Najskuteczniejszy choć najmłodszy

Daniel Mąka nie ma jeszcze 20 lat, a na koniec przedłużonej o dwa mecze rundy jesiennej w rankingu najskuteczniejszych piłkarzy Polonii wyprzedził piłkarzy mających za sobą występy w ekstraklasie, a nawet epizody w reprezentacji Polski - Radosława Gilewicza, Jacka Kosmalskiego i Sebastiana Olszara.
Wychowanek Agrykoli strzelił pięć goli. W klubowej klasyfikacji zrównał się z Kosmalskim, ale ma od niego jedną bramkę strzeloną więcej - w Pucharze Polski z Lechem Poznań. Niski, atletycznie zbudowany, dynamiczny napastnik potrafi strzelić z dystansu i niepostrzeżenie uciec obrońcy. Mimo to dotąd nie uzyskał jeszcze takiej renomy jak jego starsi koledzy z drużyny. Trenerzy drużyn przeciwnych w przedmeczowych zapowiedziach rzadko mówią, że z jego strony spodziewają się jakiegoś zagrożenia, a oceniając mecz, nawet wtedy gdy strzeli gola, milczą na jego temat. "Z tej Mąki będzie chleb" - przyznają jednak na Konwiktorskiej, również ci co są jego rywalami do miejsca na boisku Radosław Gilewicz czy Jacek Kosmalski.

To drugi po Kosmalskim z napastników Polonii, który znalazł się w niej dzięki Dariuszowi Dźwigale, byłemu kapitanowi "Czarnych Koszul". Obecny komentator stacji Canal+ usłyszał o młodym, zdolnym juniorze z Agrykoli. Obserwował go, a potem porozumiał się z jego rodzicami. Ówczesnemu właścicielowi Polonii, nieżyjącemu Janowi Ranieckiemu zarekomendował do zespołu. - To, że znalazłem się w Polonii, zawdzięczam Darkowi. Jestem mu za to strasznie wdzięczny. Wiele mi pomógł. Wprowadzał mnie do tej drużyny - mówi 19-letni piłkarz. - Oglądałem Daniela również ja, bo grał w tym samym roczniku co mój syn. Błyszczał i miał świetne statystyki, chyba ponad 50 strzelonych bramek. Nie mieliśmy wątpliwości, że trzeba go wziąć do drużyny - mówi obecny trener rezerw Polonii, a w 2005 roku jej piłkarz Igor Gołaszewski.

Agrykola, na której pierwszy trening przyszedł w wieku siedmiu lat, to jednak nie był jego jedyny klub. Przez dwa lata krótko trenował w praskim Salos Warszawa. Potem o mało co nie trafił jednak do Amiki Wronki. - Miałem 15 lat, kiedy dostałem ofertę z Wronek. Nie chciałem tam iść. Chciałem skończyć szkołę - opowiada. Został w Warszawie.

Jeszcze z Agrykoli otrzymał pierwsze powołanie do reprezentacji juniorskiej prowadzonej przez Andrzeja Zamilskiego. Strzelił gola w dwumeczu ze Słowacją, potem również - już jako piłkarz Polonii - w spotkaniach z Norwegią. Dla polskiej kadry młodzieżowej już więcej nie zdobywał bramek, bo nie otrzymywał powołań. - Usłyszałem pod swoim adresem niemiłe słowa od trenera. Przykro mi. Moim marzeniem, tak jak każdego, jest grać z orzełkiem na piersi. Teraz jedyne, co mogę zrobić, to grać jak najwięcej i strzelać kolejne bramki w Polonii - mówi.

W ekstraklasie zdążył jeszcze zagrać w dwóch spotkaniach. W poprzednim drugoligowym sezonie Polonii strzelił pierwszego gola w drużynie seniorów, w Sosnowcu w meczu z Zagłębiem, a grał zaledwie dwie minuty. W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu w podobny sposób - po kilku chwilach od wejścia na boisko - pokonał bramkarza Unii Janikowo. W obecnej rundzie "wykorzystał" kontuzje Gilewicza, Olszara, Kosmalskiego. Gra coraz częściej, choć ani razu przez 90 minut. Najładniejsza z sześciu strzelonych bramek? - Chyba ta z Lechem, bądź co bądź to pierwszoligowiec, i chyba z Jastrzębiem. Dostałem piłkę po długim przerzucie od Lumira Sedlaczka. Trafiłem z woleja. Lumir zawsze idealnie nagrywa, ale nie zawsze uda się ją dobrze uderzyć, tym razem trafiłem idealnie - opowiada Mąka. W niedzielę Polonię czeka mecz z Jastrzębiem, tym razem na Konwiktorskiej. - Strzeliłem dwa gole, po jednym w każdej rundzie Wiśle Płock, mam nadzieję, że tego samego dokonam z Jastrzębiem - zapowiada.



Dorobek napastników Polonii

5 - Kosmalski, Mąka (1 w PP)

3 - Gilewicz

0 - Olszar (1), Tataj