Sport.pl

Stadion Narodowy wisi na włosku

- Nie zbudujemy stadionu narodowego w czasie wyznaczonym przez UEFA. Możemy nie zdążyć na otwarcie mistrzostw Europy - mówi Edmund Obiała, architekt i budowniczy stadionów Australia w Sydney, na Wembley i w Chelsea
Radosław Leniarski: Zdążymy zbudować stadion narodowy w Warszawie?

Edmund Obiała*: Do terminu wyznaczonego przez UEFA, czyli do czerwca 2011 r., zostały 44 miesiące. Moje doświadczenie mówi, że wybór zespołu architektów, konstruktorów, projektantów instalacji trwa dwa miesiące. Bez konkursu, bo już nie ma na to czasu. Konkurs to pięć-sześć miesięcy.

Kolejne pół roku to prace projektowe. Szukanie głównego wykonawcy to zwykle sześć-osiem miesięcy. Sama budowa stadionu dla 60 tys. widzów wymaga kolejnych 30 miesięcy. To razem 44-46 miesięcy. Czyli stadion może być gotowy w czerwcu-sierpniu 2011 r.

Ale to przy założeniu, że wszystko idzie jak z płatka, a zimy w czasie budowy będą łagodne. W Europie margines błędu na wypadek srogiej zimy, strajku kierowców ciężarówek itp. to 15 proc. Czyli dodatkowe siedem miesięcy! A więc realnie: gdyby dziś rozpoczęto wybór zespołu projektowego, stadion byłby gotów w kwietniu, może w marcu 2012 r.

To nie koniec. Potem trzeba przeprowadzić próby. W Wielkiej Brytanii sprawdza się krytyczne punkty przy wypełnieniu jednej trzeciej trybun, przy 60 proc. i przy pełnej widowni. I poprawia się usterki.

W Polsce - zdaje się - zrobi się kilka światełek, założy kilka toalet, ludzie przyniosą kanapki i będzie fajnie. A np. Wembley jest przystosowany do wydania 10 tys. obiadów w ciągu godziny. I dla tych ludzi są miejsca siedzące, aby te 10 tys. obiadów zjedli przy stole.

Czy wybór lokalizacji może mieć wpływ na opóźnienia?

- Wembley jest 20 km od centrum, Sydney 12 km, Monachium 25-30 km. Z drugiej strony żadne z tych miast nie miało do dyspozycji takiego terenu jak Stadion Dziesięciolecia.

Trzeba pamiętać, że konieczne są opinie geotechniczne, raport o środowisku, mediach i logistyce. Jeśli na budowę ma wjechać tysiąc 20-tonowych wywrotek, to trzeba wiedzieć, którędy mają wyjechać, by nie stanęło całe miasto. Taki raport kosztuje nawet kilka milionów złotych, ale zła lokalizacja może spowodować straty kilkakrotnie większe, a nawet uniemożliwić budowę. Moim zdaniem sporządzenie takiego raportu trwa około połowy roku.

Wiadomo, że stadion budujemy na błoniach Stadionu Dziesięciolecia.

- To dobrze, że jest decyzja, ale jeśli nie przeprowadzono badań, to może się okazać, że budowa znacznie się wydłuży. Np. może okazać się, że tereny błoni są podmokłe do tego stopnia, że stadion trzeba będzie posadowić na płycie, bo obciążenia i siły, jakie generuje, są gigantyczne. A to wydłużyłoby budowę nawet o kilka miesięcy i podrożyłoby koszt fundamentów nawet trzykrotnie.

Wokół Stadionu Dziesięciolecia przeważają tereny zielone, to oznacza, że ekolodzy mogą zaprotestować. Wiem o tym, bo w Londynie budujemy obiekty na igrzyska olimpijskie 2012. W pewnych porach roku nie możemy budować, bo musimy uważać na lęgowiska ptaków, budujemy sztuczne plaże dla ptactwa wodnego przy dopływach Tamizy. To czeka również budowniczych w Polsce. Bo nie wjadą chyba buldożerami i nie zrównają wszystkiego...

Anglia słynie ze świetnej organizacji, a przy budowie Wembley opóźnienie było olbrzymie...

- No właśnie. To wielka przestroga. Mój program budowy Wembley zakładał prace przez 39 miesięcy, ale po dwóch latach cały zespół zerwał umowę. Australijczycy z firmy Multiplex, w tym ja, musieli przenieść się do Londynu, a nie dogadaliśmy się co do transferu rodzin, wynajmu mieszkań. Ludzie, którzy przyszli po nas, byli mniej doświadczeni, popełniono błędy, zawaliła się część dachu.

U nas projektanta i wykonawcę wybiera spółka skarbu państwa, szefuje jej architekt Michał Borowski.

- Mam pewne wątpliwości, czy w Polsce są ludzie, którzy potrafią dokonać odpowiedniej selekcji projektantów. Trzeba umieć oddzielić konkrety od bajek, znaleźć krytyczne punkty.

Czy ktoś z Polski rozmawiał z panem o projekcie?

- W poniedziałek rozmawiałem z Wiesławem Wilczyńskim [sportowy doradca prezydenta Warszawy]. Ale nie widzę w Polsce wielkiej mobilizacji. Natomiast wiem, że z budową stadionu narodowego Polska balansuje na linie.

Edmund Obiała, menedżer australijskiego giganta budowlanego Multiplex, dyrektor projektu odpowiedzialny za budowę olimpijskiego Stadionu Australia w Sydney, rozbudowę stadionu Chelsea, budowę Wembley Stadium w latach 2003-05

Michał Borowski, prezes spółki Narodowe Centrum Sportu, dla "Gazety"

- Sytuacja z terminarzem jest napięta, ale nikt nie zauważa, że we Wrocławiu i w Gdańsku budowy są w identycznej fazie. W Zurychu jeszcze stadion nie jest gotowy, a za nieco ponad pół roku rusza tam Euro 2008. W najbliższy poniedziałek zaproponuję ministrowi sportu głównego projektanta stadionu.

Jeśli chodzi o grunty, od dawna wiemy, że wymagane będzie palowanie na głębokość 15-20 m. Ekologia? Gorzej dla środowiska niż przy handlu wietnamskim na pewno nie będzie. Robiłem już większe budowy niż ten stadion - choć stadionu nigdy - więc jeśli chodzi o logistykę, to nie ma obaw. Ta budowa to zaledwie 3 proc. rynku budowlanego w Warszawie, będzie dla mieszkańców niezauważalna.