17 skazanych za korupcję w futbolu

W polskiej piłce działała zorganizowania grupa przestępcza - powiedział w czwartek sędzia Marek Poteralski. I skazał za korupcję 17 osób. Wszystkie wcześniej przyznały się do winy i dobrowolnie poddały karze. To pierwsze wyroki w futbolowej aferze korupcyjnej. I raczej nie ostatnie
- Celem grupy było ustawianie meczów - mówił Poteralski we wrocławskim sądzie okręgowym. - Zobaczyliśmy to tylko na wąskim wycinku dotyczącym meczów Arki Gdynia. Być może działacze Polskiego Związku Piłki Nożnej, obserwatorzy i arbitrzy wyciągną wnioski i nasza piłka zmieni się na lepsze. Kary są łagodne, bo oskarżeni przyznali się do winy, wyrazili żal i skruchę. Być może zachęcą innych, by sami zgłosili się do prokuratury.

Odczytywanie wyroku trwało prawie dwie godziny. Na tę część rozprawy przyszło tylko dwóch oskarżonych - Wiesław K. i Józef D. Ten drugi wysłuchiwał sędziego z nisko opuszczoną głową.

Chce wrócić, piłka to jego życie

Wcześniej przed wrocławskim sądem stanęło 22 oskarżonych o manipulowanie wynikami Arki Gdynia, którzy w trakcie śledztwa przyznali się do winy i zadeklarowali dobrowolne poddanie się karze. Sędziowie, obserwatorzy i działacze czekali w grupkach na rozpoczęcie procesu, pracownicy sądu z trudem się przez ten tłum przeciskali.

Tylko główny oskarżony - były trener i dyrektor sportowy Arki Wojciech W. - samotnie siedział na ławeczce. Prokuratorzy wnioskowali o najwyższą karę właśnie dla niego - trzy i pół roku więzienia w zawieszeniu na siedem lat. I sędzia taki wyrok wydał.

- Chciałbym, żeby to już było za mną - mówił spokojnie. Co pan teraz robi? - Nic. Nikt mnie nie chce, bo w futbolu zostali już tylko sami uczciwi i ci, co nie mataczyli - ironizował. - Chciałbym wrócić do piłki, to całe moje życie.

Nieopodal wraz z adwokatem siedział Krzysztof P. - były przewodniczący sędziów w Wielkopolsce, obserwator i szef obsady sędziowskiej w I i II lidze. Niezwykle wpływowa postać w polskim futbolu. Analizował dokumenty. Widać było, że uważnie wsłuchuje się w słowa adwokata.

Na ławie oskarżonych miejsca wystarczyło tylko dla czterech osób. Innych sędzia poprosił, by przeszli na miejsca przeznaczone dla widzów. Zajęli trzy ławy po obu stronach sali. Wśród nich sędziowie: Zbigniew R. i Adam K. z Poznania, Sławomir B. z Opola, Piotr S. ze Szczecina oraz Tomasz W. z Warszawy. To oni za łapówki decydowali, który zespół wygra. Dzięki nim Arka najpierw nie spadła z II ligi, a później awansowała do ekstraklasy. Obok siedział sędzia Marcin N. z Koszalina, który chcąc uniknąć kary, wyjechał za granicę. Potem jednak wrócił. Z akt sprawy wynika, że w czasie przesłuchania się popłakał.

Według prokuratorów Arka ustawiła najwięcej - 41 - spotkań pośród wszystkich klubów oskarżonych o korupcję. W proceder zamieszane są 34 osoby - działacze, sędziowie, trenerzy, obserwatorzy PZPN, pracownicy klubu i jeden piłkarz. Wszystkim postawiono zarzuty korupcji w sporcie, a niektórym zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. 22 osoby przyznały się i poszły na współpracę, dlatego prokuratora wystąpiła do sądu o skazanie ich bez rozprawy.

Żal i wstyd

W czwartek czterech sędziów wycofało się z chęci dobrowolnego poddania karze. Wśród nich arbiter Piotr S., oskarżony o przyjęcie najwyższej łapówki - 43 tys. złotych za ustawienie barażowego spotkania pomiędzy Arką i Śląskiem Wrocław w czerwcu 2004 roku. Klub z Gdyni wygrał wówczas 2:1 i nie spadł do III ligi.

- Nie mam pewności co do swojej winy - tłumaczył się inny sędzia Andrzej K. z Częstochowy.

Sąd bez podawania przyczyny nie zgodził się, aby z możliwości dobrowolnego poddania się karze skorzystała Anna Cz., była sekretarka Arki. Będzie ona sądzona z oskarżonymi, którzy nie przyznali się do winy.

Pozostałych 17 oskarżonych zdania nie zmieniło. Kiedy prokurator Robert Tomankiewicz mówił, że zebrany materiał jasno wskazywał, iż oskarżeni popełnili zarzucane im czyny, Wojciech W. wstał, zrobił krok do przodu i powiedział: - Przyznaję się do winy. Jest mi przykro, ale to dobra nauczka dla mnie.

- Jest mi żal i wstyd - wtórował mu były kierownik drużyny Wiesław K. Obaj zostali oskarżeni o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się ustawianiem spotkań. Na jej czele stoi zdaniem prokuratury Ryszard F. pseudonim "Fryzjer".

Najdłuższa samokrytykę złożył były obserwator PZPN Józef D. - Jest mi wstyd, że pierwszy raz w życiu znalazłem się na sali sądowej, i to w roli oskarżonego, tym bardziej że już od kilku lat jestem na emeryturze. Przepraszam wszystkich za to, co zrobiłem.

Oskarżeni, wyjąwszy Wojciecha W., zostali skazani od roku do dwóch lat i dziewięciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy-pięć lat. Wszyscy muszą oddać przyjęte łapówki i zapłacić w sumie około 500 tysięcy złotych grzywny. Kilku sędziów i obserwatorów zostało ukaranych zakazem zajmowania jakichkolwiek stanowisk w strukturach PZPN.

Wyrok nie jest prawomocny. - Skazanym przysługuje apelacja, ale w przypadku nowego procesu kary mogą być bardziej surowe - mówił sędzia Poteralski.

Tomczak zostaje w Wydziale Dyscypliny

14 grudnia ruszy proces pozostałych oskarżonych - to 12 osób plus pięć z czwartkowej rozprawy, które nie przyznają się do winy. Wśród nich główny oskarżony w całej aferze korupcyjnej - Ryszard F. W tym wątku śledztwa postawiono mu 33 zarzuty, a w sumie ponad 50! To właśnie jemu, od półtora roku przebywającemu w areszcie, prokuratorzy zarzucają kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Do winy nie przyznają się również były prezes Arki Jacek M. oraz były trener Mirosław D.

Za ustawienie 27 pojedynków Arka została już ukarana przez Wydział Dyscypliny PZPN degradacją do II ligi i rozpoczęła sezon z pięcioma punktami na minusie. Ale wtedy śledztwo wciąż trwało. Teraz akt oskarżenia obejmuje aż 41 meczów.

W szeroko zakrojonym śledztwie dotyczącym korupcji w futbolu zatrzymano już 100 osób, którym postawiono zarzuty. Oprócz Arki Gdynia w aferę zamieszanych jest wiele innych klubów, na pewno: Górnik Łęczna, Piast Gliwice, Zagłębie Sosnowiec, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Zagłębie Lubin, Pogoń Szczecin, Cracovia, Górnik Polkowice, Zawisza Bydgoszcz, Widzew Łódź, Jagiellonia Białystok i GKS Bełchatów.

W sądzie nie było nikogo z kierownictwa PZPN. Prezes związku Michał Listkiewicz przebywa w Japonii na klubowych mistrzostwach świata. Przyjechał natomiast Michał Tomczak, przewodniczący związkowego Wydziału Dyscypliny. Tomczak niedawno ogłosił swoją rezygnację, ale w czwartek się z niej wycofał. Po rozprawie poszedł na spotkanie z prokuratorami Grzeszczakiem i Tomankiewiczem. Mieli rozmawiać o materiałach śledczych dotyczących kolejnych klubów, które prokuratura prześle do Wydziału Dyscypliny na początku przyszłego roku.

Oskarżeni, którzy dobrowolnie poddali się karze

1. Wojciech W. (trener i dyrektor sportowy Arki), 2. Wiesław K. (kierownik drużyny Arki), 3. Marcin N. (sędzia), 4. Adam K. (sędzia), 5. Robert S. (sędzia), 6. Zbigniew R. (sędzia), 7. Piotr K. (sędzia), 8. Tomasz W. (sędzia), 9. Sławomir B. (sędzia), 10. Mariusz G. (sędzia), 11. Stefan B. (obserwator), 12. Krzysztof P. (obserwator), 13. Wincenty T. (obserwator), 14. Andrzej Sz. (obserwator), 15. Mirosław J. (obserwator), 16. Józef D. (obserwator), 17. Krzysztof W. (obserwator).

Oskarżeni, którzy wycofali się z dobrowolnnego poddania karze

1 . Piotr S., Andrzej K., Dariusz G., Krzysztof T. (wszyscy sędziowie)

Sąd nie zgodził się, aby dobrowolnie podała się karze Anna Cz. (sekretarka Arki).