Rewolucja w pływaniu odbierze Polakom medalową szansę?

Czy rewolucja w pływaniu pozbawi Bartosza Kizierowskiego szans na medal w Pekinie?
Na dziewiątym torze "Wodnej Kostki" w Pekinie ustawiono podczas zawodów przedolimpijskich słupek startowy na pierwszy rzut oka niczym się niewyróżniający. Ale ten niepozorny słupek to rewolucja w pływaniu, niemal tak wielka jak w lekkoatletyce przejście z dołków na bloki. Zresztą działają podobnie - pływak dzięki odbiciu od pochylonej pod kątem kilkudziesięciu stopni ścianki wystrzeliwuje się w przód jak Tyson Gay do rekordowego sprintu na 100 m.

Właśnie takie słupki staną na olimpijskim basenie w czasie igrzysk. Producent, szwajcarska Omega ocenia, że z nowych słupków pływacy zyskiwaliby na starcie 0,1 s sekundy, a być może jeszcze więcej. O ile tylko nauczą się z nich startować!

Nie wszyscy dostaną szansę. Wśród nich Bartosz Kizierowski, najlepszy polski sprinter, finalista dwóch ostatnich igrzysk, dwóch ostatnich mistrzostw świata, brązowy medalista z 2005 r. W ostatnich mistrzostwach świata w Melbourne do brązowego medalu na 50 m stylem dowolnym zabrakło Polakowi 0,03 s (do srebra 0,06 s, do złota 0,12 s). 0,1 s to w sprintach przepaść - w finale 100 metrów rozdano dwa złote medale, zaś różnica między pierwszym a piątym pływakiem na mecie wynosiła 0,09 s.

Kizierowski może być pozbawiony szans na medal z tego samego powodu, dla jakiego grzmi o skandalu Alan Thompson, główny trener Australii, potęgi w pływaniu. Omega zapewnia bowiem tylko dwa nowe bloki startowe dla każdej federacji, a i to dopiero po mistrzostwach świata na krótkim basenie, które odbędą się w Manchesterze w kwietniu.

Kizierowski trenuje sam pod Madrytem. Bloki startowe na pewno tam nie dojadą. Jedyna szansa dla Polaka - przyspieszony kurs podczas zgrupowań tuż przed igrzyskami. Ale i tam do trenowania startu będzie sporo chętnych. Na mistrzostwach Europy na krótkim basenie startowało 14 reprezentantów Polski.

- To kolejny przykład tego, że interes zawodników liczy się coraz mniej. FINA zmieniła godziny finałów z wieczornych na poranne, pod dyktando telewizji. Teraz znów ktoś na tym zarobi. Jeśli dojdzie do zmiany, a ja nie będę mógł wytrenować nowego startu, to mam przechlapane. Zwłaszcza że dowiedziałem się, że Mike Bottom [trener Polaka z czasów, gdy ćwiczył w Kalifornii, obecnie pracuje w ośrodku dla sprinterów słynnego pływaka Gary'ego Halla Jr.] ma już nowe bloki na Florydzie - mówi Kizierowski. - Takich rzeczy nie powinno się robić tuż przed igrzyskami.

Australijczycy szybko zareagowali na wiadomość o nowych blokach, ale nieskutecznie. - Prośby Australian Institute of Sport i Sydney Olympic Park Aquatic Centre o dostarczenie słupków zostały odrzucone przez Omegę - powiedział trener Thompson. Australijczycy i zapewne Amerykanie oficjalnie oprotestują wprowadzenie nowych słupków przed igrzyskami podczas kongresu FINA w Manchesterze. Polacy nie będą protestować, choć szef Polskiego Związku Pływackiego Krzysztof Usielski powiedział "Gazecie", że sprawa słupków jest "trudna i kontrowersyjna".

- Dwa słupki, jakie ma zapewnić Omega, to nie tak mało. Wszyscy zdążą się przygotować. Poza tym głosowanie w Manchesterze to tylko formalność. Jeszcze się nie zdarzyło w historii pływania, aby kongres odrzucił pomysł rekomendowany przez komisje sportową i techniczną - uważa Jerzy Kowalski z działu szkolenia PZP.

- Mam nadzieję, że związek jakoś oburzy się na ten pomysł. Nie liczę na małą wojnę, ale choć walkę. Choć z drugiej strony wiem, że w tej sprawie klamka już zapadła - mówi Kizierowski.

Czy pływacy powinni zmieniać słupki, by osiągać lepsze wyniki?