Sport.pl

Fruwając pod koszem: Przypadkowi bohaterowie

- Jestem skłonny przyznać, że jesteśmy najgorszą drużyną w historii NBA, której udało się wygrać 20 meczów z rzędu - powiedział przed piątkowym meczem z Charlotte Shane Battier. Potem wygrali po raz 21., co w historii NBA zdarzyło się tylko raz - 36 lat temu. Zrównali się z najlepszymi na Zachodzie Los Angeles Lakers. Ale nikt nie traktuje Houston Rockets poważnie.
Po pierwsze - bo mają farta

Wygrali z Dallas, bo na jeden mecz został zawieszony lider rywali Dirk Nowitzki. Wygrali z Hornets, bo akurat kontuzję kostki leczył David West. Nawet dziś, kiedy są w przededniu piekielnego tygodnia - zagrają kolejno z Lakers, Celtics, Hornets, Warriors i Suns -już wiadomo, że trzej pierwsi rywale prawdopodobnie przystąpią do meczów z Houston osłabieni. Bo w piątek Pau Gasol (Los Angeles), Ray Allen (Boston), David West i Chris Paul (Nowy Orlean) poskręcali solidarnie kostki.

Ale mało który ze sceptyków wspomina o tym, że mniej więcej w połowie serii - dziewięć meczów temu - kontuzji doznał lider "Rakiet" Yao Ming. Jak to w ogóle możliwe, że drużyna nie posypała się, kiedy straciła swojego najlepszego zawodnika? Battier tłumaczy, że to wszystko kwestia przyjęcia odpowiedniej perspektywy: - W szatni nie dyskutujemy o teorii względności Einsteina. Nie dyskutujemy o polityce zagranicznej w Afganistanie. Nie dyskutujemy nawet o wzorcach migracyjnych norweskich kakadu. A [nieobecność Yao] to znacznie mniejszy problem.

Po drugie - bo mieli łatwo

Terminarz im sprzyjał. 14 spośród tych 21 meczów rozegrali u siebie. Tylko ośmiokrotnie przyszło im grać przeciwko drużynom z dodatnim bilansem. A przecież na początku sezonu, gdy częściej przychodziło im grać z trudniejszymi rywalami, to w pewnym momencie mieli nawet ujemny bilans (15-17).

Wszystko prawda, ale - jak słusznie mówi Rick Adelman - każda drużyna ma podczas sezonu raz łatwiejszy, raz trudniejszy terminarz. Chicago Bulls z Michaelem Jordanem i Boston Celtics z Larrym Birdem zatrzymali się na 18 zwycięstwach. Los Angeles Lakers z Shaqiem i Kobe - na 19. Mistrzowscy Rockets z Hakeemem - na 15. Owszem - w ostatnich 21 meczach Rockets nie grali ze Spurs, z Suns, Lakers ani Jazz. Ale każdą z tych drużyn zdarzyło im się w tym sezonie pokonać.

Po trzecie - bo to tylko sezon zasadniczy

Takich rekordów nie należy traktować poważnie, a prawdziwa rywalizacja rozpocznie się w play-off. Tam Rockets polegną. Houstońska młodzież nie ma doświadczenia, a Tracy McGrady to wieczny przegrywacz i beksa, który nigdy w karierze (na sześć prób) nie umiał wyjść poza pierwszą rundę, choć kilkakrotnie miewał już rywali na widelcu. W 2003 r. prowadzeni przez niego Magic prowadzili z Detroit Pistons 3:1, po czym kolejne trzy mecze przegrywali średnio różnicą 20 punktów. W 2005 r., już z Houston, wygrał pierwsze dwa wyjazdowe mecze z Dallas, by przegrać trzy kolejne, a w decydującym spotkaniu nr 7 polec różnicą 40 punktów. Wreszcie w zeszłym roku, w decydującym siódmym meczu u siebie z Utah, Rockets pękli w końcówce, a McGrady na konferencji prasowej prawie się rozpłakał.

Cóż, nie da się ukryć, że cisi współautorzy niewiarygodnej serii Rockets to nie playoffowi starzy wyjadacze. Fantastycznie broniący skrzydłowy Battier, rozgrywający Rafer Alston, rzucający obrońca Luther Head oraz skrzydłowy Chuck Hayes ledwie liznęli tej atmosfery, przegrywając rok temu z Utah. Argentyński debiutant Luis Scola, biały skrzydłowy Steve Nowak, zastępujący dzielnie Yao Carl Landry czy pozyskany przed tygodniem skrzydłowy Mike Harris (10 punktów w ostatniej kwarcie meczu z Charlotte) - nawet tego nie. Doświadczonym wyjadaczem jest dzielnie zastępujący Yao 42-letni Dikembe Mutombo (13 zbiórek i 4 bloki w 17 minut z Memphis), ale trudno sobie wyobrazić, żeby starszy pan był w stanie wytrzymać na parkiecie więcej niż kilkanaście minut. A Yao w play-off nie pomoże.

- Wszyscy krytycy mogą mnie teraz pocałować w mój czarny tyłek - powiedział kilka dni temu zadowolony z siebie Mutombo. Żeby mógł to za nim powtórzyć McGrady, musi jeszcze wygrać coś w play-off.

Kronika towarzyska

Chris Webber powiedział, że będzie potrzebował około dziesięciu meczów w Golden State, żeby dojść do dawnej dyspozycji. W dziewiątym meczu doznał kontuzji kolana, czyli w zasadzie stało się tak, jak zapowiadał.

Po kontuzjach Zydrunasa Ilgauskasa i Bena Wallace'a Cleveland Cavaliers podpisali 10-dniowy kontrakt z Lance'em Allredem. Jeśli wybiegnie na parkiet, będzie pierwszym w historii głuchym zawodnikiem w NBA.

Końcówka meczu Cleveland z Washingtonem, Wizards prowadzą 111:109, piłka trafia do LeBrona Jamesa, który równo z końcową syreną rzuca za trzy... - Spudłowałem. Jestem człowiekiem. Zdarza mi się spudłować.

Tydzień temu, podczas meczu z San Antonio, Shaq, pędząc po uciekającą piłkę, rzucił się w trybuny. Na szczęście nikt nie zginął.

Dwa dni później, podczas meczu z Memphis, zanosiło się na powtórkę z rozrywki. Piłka zmierzała w kierunku ławki rezerwowych Suns. Shaq znów z impetem za nią ruszył, a koledzy z drużyny w ułamku sekundy rozpierzchli się na boki - połowa na lewo, połowa na prawo. - Takich mam kolegów - skomentował to Shaq. Jego nowy pseudonim to "Wielki Mojżesz" (bo fale się przed nim rozstępują). Oba incydenty można obejrzeć na naszym blogu Supergigant.blox.pl.

Tymczasem Shaq bawi się w tworzenie akronimów. - Ten sezon to MPE dla MDE - powiedział ostatnio. Skrót MDE to oczywiście Most Dominant Ever - Największy Dominator w Historii. A MPE? Most Pressure Ever - Największa Presja w Historii. Największa Presja na Największego Dominatora. Na Dzikim Zachodzie, pod presją, Suns wygrali ostatnie cztery mecze i zrównali się z San Antonio Spurs.

Kevin Garnett pytany o najważniejszych kandydatów do zwycięstwa na Wschodzie wymienił Celtics, Pistons i Cavaliers. Hedo Turkoglu z Orlando: - To śmieszne. Mamy trzeci najlepszy bilans na Wschodzie, po dwa razy wygrywaliśmy i z Bostonem, i z Detroit, i z Cleveland. Ale nikt nas nie traktuje poważnie. OK, zobaczymy, jak będzie w play-off.

Tako rzecze Shaq

- Poszedłem do centrum handlowego - o tym, jak uczcił swoje 36. urodziny.

Ciekawostki

Miami Heat przegrali mecz z Sacramento, mimo że prowadzili w pewnym momencie różnicą 20 punktów. Patowi Rileyowi przydarzyło się to po raz pierwszy w życiu - w poprzednich 79 takich przypadkach jego drużyny dowoziły zwycięstwo do końca.

Jason Kidd opuszczał New Jersey z łatką wybitnego podającego, który nie potrafi rzucać (36 proc. z gry, 35 proc. za trzy). W Dallas Kidd trafia ze skutecznością 44 proc., w tym aż 55 proc. za trzy punkty. Tymczasem Devin Harris, który zastąpił Kidda w Nets, podczas ostatniej pięciomeczowej serii wyjazdowej rzucał ze skutecznością 36 proc., trafiając m.in. tylko jeden rzut za trzy punkty na 22 próby.

Golden State Warriors przedłużyli kontrakt z Donem Nelsonem. Będzie to 30. sezon Nelsona jako trenera w NBA. Żaden inny trener - nie tylko w NBA, ale również w NFL, NHL czy MLB - nie pracował tak długo, nie awansując nigdy do finału.

New Jersey Nets są jedynym klubem w NBA, w którym aż dwóch zawodników włada pięcioma językami. Bostjan Nachbar mówi po angielsku, słoweńsku, serbsku, włosku i niemiecku, a DeSagana Diop - po angielsku, francusku, arabsku, hiszpańsku i wolofsku. Wolof to regionalny dialekt z rodzinnych stron DeSagany, w Senegalu. Ciekawe, prawda?

Złota myśl

- Mam w nosie tę serię. To nie moja sprawa. Po prostu spróbuję wygrać ten mecz - Kobe Bryant przed meczem z Rockets.

- Gramy przeciwko prawdziwemu wojownikowi, który przyjedzie tutaj i zrobi wszystko, żeby tę serię zakończyć. Znam Kobego i wiem, o czym teraz myśli. W głowie ma tylko jedno: "To się musi skończyć. Ja muszę to skończyć" - Tracy McGrady przed meczem z Lakers.