"Boruc - chuligan między słupkami"

W środę Celtic Glasgow z Arturem Borucem w bramce podejmuje Barcelonę w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Hiszpańska prasa przed meczem przedstawia m.in. polskiego bramkarza. ?Boruc - chuligan między słupkami" napisała kilka dni temu ?El Mundo Deportivo".
Kataloński dziennik sportowy opublikował duży artykuł o Borucu, w którym kariera bramkarza reprezentacji Polski opisana jest głównie przez pryzmat jego kontrowersyjnych zachowań - gazeta wspomina o znakach krzyża czynionych przed trybuną protestanckich kibiców Glasgow Rangers, a także m.in. o wyjeździe na mecze Legii Warszawa podczas których Boruc zajmuje miejsce w tzw. młynie i czynnie dopingował swoją byłą drużynę [chodzi o mecz z Wisłą Płock]. - Ten człowiek ze wschodu ma w sobie coś z "chuligana" - pisze "El Mundo Deportivo".

Gazeta wspomina także, że bramkarzem był w młodości Jan Paweł II, a ulubionym golkiperem papieża był Jerzy Dudek. "El Mundo Deportivo" zastanawia się jednak czy nie byłoby inaczej, gdyby Jan Paweł II dożył znakomitych występów Boruca. W artykule zresztą wyraźnie zaznaczone jest, że bramkarz Celtiku jest głęboko wierzący i podkreśla to w wywiadach.

"El Mundo Deportivo" dostrzega jednak także wybitny bramkarski kunszt Boruca - gazeta chwali jego umiejętność ustawiania się i wspaniały refleks. - Cała Polska jest przekonana, że Artur jest w stanie sam zatrzymać Barcelonę. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen? - kończy artykuł hiszpański dziennikarz. Cały tekst miał nadtytuł "Dzieci Tomaszewskiego".

Boruc kilkakrotnie zachowywał się kontrowersyjnie - w październiku 2007 roku Polak, po porażce 0:3 z Rangersami, odrzucił rękę podaną przez rywali: Barry'ego Fergusona, Davida Weira i Lee McCullocha. Zdobywca dwóch goli Nacho Novo powiedział, że Polak okazał brak szacunku dla futbolu. Boruca krytykowali nieliczni fani Celticu, większości kibiców to zachowanie się podobało.

- Nie podałem ręki Rangersom i wcale tego nie żałuję. Ja ich po prostu nie lubię i nigdy nie polubię. Oni też powinni szczerze przyznać, że mnie nie lubią, bo tak jest - mówił wówczas Boruc. - Pozostał niesmak? Mam to w d... Dokładnie tak proszę napisać. Zrobiłem w sobotę to, co czułem. Wolno mi? Wolno. Jestem panem swojego losu? Jestem - w swoim stylu tłumaczył się bramkarz Celtiku.

Polak wywołuje skandal przy okazji każdego derbowego meczu w Glasgow. W zeszłym 2006 roku dostał nawet upomnienie od policji, bo prowokował kibiców Rangers do wbiegnięcia na boisko. Nic to nie dało, bo przy następnej okazji podbiegł pod sektor fanów Rangers, wymachując flagą Celticu. Innym razem ich błogosławił robiąc znak krzyża.

W kwietniu 2007 roku Boruc pojawił się na trybunach stadionu Wisły Płock, gdzie grała Legia. Bramkarz reprezentacji Polski stał na płocie i wraz z innym fanem ze stolicy prowadził doping 1,5 tysięcznego tłumu z Warszawy. - To prywatna sprawa każdego, co robi ze swoim czasem wolnym. Ja miałem ochotę, to pojechałem do Płocka. Spontanicznie wszedłem na sektor, ktoś rzucił hasło, to wszedłem na płot. To chyba nic złego. Każdy lubi żyć swoim życiem - mówił wówczas Boruc.

- Jestem wyrazistym człowiekiem - tłumaczył przy innej okazji. - Lubię powiedzieć, co myślę, nie owijam w bawełnę. Wynika to często z potrzeby chwili. Tak powinien zachowywać się każdy, ale nie wszystkim starcza odwagi - stwierdził. Z czego wynika jego odwaga? - Czasami z czystej głupoty. Gadam, co mi ślina na język przyniesie. Może powinienem bardziej się kontrolować. Taki jednak już jestem i nie będę się zmieniał - dodał Boruc.

Czy chuligan to dobre określenie Artura Boruca?