Sport.pl

Fruwając pod koszem: Wiwat Cielęcinka!

Nie Kevin Garnett. Nie Ray Allen. A nawet nie Paul Pierce, który w Bostonie gra od zawsze. Prawdziwym bożyszczem kibiców Boston Celtics jest nazywany Cielęciną (Veal) Brian Scalabrine.
Przygoda Briana z koszykówką na najwyższym poziomie zaczęła się podczas piątego meczu Finału Konferencji Wschodniej w 2004. New Jersey Nets pokonali wtedy Detroit 127-120 po niesamowitym spotkaniu z trzema dogrywkami. A bohaterem Nets był właśnie Scalabrine - rzucił 17 punktów (rekord kariery), trafiając 6 z 7 rzutów i wszystkie cztery rzuty za trzy punkty (kluczową trójkę na 40 sekund przed końcem). Wtedy to na Scala zwrócił uwagę menedżer Celtics, Danny Ainge.

Potem Ainge wraz z zaufanym konsultantem, psychologiem - kryminologiem Jonem Niednagelem (pseudo Brain Doctor), specjalistą od typologii mózgów, przez rok przyglądali się postępom Briana. Z analiz Niednagela wynikało, że udało się natrafić na nieoszlifowany diament - mózg Briana funkcjonuje bliźniaczo do mózgu Michaela Jordana i Larry Birda. Latem 2005 Ainge proponuje Scalabrine'owi 15 milionów dolarów za pięć lat gry w Bostonie. Jak za drugiego Michaela - interes życia.

W tym miejscu warto wspomnieć, że według Brain Doctora mózg LeBrona Jamesa należy do tej samej rodziny co mózg Britney Spears, a mózg Antoine'a Walkera przypomina mózg Winstona Churchilla.

W pierwszym sezonie gry w Bostonie Brian zdobywa średnio 2,9 pkt. Ponad milion dolarów za punkt. Scalabrine, tak jak kiedyś Jordan, uczy się i w kolejnym sezonie zdobywa już 4 punkty. Rozkapryszeni fani Celtics uważają jednak, że to za mało i każde pojawienie się Cielęciny (Veal to przydomek Scalabrine'a jeszcze z New Jersey) na parkiecie przyjmują gwizdami i buczeniem. Naśmiewają się z jego nadwagi i rudej fryzury. Kiedy przed świętami w sklepach pojawia się edukacyjne DVD "Profesjonalny trening koszykarski: ucz się koszykówki z Brianem Scalabrine", na forach internetowych i blogach pojawia się lawina szyderczych wpisów.

Dziennikarze też nie oszczędzają Scala - FOX Sports po jednym z meczów pisze: "Scalabrine ma 2,10 m wzrostu. W meczu z Cleveland grał 34 minuty. Ponad 100 rzutów w meczu było niecelnych. Scalabrine zaliczył zero zbiórek. To chyba pierwszy taki przypadek w NBA, że taki wysoki facet gra tak długo w meczu, w którym jest tyle niecelnych rzutów i nie potrafi ani razu zebrać piłki z tablicy. Każdy z was, czytelnicy, zagrał wczoraj o ponad pół godziny krócej, a jednak udało się Wam zdobyć tyle samo zbiórek. Tylko, że Wy nie dostaliście za to 36 tys. dolarów."

Tak oto źli i złośliwi ludzie wbijali Brianowi szpilki. To nie ludzie - to wilki.

Przełom następuje w obecnym sezonie - wraz z Kevinem Garnettem i Rayem Allenem. Celtics mają najlepszy bilans w lidze, wygrywają 19 z 21 meczów, w tym wszystkie spotkania na własnym parkiecie. Tak, to dzięki Garnettowi, Allenowi i Pierce'owi - ale kibice wreszcie doceniają Briana. Przynoszą na mecze transparenty z podobizną Scala i hasłem "To nie Wielka Trójka! To Wielka Czwórka!". Taksówkarze za darmo wożą go po mieście, restauratorzy - fundują obiady i kolacje.

Kiedy w czwartej kwarcie meczu z Toronto Scalabrine pojawia się na parkiecie przy 34-punktowym prowadzeniu Celtów, dostaje brawa, kiedy łapie piłkę - owacja się wzmaga, a kiedy chwilę później trafia, stadion eksploduje z radości, rycząc "SKALABRINI! SKALABRINI!".

W meczu z Sacramento kibice fetują jego udany przechwyt i dwa celne osobiste. W meczu z Philadelphią - jedyną asystę. A w spotkaniu z Cleveland, 3 zbiórki w 8 minut (widać olbrzymi postęp w stosunku do meczu, z którego szydził FOX Sports - gdyby trener pozwolił mu grać 48 minut, Scal zaliczyłby 18 zbiórek). Rusza forum dyskusyjne, na którym fani Briana wymieniają się jego zdjęciami, desktopami z jego podobizną i opiniami na jego temat.

Może popularność nakłoni Scalabrine'a do ożywienia swojej strony internetowej i bloga, który prowadził pod tym samym adresem. Ostatni wpis pochodzi z 13 stycznia 2006, oto jego fragmenty: "Hej, kibice Celtics, pozdrawiam was z hotelu z Filadelfii, gdzie zagramy dzisiaj z Sixers, nie zapomnijcie o transmisji na ESPN2. Nie mogę się doczekać tego meczu, zwłaszcza po ciężkim zwycięstwie nad Atlantą przedwczoraj. Chciałem wam napisać, że udało mi się ostatnio obejrzeć film "Kroniki Narnii" na podstawie powieści C.S. Lewisa. Podobało mi się, oceniam go na 4+ ale jestem trochę zawiedziony - chciałem też pójść na King Konga ale moja żona się nie zgodziła - uważa, że to strata trzech godzin. Ale i tak pójdę na King Konga, gdy pojedziemy na mecz z Pistons. Napiszę jak mi się podobało w następnej notce.

Celtics przegrali tamten mecz po trzech dogrywkach 124-125, Scal spudłował wszystkie trzy rzuty i następnej notki już nie napisał. Szkoda, bardzo jesteśmy ciekawi jak podobał mu się King Kong.

PS. Najlepsze akcje Scalabrine'a oraz fantastyczny wywiad z nim możecie zobaczyć na naszym blogu.

Kronika wypadków

LeBron James wrócił do gry po kontuzji palca, musi jednak nosić na lewej dłoni ochronną rękawiczkę. Rękawica nie przeszkadza w grze, ale ma inne wady: - Kiepsko w niej wyglądam, a ja muszę wyglądać dobrze - skarży się LeBron.

Steve Nash dostał w twarz od Carlosa Boozera i pół meczu z Utah Jazz grał z ułamanym zębem. Tak naprawdę, ułamała się koronka - sam ząb wybił mu cztery lata temu Karl Malone. Nash stracił kawałek zęba ale nie stracił formy - miał 29 pkt (skuteczność 10/12), 11 asyst i 6 zbiórek. Humoru też nie stracił, o czym można się przekonać na naszym blogu.

Center Celtics Kendrick Perkins opuścił mecz z Sacramento z powodu bolesnej kontuzji dużego palca u nogi. Paluch boli, bo Kendrick upuścił na niego łóżko. Historia jest dość mętna: według Perkinsa, łóżko trzeszczało i chwiało się, więc wyszedł spod kołderki i zaczął je naprawiać. Wtedy podły mebel całkiem się rozpadł i jedna ze ścianek łóżka spadła mu na stopę.

Perkins jest godnym naśladowcą innego Celta, Pervisa Ellisona, który opuścił część sezonu 1996-1997 po tym, jak upuścił sobie na stopę stolik od kawy.

Kronika wypadków miłosnych

Francuska modelka Alexandra Paressant, eks dziewczyna Ronaldinho, chełpi się kolejnym romansem: z Tonym Parkerem. Poznali sie podobno na głośnym ślubie Parkera z Evą Longorią, a w roli swatki wystąpił kolega Tony'ego, Thierry Henry. Parker twierdzi, że to bzdury wymyślone przez żądną sławy mitomankę: - Kocham moją żonę, nigdy nie byłem szczęśliwszy - mówi. Paressant twierdzi, iż ma dowody - na przykład MMSy od Tony'ego. Jeden już doczekał się publikacji. Jego tekst brzmi: "Cześć" a na zdjęciu widać obrońcę Spurs z dość znudzoną miną.

Inny problem ma Jason Kidd, którego pewna modelka oskarża o molestowanie seksualne. Do zajścia miało dojść w nowojorskim nocnym klubie, według dziewczyny Kidd ordynarnie się do niej dobierał, łapał za pupę, wkładał ręce pod sukienkę, a gdy ta chciała go przegonić, złowrogo rzucił: - Jeśli zaczniemy się bić, to jak myślisz, kto wygra?. Prawnik Kidda twierdzi, że incydent nie miał miejsca, a kobieta po prostu poluje na kasę jego klienta.

Za namową komisarza NBA, Davida Sterna, New York Knicks podpisali ugodę z Anuchą Browne Sanders, byłą szefową marketingu klubu, która w pierwszej instancji wygrała z nimi proces o molestowanie seksualne. Knicks nadal twierdzą, że nic złego nie zrobili, Anucha dostanie jednak ponad 11 mln dolarów odszkodowania.

Tako rzecze Shaq

- Myślę, ze gra na jakieś 89,6 procenta - o tym, ile powracającemu po kontuzji Dwyane'owi Wade'owi brakuje do pełni formy.

Ciekawostki

Przed meczami Brian Scalabrine relaksuje się przy muzyce - na zmianę Rage Against the Machine i Metallica. Uwielbia chodzić do kina, jego ulubionym filmem jest "Gladiator". Najbardziej lubi jeść makaron i kurczaka, koniecznie przygotowane przez żonę Kristen. Przydomku "Cielęcina" nie lubi bo "nie jestem przecież jakimś kawałkiem mięsa". Jest ćwierć-Włochem a w wolnych chwilach uprawia jogę. Ciekawe, prawda?

Złota myśl

- Powinien być z siebie dumny. Wyleciał z klasą - Kobe Bryant o młodym centrze Lakers, Andrew Bynumie, który zwyzywał sędziego i po raz pierwszy w karierze został wyrzucony z boiska.