Boruc dla Sport.pl: Było mi obojętne na kogo trafimy

- Faworytem na pewno nie jesteśmy. Dla mnie i Celticu Liga Mistrzów to coś wyjątkowego. Takie odejście od codzienności. Priorytetem dla klubu jest mistrzostwo Szkocji - mówi Artur Boruc o losowaniu 1/8 finału Champions League, w którym los skojarzył jego Celtic z Barceloną.
Robert Błoński: Jak pan traktuje pierwszy świąteczny prezent?

Artur Boruc: A już jakiś dostałem?

Celtic zagra w 1/8 finału LM z Barceloną.

- Aha, to odbiera pan to jako prezent, tak? Ja uważam, że na tym etapie nie ma znaczenia z kim gramy. Na kogo byśmy nie trafili, byłaby to drużyna z najwyższej półki. Było mi kompletnie obojętne na kogo trafimy.

Ale Barcelona to jednak Barcelona.

- Jak spadać to z wysokiego konia. Zresztą, jakbyśmy wylosowali kogoś innego to pewnie byśmy mówili to samo w odniesieniu do tego zespołu.

Wiele razy mówił pan, że Barcelona to pana ulubiony klub

- To prawda, moim marzeniem jest gra w tym zespole. Ale na razie los sprawił, że zagram przeciwko.

Czy któregoś z gwiazdorów Barcy by pan wyróżnił?

- Każdy z nich ma w sobie coś niepowtarzalnego, nikogo nie chcę wyróżniać, ale jak koniecznie chce pan wiedzieć, to proszę dzwonić po rewanżu. Wtedy poznam ich lepiej i będę mógł coś powiedzieć. Na razie mam nadzieję, że to my będziemy błyszczeli (śmiech).

Myśli pan, że meczami z Barceloną może się wypromować i że dojdzie do transferu do katalońskiego klubu?

- Wiem, że wiele osób może traktować w ten sposób to spotkanie, ale dla mnie będą to tylko i wyłącznie mecze o awans do ćwierćfinału LM. Liczył się będzie tylko Celtic.

Od takich spekulacji się nie ucieknie

- To chyba dziennikarze nie uciekną, ale ja jak najbardziej. Nie będę się wypowiadał w tej kwestii.

Grał pan już przeciwko Barcelonie?

- Siedziałem na ławce rezerwowych, gdy Legia walczyła z nią o LM. Bronił wtedy Radostin Stanew. Byłem na boisku i zrobiłem sobie kilka zdjęć.

Wszyscy mówią, że Celtic jest na straconej pozycji.

- Faworytem na pewno nie jesteśmy. Dla mnie i Celticu LM to bonus, coś dodatkowego, specjalnego i wyjątkowego. Takie odejście od codzienności w lidze szkockiej. Priorytetem dla klubu jest mistrzostwo Szkocji.

Jak pana zdrowie po artroskopii kolana?

- Dziękuję, coraz lepiej. W poniedziałek powinienem już normalnie kopać piłkę.

Ale w poniedziałek jest wigilia

- Taki los piłkarza, trenujemy nawet w święta, a w drugi dzień świąt gramy mecz ligowy. W nim jeszcze nie wystąpię, ale być może 29 grudnia zagram w meczu z Gretną. Jeśli by się nie udało, na pewno będę gotowy na mecz z Rangersami 2 stycznia.