Budowa ma rozpocząć się pod koniec przyszłego roku i trwać trzy-cztery lata. Swedbank Arena ma być pierwszym krokiem do starań Szwecji i Norwegii o organizację Euro 2016.

Daleko za miastem też można

Sztandarowym przykładem stadionu zbudowanego poza miastem jest Stade de France, postawiony w Saint-Denis na przedmieściach Paryża. Choć zbudowano go już na trzy lata przed MŚ 1998, oficjalnie został otwarty dopiero podczas mistrzostw. Francuzi pokonali tam 3:0 Brazylię w finale turnieju.

Osiemdziesięciotysięcznik służy nie tylko piłkarzom. Oprócz meczów reprezentacji Francji, finałów Pucharu Francji i Pucharu Ligi w piłce nożnej, na Stade de France gra również reprezentacja rugby oraz ligowa drużyna rugbistów Stade Francais, a w 2003 roku odbyły się tu lekkoatletyczne mistrzostwa świata.

Kibice mają świetny dostęp do stadionu, a zawdzięczają to przede wszystkim doskonałemu systemowi szybkiej komunikacji miejskiej RER, który łączy metro i lokalne koleje naziemne. Do stadionu dojeżdża też bezpośrednio jedna z linii metra, a zmotoryzowani kibice mogą tu dotrzeć za pośrednictwem dwóch autostrad.

Jeżeli jednak chodzi o odległość od centrum, wszystkich chyba przebili Amerykanie, przygotowując stadiony na mistrzostwa świata w 1994 r. Foxboro Stadium znajdował się około 50 kilometrów od Bostonu, Rose Bowl w Pasadenie na przedmieściach 30 kilometrów od centrum Los Angeles, tyle samo od San Francisco leży Stanford Stadium! Mimo to mundial przyciągnął wielu amerykańskich kibiców, przyzwyczajonych do podróży samochodami.

Czy Polska zdąży z budową stadionów i infrastruktury na Euro 2012?