Trener z Tarnobrzega: Jak odkrył rewelacyjną Li Qian

Przyznanie Li Qian polskiego obywatelstwa to nie jest jakiś sztuczny trick. Li Qian wiąże z Polską długofalowe plany - mówi Zbigniew Nęcek, trener pierwszej polskiej tenisistki stołowej, która zagra na Igrzyskach.
22-letnia Li Qian w miniony weekend doszła do finału prestiżowego turnieju Europa TOP 12 - to jeden z największych sukcesów polskiego tenisa stołowego. Urodzona w Chinach i posiadająca od trzech lat obywatelstwo polskie zawodniczka zapewniła już sobie olimpijską kwalifikację na igrzyska w Pekinie. Jako pierwsza reprezentantka Polski w historii tenisa stołowego.

Bohdan Pękacki: Skąd pan wyczarował Li Qian? Nagle Polska ma tenisistkę stołową w światowej czołówce.

Zbigniew Nęcek: Nie nagle. To jest efekt wieloletniego planu. Li Qian jest kolejną zawodniczką chińską, która pojawiła się w Tarnobrzegu w ramach naszych poszukiwań. Od kiedy działamy w tym kierunku, przez klub przewinęło się 16-18 tenisistek.

A co wyróżniło akurat ją?

Li Qian przyjechała do Polski 6 temu, miała wtedy 15 lat. Jej przyjazd, pobyt i rozwój sportowy - wszystko to odbywało się przy wsparciu ojca, zresztą trenera. To nie jest przypadek, że znalazła się akurat u nas. To wszystko przemyślane, długofalowe działanie - zarówno z naszej strony, jak i z Li Qian i jej rodziny.

To jednak nie ojciec awansował do finału TOP 12.

Li Qian wyróżnia ogromna pracowitość i konsekwencja w realizowaniu celów, które sobie wytyczyła. Z Chin przyjeżdża wiele zawodniczek i jeszcze chyba nie spotkałem takiej, która nie miałaby świetnej techniki. Ale z tym, co się dzieje w głowie czasem są problemy, nie wszystkie chcą się podporządkować wymogom, jakie stawia przed nimi sport. Li Qian doskonale współpracuje z trenerem, chce się uczyć, chce się rozwijać.

Ale czego jej jeszcze brakuje?

Doświadczenia. Jesień 2006 roku to był moment, gdy zaczęła grać na poziomie światowym. Kilkanaście miesięcy to wciąż mało. Li Qian będzie się dalej rozwijać, jeśli będzie miała spokój, jeśli nie będzie żadnego niepotrzebnego napięcia, żadnych zrywów. I - nie ukrywam - jeśli udźwigniemy to ekonomicznie.

Finał TOP 12 to jej największy sukces?

Ja wyżej cenię zwycięstwo w Pro Tour w Warszawie, w listopadzie 2006 roku. Poza tym ogromnym sukcesem jest miejsce w rankingach światowych. Li Qian ma zapewniony start na Igrzyskach z listy olimpijskiej (jest na niej 16., kwalifikuje się 20 zawodniczek). Będzie pierwszą Polką w tej dyscyplinie na igrzyskach!

Czy nie jest tak, że polskie obywatelstwo było Li Qian potrzebne tylko dlatego, że w Chinach nie miałaby szansy się przebić przez tłumy świetnych tenisistek? Krótko mówiąc - z wyrachowania.

Przyznanie jej obywatelstwa to nie jest jakiś sztuczny trick. Li Qian wiąże z Polską długofalowe plany - jeśli chodzi o miejsce zamieszkania, o język, którego się intensywnie uczy.

Jakie są jej szanse olimpijskie?

Dla mnie finałem będą Igrzyska w Londynie, a te w Pekinie - tylko drogą do celu. Różnie bywa, jeśli chodzi o najlepszy wiek dla zawodniczek, ale po sześciu latach pracy z Li Qian oceniam, że potrzeba jej jeszcze 2-3 lat, żeby osiągnąć optymalny poziom. W Pekinie wiele będzie zależało od losowania, ale najważniejsze jest zdobywanie doświadczenia, które okaże się nieocenione w przyszłości. Natomiast w 2012 celem jest medal.