Sport.pl

Renault winne, ale bez kary

Światowa Rada Sportów Samochodowych uznała, że Renault złamało regulamin wchodząc w posiadanie informacji dotyczących samochodów McLarena, ale nie znalazła dowodów na wykorzystanie ich przez francuski zespół.
Przedstawiciele Renault stawili się w czwartek na przesłuchanie w Monako, gdzie mieli odpowiadać na zarzuty nielegalnego posiadania dokumentacji technicznej dotyczącej McLarena. Chodziło o kilka dyskietek, które były pracownik brytyjskiego zespołu Phil Mackareth wziął ze sobą zmieniając pracodawcę właśnie na Renault. Francuzi mieli tym samym wiedzę na temat wymiarów bolidu McLarena, systemu paliwowego i chłodzenia oleju, skrzyni biegów, kontroli hydraulicznej i nowych elementów zawieszenia, których McLaren używał w latach 2006-07. Francuski zespół, który zdobywał drużynowe i indywidualne (Fernando Alonso) mistrzostwa świata w latach 2005-06, był w posiadaniu tych informacji przez rok.

Światowa Rada Sportów Samochodowych uznała, że Renault jest winne, ale nie znalazła dowodów na wykorzystanie tych informacji przy budowie własnych samochodów lub w jakikolwiek inny sposób. Renault uniknął kary.

Druga w tym sezonie afera w Formule 1 jest więc niemal dokładnym odbiciem pierwszej, gdzie dokumentację techniczną Ferrari przechwycił McLaren. Po pierwszym przesłuchaniu brytyjskiego zespołu werdykt był identyczny - McLaren winny nielegalnego posiadania informacji, ale nie ma dowodów na ich wykorzystanie. Dopiero kiedy zapoznano się ze szczegółową korespondencją między kierowcami McLarena na temat bolidów Ferrari, ukarano brytyjski zespół - odjęto wszystkie punkty zdobyte w klasyfikacji konstruktorów oraz nałożono 100 mln dolarów kary finansowej.

Czwartkowy werdykt oznacza, że transfer Fernando Alonso do Renault ma zielone światło. Hiszpan po odejściu z McLarena zwlekał z wyborem nowego zespołu. Najlepszą propozycję ma z Renault, ale mówiło się, że Alonso czeka na werdykt, żeby w przypadku ewentualnych kar, móc wybrać inny team.