Sport.pl

Justyna Kowalczyk coraz bliżej Kalli

Dziewiąta w sprincie, dziesiąta na 10 km stylem klasycznym - to osiągnięcia Justyny Kowalczyk w Pucharze Świata w Lahti. Do trzeciej w klasyfikacji generalnej PŚ Szwedki Charlotty Kalli Polka traci już tylko 43 punkty
- Pod koniec sezonu, kiedy organizm jest wyczerpany, kiedy brakuje świeżości, traci się szybkość. Nie da się jej, niestety, wyczarować. Mięśnie są zmęczone - mówi "Gazecie" Kowalczyk, która w sobotę zakwalifikowała się do ćwierćfinałów sprintu z ostatniego, 30. miejsca. Kolejną rywalkę wyprzedziła ledwie o 0,15 s! - A później pechowo nie zakwalifikowałam się do finału A. Zabrakło ułamków sekundy - mówi Kowalczyk, która wróciła do dziesiątki Pucharu Świata po tym, gdy w ubiegłym tygodniu w Sztokholmie była poza trzydziestką w sprincie. - Każdemu zdarza się taki start, mnie przytrafiło się w Sztokholmie, Virpi Kuitunen [liderka PŚ] nie awansowała w Lahti. Wszystkie jesteśmy już zmęczone - mówi Kowalczyk.

W niedzielnym biegu na 10 km stylem klasycznym Polka była dziesiąta. - Straciłam do zwyciężczyni tylko 23 sekundy, to bardzo mało na tym dystansie - mówi Polka. - Ale i tak wyprzedziło mnie aż dziewięć rywalek. Widać, jak wyrównany jest poziom, jak nikt ani na moment nie odpuszcza. To dziesiąte miejsce mnie cieszy, nigdy nie lubiłam trasy w Lahti. Nie lubię i już. Jest dużo krętych zjazdów, podbiegać muszę "choinką", a to mój najsłabszy atut w technice klasycznej. Mam nadzieję, że Lahti nie dostanie prawa do organizacji mistrzostw świata. Jeśli tak, to chyba przyjadę tu na dwa miesiące i będę się uczyć tej trasy.

Do zakończenia rywalizacji zostały cztery biegi. W środę w norweskim Drammen ostatnie w sezonie sprinty. A później 30 km techniką klasyczną w Oslo i między 14 a 16 marca starty we włoskim Bormio, gdzie skończy się sezon. - Blisko mi do Kalli, ale... zawodniczki za mną nie mają 500 punktów straty, tylko kilkadziesiąt - mówi Polka. - Patrząc przed siebie, muszę uważać, co dzieje się za plecami.