Beenhakker idzie śladem Togo i Azerów, a nie Niemców

Jeśli Roger dostanie obywatelstwo i Leo Beenhakker powoła go do reprezentacji, Polska nie będzie porównywana do Niemiec, Chorwacji czy Portugalii, ale do Azerbejdżanu, Togo i Tunezji
- Polacy grają w reprezentacji Niemiec, Brazylijczycy w Chorwacji i Portugalii. Taki dziś jest świat. Wyjdźcie z drewnianego pudełka, mamy 2008 rok! - krzyczał kilka dni temu do dziennikarzy trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker. Holender od tygodni próbuje wmówić, że przyznawanie polskiego paszportu grającemu ledwie dwa lata nad Wisłą Rogerowi jest w Europie normą. Sprawdziliśmy - nie jest. Jeśli Roger pojedzie z Polską na Euro 2008, będzie jedynym takim piłkarzem na turnieju.

Sposób 1: Na Olisadebe

Przykład Polski: Emmanuel Olisadebe przyjechał do Polski jako 18-latek, trzy lata później zadebiutował w reprezentacji. Wcześniej odmówił gry dla Nigerii, po drodze ożenił się z Polką.

Koronnym argumentem Leo jest Eduardo da Silva, urodzony w Sao Paulo Chorwat, który został wicekrólem strzelców eliminacji Euro. - To Brazylijczyk, który lepiej mówi po chorwacku niż portugalsku, ma żonę Chorwatkę, uczy dzieci naszego języka, a Zagrzeb uważa za swój dom i zapowiada, że wróci do nas po zakończeniu kariery - opowiada Davor Gavram, rzecznik chorwackiej reprezentacji. Da Silva przyjechał do Chorwacji, gdy miał 15 lat. Długo trenował w szkółce Dinama Zagrzeb, obywatelstwo dostał po czterech latach. Resztę załatwił obecny selekcjoner Slaven Bilić, który w młodzieżówce stworzył świetnie rozumiejący się zespół, a później przeniósł go do pierwszej drużyny.

Eduardo udała się rzecz niebywała - zyskał uwielbienie kibiców w kraju, w którym rasistowskie incydenty na stadionach są na porządku dziennym (np. dwa lata temu podczas meczu z Włochami chorwaccy kibice uformowali z ciał swastykę i pozdrawiali rywali nazistowskimi gestami). - Kibice nigdy nie mieli nic przeciwko niemu. Dudu to nasz bohater, dzieciaki biegające po chorwackich podwórkach nie chcą być Kaką czy Ronaldo tylko da Silvą. Gdy niedawno doznał kontuzji, cała Chorwacja zalała się łzami - mówi Gavram.

Sposób 2: Na Geworgiana

Przykład Polski: Wahan Geworgian mieszka w Polsce od 12. roku życia, grał w reprezentacji młodzieżowej, zaliczył jeden występ w reprezentacji A.

Leo Beenhakker lubi też powoływać się na przykład "Polaków w reprezentacji Niemiec", czyli Lukasa Podolskiego i Miroslava Klose. Pierwszy wyjechał z Polski, gdy miał dwa lata, Klose był rok starszy. W kadrze Joachima Loewa jest wielu graczy, którzy mają inne korzenie. Gerald Asamoah opuścił Ghanę w wieku lat dwóch. David Odonkor, Gonzalo Castro i Mario Gomez urodzili się w Niemczech. Sprawa komplikuje się przy Kevinie Kuranyim, który urodził się w Rio de Janeiro, ma matkę Panamkę i ojca z niemieckim i węgierskim paszportem. Mógł grać w każdej z tych reprezentacji, wybrał Niemcy, bo mieszka tam od 15. roku życia.

Podobnie jest w innych reprezentacjach. Młoda gwiazda Holendrów Ibrahim Affelay mógł grać dla Maroka, bo stamtąd pochodzą jego rodzice. Wybrał Oranje, bo urodził się w Utrechcie i całe życie spędził w Holandii. Toto Tamuz urodził się w Nigerii, ale od drugiego roku życia mieszka w Izraelu i grał tam w reprezentacjach juniorskich, a dziś w pierwszej. Bojan Krkić, który może być najmłodszym piłkarzem na Euro, ma ojca Serba i matkę Hiszpankę. Urodził się w Lleidzie i nie wyobraża sobie gry w innej reprezentacji niż Hiszpanii.

Teoretycznie mnóstwo "obcokrajowców" powinno grać w reprezentacjach krajów, które miały kolonie. Ale w modelowej drużynie tego typu - Francji, zawodników, można ich policzyć na palcach jednej ręki. Urodzony w Kinszasie Claude Makélélé przyjechał do Francji, gdy miał cztery lata, Patrice Evra (Nairobi) był dwa lata starszy. Florent Malouda urodził się w Gujanie Francuskiej - dzisiejszym departamencie zamorskim Francji. Thierry Henry, David Trezeguet, William Gallas i inni od dziecka mieszkają we Francji.

Przywoływani często przez Beenhakkera "brazylijscy Portugalczycy", czyli Deco i Pepe, zagrali w reprezentacji po sześciu latach gry w tamtejszej lidze. I tak było im łatwiej, bo Brazylijczycy są traktowani w Portugalii na specjalnych zasadach.

Sposób 3: Na Rogera

Przykład Polski: Roger gra w Polsce od dwóch lat, twierdzi, że w każdej chwili przyjąłby powołanie z reprezentacji Brazylii, bardziej niż polskiego uczy się angielskiego.

Piłkarzy, którzy dostali obywatelstwo "z kapelusza", najłatwiej znaleźć poza Europą lub na jej granicach. Azerbejdżan przed eliminacjami do Euro naturalizował czterech Brazylijczyków. Przed eliminacjami Pucharu Narodów Afryki 2004 Togo dało paszport pięciu reprezentantom Canarinhos. Sprawa zakończyła się skandalem, bo pokonane po golach Alessandro Farii reprezentacje Kenii i Republiki Zielonego Przylądka złożyły skargę do FIFA. Światowa federacja zmieniła przepisy.

Przedtem Tunezyjczycy zdążyli jednak dać obywatelstwo Francileudo Santosowi i Jose Claytonowi. Pierwszemu po dwóch, drugiemu po trzech latach gry w tamtejszej lidze. Niewiele dłużej od przyjazdu Izraelczykiem został pochodzący z Argentyny Roberto Colautti.

Dłużej na zmianę obywatelstwa i przeistoczenie się w Mehmeta Aurélio czekał Marco Aurelio. W tureckiej kadrze zagrał dopiero po sześciu latach gry Trabzonsporze i Fenerbahce. Gokcek Vederson (kiedyś Wederson) na tureckie obywatelstwo czekał pięć lat. Mert Nobre (Marcio Nobre) ledwie dwa lata, ale w reprezentacji Fatiha Terima jeszcze nie zadebiutował.

Sposób 4: Na Ailtona

Przykład Polski: nie ma

Cztery lata temu trener reprezentacji Kataru Phillippe Troussier namówił szefów federacji, by zaproponowali obywatelstwo Ailtonowi z Werderu oraz Leandro i Dede z Borussii Dortmund. Brazylijczycy nie mieli szans na grę w drużynie Canarinhos, ale też nigdy nie odwiedzili Kataru. - To jedyna szansa, aby moja drużyna zakwalifikowała się na mundial w 2006 roku - argumentował Francuz. Federacja zareagowała entuzjastycznie, obiecała załatwić katarskie paszporty w tydzień. Każdy z piłkarzy miał dostać milion dolarów.

Operacji zapobiegł dopiero Sepp Blatter, który zagroził wykluczeniem Katarczyków z FIFA, a potem szybko zmienił przepisy, by utrudnić bogatym krajom kupowanie reprezentantów.

Ale bogaci nie składają broni. Urodzony w Meksyku, ale wychowany w Urugwaju Nery Castillo od 15. roku życia grał w Olympiakosie. Selekcjoner mistrzów Europy Otto Rehhagel dawał mu milion dolarów byle tylko reprezentował Grecję. Castillo odrzucił tę propozycję, nie pojechał na zgrupowanie Urugwaju, był gwiazdą Copa America w barwach Meksyku. - Czy w Grecji był opór? Rehhagel może u nas robić wszystko. Poczekajcie, aż Leo wygra wam mistrzostwo Europy. Też odechce się wam protestów - mówi Polakom Lazaros Souskas z dziennika "Sportime".