Sport.pl

Piast nie zwalnia: bramka w 68 sekundzie

68 sekund. Tylko przez tyle czasu piłkarze Odry Opole mogli mieć nadzieję na wywalczenie korzystnego wyniku na boisku Piasta Gliwice.
Trener gliwiczan Piotr Mandrysz zmagał się przed meczem z potężnym bólem głowy. Wszystko z powodu możliwej absencji aż siedmiu piłkarzy jego drużyny, których z gry wykluczały kontuzje i kartki.

Okazało się jednak, że liderzy Piasta Adam Kompała i Paweł Gamla w cudowny sposób ozdrowieli i mogli zagrać przeciwko Odrze. Tym samym ból głowy trenera zamienił się w lekką migrenę, bo kłopotem było tylko uzupełnienie prawej flanki "piastunek", z której wypadli pauzujący za kartki Marcin Nowak i Jarosław Kaszowski.

Skoro gospodarze mieli kłopot z prawą stroną, to zaatakowali... lewą. Już w 2. min gry właśnie z tej strony boiska perfekcyjnie zacentrował Daniel Chylaszek, a Wojciech Kędziora pięknym strzałem głową wyprowadził Piasta na prowadzenie. - Mecz ułożył się dla nas świetnie. Ostatnio strzelałem trochę mniej goli i wszyscy mnie naciskali, abym znów trafił. Nawet żona - uśmiechał się zdobywca gola.

Nie do śmiechu było natomiast trenerowi Odry Andrzejowi Prawdzie. - Ten gol to kuriozum. Wystarczyło na początku kopnąć piłkę w inną stronę i bramka by nie padła - irytował się. Dla jego drużyny tak szybko stracony gol okazał się nokautującym ciosem.

Goście nie otrząsnęli się już do końca spotkania. W pewnym momencie zrobiło mi się nawet żal napastnika gości Ugochukwu, który biegał jak szalony między obrońcami Piasta, a ci bezlitośnie grali z nim dziada. W końcu bezradny i zmęczony Nigeryjczyk przystanął i bezsilnie popatrzył na rywali.

Piast bez przerwy atakował. Gospodarzom brakowało jednak trochę szczęścia pod bramką Marcina Fecia. Po strzałach Chylaszka i Stanisława Wróbla piłka lądowała na poprzeczce i słupku. To jednak akcja tych dwóch zawodników przyniosła drugiego gola: Chylaszek dośrodkował z rzutu rożnego, a Wróbel sprytnie wykorzystał zmieszanie pod bramką Odry.

- To mój dopiero drugi gol w tym sezonie. Wszystko przez kontuzję, z którą się zmagam od dłuższego czasu. Ale jak tylko ją wyleczę, to na wiosnę z formą będzie dużo lepiej - odgrażał się "Stanley".

Pomimo pewnego prowadzenia w drugiej połowie Piast nie zwalniał tempa. Wszystkich sytuacji, które drużyna Mandrysza stworzyła i nie wykorzystała, nie sposób wymienić, bo... zabrakłoby miejsca w "Gazecie". - Dobrze, że skończyło się tylko na utracie dwóch goli - przyznawał Feć.

- Jeśli zawsze będziemy wygrywać 2:0, to moi piłkarze mogą marnować tyle sytuacji, ile chcą - żartował trener Piasta.

Piast Gliwice 2 (2)

Odra Opole 0

Bramki: Kędziora (2.), Wróbel (35.)

Piast: Kasprzik - Żyrkowski, Widuch, Banaś, Michniewicz - Podgórski (90. Mizgajski), Gamla, Kompała, Chylaszek Ż - Wróbel (67. Kukulski), Kędziora (90. Kapusta).

Odra: Feć - Surowiak, Ganowicz Ż, Nakielski Ż, Janicki - Błażejewski, Copik (82. Kubik), Tracz, Piegzik Ż - Bajera, Ugochukwu.

Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin).

Widzów: 2000