Kadra pływaków przed Pekinem: Spór o tlenowe namioty

Czyniące podobno fizjologiczne cuda tlenowe namioty są dwa, a chętnych do oddychania pełną piersią pływaków dużo więcej.
We wtorek zaczynają się w Eindhoven mistrzostwa Europy, na których można zdobywać minima kwalifikacyjne na igrzyska olimpijskie. Do Holandii jedzie więc aż 19 pływaków z Polski. Nie dla każdego są jednak namioty tlenowe. Wszystko przez to, że reprezentacja trenuje w dwóch niezależnych grupach, nieformalnie konkurujących ze sobą.

Mirosław Drozd, trener mistrzów świata Mateusza Sawrymowicza i Przemysława Stańczyka oraz dwukrotnej medalistki mistrzostw Europy Katarzyny Baranowskiej, twierdzi, że oficjalnie nic nie wie o namiotach. - Czytałem o nich w gazetach, ale ze związku pływackiego nie otrzymałem żadnej informacji o tym, że mogę używać tego urządzenia, kiedy i w jaki sposób. W naszych treningach na pewno takie namioty by się przydały - mówi szkoleniowiec grupy szczecińskiej.

Namiotów używa grupa warszawska, czyli trenera Pawła Słomińskiego opiekującego się największą gwiazdą polskiego pływania Otylią Jędrzejczak i byłym mistrzem świata Pawłem Korzeniowskim. - Trener Drozd nie wyraził żadnej chęci używania namiotów - twierdzi Słomiński, który jest również wiceprezesem Polskiego Związku Pływackiego.

- Nie jestem w stanie stwierdzić, czy namiot pomaga. Po prostu za mało go używałam - powiedziała "Gazecie" Jędrzejczak, mistrzyni olimpijska z Aten.

Jej trener z jednej strony wypowiada się o urządzeniach niezbyt entuzjastycznie, twierdzi, że namiot działa jak placebo, że wzmacnia głównie psychikę zawodnika, przekonując go, że dysponuje cudowną bronią. Ale z drugiej testuje je przed igrzyskami. Otylia po raz pierwszy korzystała z namiotu podczas lutowych testów olimpijskich w Pekinie, a później również podczas zgrupowania w Ostrowcu.

Urządzenie za 10 tys. dol. może dać imitację treningu wysokogórskiego albo zadziałać jak cudowny eliksir - zregenerować nadwątlone treningiem siły. W Pekinie namiot działał w tej drugiej roli. Idea polega na tym, że większe ciśnienie tlenu - dozowane przez specjalny generator - wspomaga procesy "naprawcze" w organizmie. Również w ten sposób Słomiński zamierza wykorzystać namiot w Eindhoven.

Namioty wykorzystywane są również w treningu. Jeśli wpuści się do niego mniej tlenu, niż jest w otoczeniu, organizm śpiącego sportowca będzie myślał, że jest w górach w warunkach rozrzedzonego powietrza. W tej sytuacji organizm przyzwyczaja się do zmniejszonej ilości tlenu i broni się przed zaduszeniem mięśni. Produkuje więcej czerwonych krwinek - podczas zawodów jak znalazł. Tak działał na zgrupowaniu w Ostrowcu.

Dokładnie taki sam cud techniki jak Otylia - Portable Bed Tent firmy Hypoxico - wykorzystuje słynny Michael Phelps, inni Amerykanie i Australijczycy.

Wspomaganie tlenem wzbudza kontrowersje, Polaków oskarżano nawet o doping. W czasie mistrzostw świata w Melbourne oraz na mistrzostwach Europy na krótkim basenie w Debreczynie kilka ekip złożyło protest przeciwko używaniu przez polską ekipę tlenowych inhalatorów. Używali ich niemal wszyscy, do ostatniej chwili przed startem, a najbardziej metodę chwalił sprinter Bartosz Kizierowski. Przed zdobyciem tytułu mistrza świata na 1500 metrów Mateusz Sawrymowicz przespał całą noc w masce tlenowej.

Protesty zostały odrzucone zarówno w Melbourne, jak i w Debreczynie, ale na Węgrzech przedstawiciele europejskiej komisji medycznej stwierdzili, że metody stosowane przez Polaków są nieetyczne. Międzynarodowa federacja pływacka zapowiedziała, że zajmie się sprawą wspomagania tlenem na najbliższym posiedzeniu komisji medycznej.