UEFA przychylna Euro 2012 w Chorzowie

- Jeżeli Polska zgłosi do Euro 2012 sześć stadionów, to mecze mistrzostw odbędą się na każdym z nich. UEFA nie ma nic przeciwko temu - mówi poseł Mirosław Drzewiecki (PO), typowany na ministra sportu. To oznacza, że spotkania odbyłyby się także w Chorzowie i Krakowie.
- Jest to już skonsultowane z UEFA. Nie ma żadnych przeszkód, by tak zrobić. Naszym celem jest, by mecze odbywały się w jak największej liczbie miast - powiedział nam w niedzielę polityk PO i dodał, że głównym warunkiem, który musi spełnić Stadion Śląski w Chorzowie, aby mógł się tu odbyć przynajmniej jeden z meczów piłkarskich mistrzostw Europy, jest dach nad trybunami. Ale o to akurat wszyscy na Śląsku są spokojni - ma on być gotowy już na dwa lata przed mistrzostwami.

Wiele wskazuje na to, że deklaracja Drzewieckiego to skutek wizyty, jaką w ubiegłym tygodniu w Polsce i na Ukrainie złożył Jacques Lambert, osobisty wysłannik prezydenta UEFA. - Po tej wizycie jesteśmy o wiele bliżej poszerzenia miast-organizatorów o Chorzów i Kraków w Polsce oraz o Charków i Odessę na Ukrainie - potwierdził w rozmowie z nami Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Jak wyjaśnił, na Lambercie i towarzyszących mu osobach świetne wrażenie zrobiła solidarność miast, które o prawo do Euro 2012 mogą już być spokojne. Chociaż po rozszerzeniu listy gospodarzy o Chorzów i Kraków zapewne stracą po jednym meczu, są za włączeniem ich do grona organizatorów. Według Listkiewicza, działaczy UEFA udało się już przekonać, że większa liczba miast nie oznacza znacznego wzrostu kosztów na dodatkowe inwestycje.

Antoni Piechniczek, były trener piłkarskiej reprezentacji, nie ukrywa radości z tych deklaracji. - Od początku mówiłem, że trzeba grać na sześciu arenach. Jestem też pewny, że nasz region zdąży z zakończeniem modernizacji Stadionu Śląskiego - mówi. Dodaje, że jego zdaniem UEFA tak naprawdę jest obojętne na ilu stadionach będą mecze.

- Dla nich wiąże się to tylko z oddelegowaniem większej liczby osób, które przypilnują przygotowań. Jest to koszt ok. 250 tys. dolarów dla jednego miejsca. To chyba niedużo, myślę, że Śląsk stać na taki wydatek - mówi Piechniczek.

Janusz Moszyński, marszałek województwa, uważa podobnie. - W tej chwili nie wiem, czy prawo pozwoli, by samorząd województwa mógł wyłożyć te pieniądze, ale to żaden problem. Taka kwota to kwestia jednego sponsora - podkreśla Moszyński. Według niego dobrą okazją do pokazania, że Śląski już jest prawie gotowy do Euro 2012, będzie mecz Polska-Belgia za niecałe dwa tygodnie.

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że szanse Stadionu Śląskiego na udział w mistrzostwach są tylko iluzoryczne. Oferta Chorzowa znalazła się tylko na liście rezerwowej. Nadzieje wróciły po tym, jak pomysł rozszerzenia listy miast-organizatorów Euro 2012 poparła Elżbieta Jakubiak, minister sportu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Potem o Chorzowie w Euro 2012 rozmawiał z Michelem Platinim, szefem UEFA, prof. Wojciech Roszkowski, eurodeputowany PiS-u ze Śląska. Teraz nadzieje kibiców na Śląsku i w Małopolsce rozbudził Grzegorz Schetyna, który w powstającym rządzie PO ma odpowiadać za koordynację prac nad Euro 2012. Na łamach tygodnika "Wprost" Schetyna zapowiedział w weekend, że mecze odbędą się prawdopodobnie nie tylko w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu, ale też w Chorzowie i Krakowie.

- Będziemy walczyć, żeby tak się stało, ale pamiętajmy, że musimy zbudować sześć obiektów spełniających wymogi UEFA - podkreśla Schetyna w rozmowie z "Gazetą".