Sport.pl

Korona: Nigdy nie będziemy tolerować korupcji

?Wszelkie pomówienia i działania godzące w dobre imię Klubu będą przedmiotem analizy prawnej, a wobec winnych występować będziemy na drogę sądową? - zapowiedział w oświadczeniu zarząd Kolportera Korony Kielce.
To odpowiedź na poniedziałkowy artykuł "Przeglądu Sportowego", w którym napisano, że "wrocławska prokuratura ma sporo materiałów na temat kulis awansów Kolportera Korony Kielce z trzeciej do drugiej ligi, a potem do ekstraklasy"

- Dwa razy dzwonił do mnie kierownik Korony, on ma na imię Paweł (Wolicki - red.), ale Korona przegrała i niczego nie dostałem. Drugi raz dał mi pieniądze po meczu, który wygrali u siebie 4:0. Niedaleko stadionu w Kielcach jest taki lokal, gdzie odbywało się wtedy wesele - tak według "PS" zeznał w prokuraturze Robert Setla, sędzia z Zabrza.

Korona, wchodząc do ekstraklasy, budziła zdumienie największych "ustawiaczy". - Ich musiał prowadzić ktoś z PZPN, z samej góry. Na pewno nie robiłem tego ja, ani Rysiu ("Fryzjer" - dop. red.). Ale nie mam niestety wiedzy, kto to był - zeznał podczas przesłuchania Marian D., obserwator z Katowic i jedna z najważniejszych postaci w piłkarskiej mafii - pisze gazeta.

"PS" donosi, że sędzia Setla opowiadał we wrocławskiej prokuraturze o meczach trzecioligowych w sezonie 2003/04 z Górnikiem Wieliczka i Pogonią Staszów. "Był to pierwsze sezon, podczas którego w kodeksie karnym był już artykuł o korupcji w sporcie. To oznacza, że zeznania arbitra na pewno będą obiektem dalszego zainteresowanie śledczych!" - podkreśla "PS".

Według autora "meczów, w których rywale podejrzewali działaczy Korony o zakulisowe machlojki, było w trzeciej lidze bardzo dużo". I podają przykłady spotkań ze Stalą w Stalowej Woli czy w Rzeszowie ze Stalą.

Dariusz Wdowczyk, ówczesny trener Kolportera Korony, tak tłumaczy zarzuty korupcyjne: - Te historie o rzekomym kupowaniu przez nas spotkań brały się ze zwykłej zazdrości. Mieliśmy bardzo wysoki budżet i do tego dobrą drużynę. Oba awanse zostały wywalczone uczciwie - zapewnia Wdowczyk na łamach "PS".

Zaprzecza także Paweł Wolicki. - Nigdy nikomu nie dawałem żadnych łapówek - mówi. Właściciel drużyny i holdingu Kolporter, Krzysztof Klicki, zapowiada rozmowę z kierownikiem drużyny. - Jestem kompletnie zaskoczony, że coś takiego się pojawiło w czyichś wyjaśnieniach. Nigdy nie interesowały mnie żadne układy i wchodzenie w sędziów, tylko uczciwa sportowa walka. Nie mam pojęcia dlaczego ten arbiter coś takiego wygaduje. Będę musiał porozmawiać z Wolickim i poznać jego wersję wydarzeń - mówi na łamach "PS" Krzysztof Klicki.

W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej klubu "zarząd po raz kolejny przypomina, iż nie tolerował i nie będzie tolerował działań korupcyjnych, niezależnie od tego, czy były i będą skierowane przeciwko Kolporterowi Koronie, czy jakiemukolwiek innemu klubowi piłkarskiemu".