Sport.pl

Radwańska tym razem nie dała rady Kuzniecowej

Agnieszka Radwańska przegrała z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową 2:6, 4:6 w ćwierćfinale turnieju w kalifornijskim Indian Wells
Wielkie gwiazdy tenisa zagrają z Radwańską w Warszawie

- To będzie trudny mecz, ale chcę rewanżu za Australian Open - mówiła przed spotkaniem Kuzniecowa, trzecia rakieta świata. Rosjanka w styczniu przegrała bowiem niespodziewanie z Radwańską w III rundzie w Melbourne. Była to zresztą jej jedyna porażka w konfrontacjach z Polką. Wcześniej trzykrotnie górą była potężnie zbudowana Rosjanka, była triumfatorka US Open.

Rewanż się udał, bo Kuzniecowa od początku była w skutecznej ofensywie. Popełniała mało błędów, grała agresywnie, z rzadka dawała się zaskoczyć Radwańskiej kąśliwym dropszotem czy atakiem po linii. W drugim secie 19-letnia Polka przycisnęła, doprowadziła do remisu 3:3 i miała nawet piłki na przełamanie, ale Kuzniecowa szybko opanowała sytuację. Po godzinie i 25 minutach było po meczu.

- Agnieszka nie grała źle, to był jej zwykły poziom. Nie wydawała się też zmęczona, o co początkowo się obawiałem, bo przecież w poprzednich rundach rozegrała dwa maratony. Przegrała, bo Kuzniecowa zagrała na swoim najwyższym poziomie, czyli jak na trzecią rakietę świata przystało - ocenia mecz Wojciech Fibak. - W styczniu w Melbourne Kuzniecowa rozdawała dużo prezentów, co pomogło wygrać Agnieszce. Wczoraj skoncentrowała się, jakby występowała już w finale. Nie chciała po raz drugi z rzędu przegrać z Polką i dopięła swego. Agnieszka puka do ścisłej światowej elity, ale musimy się jednak przyzwyczaić, że będzie czasem przegrywać z najlepszymi tenisistkami, szczególnie tymi grającymi bardzo siłowo - dodaje Fibak.

Mimo porażki Radwańska awansuje w poniedziałek na 16., najwyższe w karierze miejsce w rankingu WTA, wyprzedzając Shahar Peer, Agnes Szavay i Nadię Pietrową. Jej konto bankowe zasili ponad 40 tys. dol. premii (licząc z deblem). Jest już niemal pewne, że w tym roku Radwańska przekroczy milion dolarów w zarobkach od początku kariery. Brakuje jej jeszcze 100 tys., ale do końca sezonu zostało osiem miesięcy.

Polka przegrała, ale jej forma staje się nieco regularniejsza, a tego brakowało w poprzednim sezonie. Nie licząc wpadki na początku roku z Włoszką Flavią Pennettą, Radwańska przegrywa teraz jedynie z zawodniczkami z pierwszej dziesiątki. Na Australian Open zatrzymała ją w ćwierćfinale Daniela Hantuchova (wówczas nr 9), w Dausze Maria Szarapowa (4), w Dubaju Anna Czakwetadze (6) i teraz Kuzniecowa (3). Poza tym Radwańska wygrała wszystkie tegoroczne mecze!

Mimo porażki z Kuzniecową Radwańska ma też cały czas niezły bilans wygranych meczów z zawodniczkami z czołówki. Aż 11 razy pokonywała tenisistki, które były w światowej dziesiątce (zaliczyła też 16 porażek). W tym roku udało jej się to dwukrotnie na Australian Open, kiedy ograła Kuzniecową i Nadię Pietrową.

W drugim środowym ćwierćfinale Szarapowa gra z broniącą tytułu Hantuchovą. W czwartek Serbki Ana Ivanović i Jelena Janković zmierzą się odpowiednio z Rosjanką Wierą Zwonariewą i Amerykanką Lindsay Davenport.

Radwańska przenosi się w przyszłym tygodniu do Miami, gdzie od środy zagra w jeszcze większym turnieju niż Indian Wells. Sony Ericsson Open na wyspie Key Biscayne ma pulę nagród 3,7 mln dol. Przed rokiem Agnieszka doszła w nim do 1/8 finału, pokonując po drodze m.in. Martinę Hingis.

Liczba Radwańskiej

900 000

dolarów zarobiła od początku zawodowej kariery, czyli od 2006 r. W tym roku powinna dobić do miliona. Wojciech Fibak przez kilkanaście lat zarobił na korcie 2,7 mln dol., ale w jego czasach były znacznie niższe premie. Bjoern Borg, który wygrał 11 turniejów, Wielkiego Szlema, zarobił "tylko" 3,6 mln dol.

Wszystko, co chcesz wiedzieć o Agnieszce Radwańskiej