Sport.pl

Surowa lekcja dla ligowców

Wspaniała akcja Jacka Krzynówka to był najlepszy moment kadry w przegranym 2:3 meczu z obcokrajowcami Orange Ekstraklasy. Roger, który ma pomóc Polakom na Euro, zagrał 45 min. Okazji, by błysnąć, nie miał.
Relacja Z czuba

Wdowczyk: Nadal nie wiem, po co takie mecze

Wtorkowy mecz w Szczecinie, a już na pewno jego pierwsza połowa, może być dedykowany tym, którzy nie są pewni, czy napływ piłkarzy z zagranicy podnosi poziom naszej ligi, czy tylko zabierają oni miejsca Polakom. Leo Beenhakker wybrał najzdolniejszych, jak Zahorski, Murawski, Kuś czy Kolendowicz. Powołani przez Jana Urbana obcokrajowcy wyglądali jednak na ich tle jak prawdziwe gwiazdy.

Gol w pierwszej minucie Manuela Arboledy był sygnałem, że "zagraniczni" nie zjechali do Szczecina bez motywacji. Przeciwnie, pokazali kilka świetnych akcji, a ich panowanie nad piłką i inteligencja w grze godne były naśladowania.

Polacy naśladować nie umieli. Nawet pod wodzą Jacka Krzynówka. 76-krotny reprezentant Polski grał "chodzonego", trudno było dostrzec, że przejechał kilkaset kilometrów z Wolfsburga, gdzie siedzi na ławce rezerwowych, by mieć okazję do gry. Jeśli po wtorkowym meczu trzeba by wyciągać wnioski o jego formie, nie byłyby one optymistyczne. A przecież do Euro 2008 w Bundeslidze raczej dyspozycji godnej reprezentacji nie osiągnie. Na szczęście Krzynówek ocknął się w drugiej połowie. Słabiutko wypadł też inny gracz Bundesligi Łukasz Piszczek, tyle że nie miał właściwie ani jednego dobrego podania.

Polacy nie radzili sobie w ogóle w środku pola - biegali, walczyli, ale obcokrajowcy przewyższali ich znacznie pod każdym względem. Emilian Dolha przez 45 min marzł w bramce i dopiero tuż przed gwizdkiem na przerwę dla rozgrzewki zderzył się z obrońcą. Polska przegrywała wtedy 0:2 (drugi gol Ivanovskiego głową w 39. min), a jej rywale odgrywali rolę profesorów.

Beenhakker chyba się zirytował, bo nie czekał do przerwy, by zamienić Murawskiego na Gargułę. To była niezła zmiana, bo Murawski wciąż gubił piłkę, a gracz Bełchatowa radził sobie przyzwoicie. Bardzo słabo spisał się też inny z piłkarzy aspirujących do wyjazdu na Euro 2008 Tomasz Zahorski, który nie miał jednego dobrego zagrania, a Arboleda był dla niego nie do przejścia.

W drugiej połowie pojawił się Roger, który miał być bohaterem wieczoru - Beenhakker chce go naturalizować i powołać do kadry. Brazylijczyk nie miał okazji pokazać we wtorek niczego, co by to uzasadniało.

W kadrze Polski pojawili się na boisku Kuklis, Bonin, Goliński, Baran, a Krzynówka Holender przesunął ze środka na lewe skrzydło. Było lepiej - reprezentanci byli mniej rozkojarzeni, zaczęli zagrażać bramce. Krzynówek kilka razy pokazał, że Arboleda to nie skała, i ograł Kolumbijczyka. Polacy wciąż nie potrafili jednak zdobyć bramki, co chyba bardzo ich frustrowało, bo w 67. min Marcin Kuś chciał wbić piłkę do siatki ręką, co, biorąc pod uwagę rangę meczu, zakrawało na absurd. W 71. min po najlepszej akcji Goliński strzelił głową. Polacy ruszyli do ataku, przede wszystkim Krzynówek, który przedryblował dwóch rywali i strzelił tak mocno, że Mucha nie miał szans złapać piłki i Garguła bez trudu dobił ją do bramki. Wtedy przez chwilę Polacy dominowali zdecydowanie, tyle że wspaniałym golem w 78. min odpowiedział Takesure Chinyama. Tak, tak, kadra Beenhakkera ma największe kłopoty z napastnikami, ale gdyby ktoś miał cień nadziei, Chinyamy naturalizować się nie da - gra już w kadrze Zimbabwe.

Tuż przed końcem Majewski przerzucił piłkę nad obrońcami, a Jakub Wawrzyniak zdobył bramkę na 2:3. Obcokrajowcy grali wtedy w dziesięciu, bo jeden z nich doznał kontuzji, a nie było już nikogo na ławce.

Polskie nadzieje odebrały we wtorek dobrą lekcję. Czeka ich bardzo dużo pracy, by swoje aspiracje do poziomu reprezentacyjnego zmienić w rzeczywistość.