Afera korupcyjna dobrym prognostykiem przed Euro?

Nie tylko polskie media żyją aresztowaniami kolejnych działaczy. Poza krajem także mówi się o naszym futbolowym problemie, a część tych wypowiedzi stanowią swoiste słowa otuchy.
W zagranicznych portalach wyczytać można, że cierpi na tym głównie sfera ekonomiczna, bo właściciel Korony, Krzysztof Klicki, który od 2002 r. wydał na Koronę 40 mln zł.(11,6 mln euro), wycofuje się z futbolu, a sponsor Orange Ekstraklasy, PTK Centertel, który wyłożył na ligę 60 mln zł.(17,4 mln euro), również rozważa zakończenie sponsoringu. Podkreśla się, że "umoczony" może być nawet ktoś taki, jak Wdowczyk, światowiec i reprezentant kraju.

Presja na federację piłkarską jest jednak coraz większa. Bez ceregieli w sprawę angażuje się nawet rząd.

Niestety, zagraniczne serwisy z wielką naiwnością traktują słowa PZPN i podchodzą do nich nader pobłażliwie. Nie zdają sobie sprawy, że to związek jest jednym z głównych winowajców zaistniałej sytuacji. Za dobrą monetę przyjmują słowa rzecznika PZPN, Zbigniewa Koźmińskiego, który mówi, że prokuratorzy pracują bardzo ciężko i wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Associated Press podaje, że federacja zdecydowała się na karne relegowanie sześciu klubów zamieszanych w aferę, "jednak pojawiają się głosy krytyków, że nie zrobiła ona wszystkiego i ociąga się w działaniach". Tylko my w Polsce wiemy, ile jest w tych słowach prawdy.

Afera rzuciła także cień na pierwszy w historii występ narodowej reprezentacji w mistrzostwach Europy, a także szarpane, traktowane z pobłażliwym uśmiechem próby sprostania przygotowaniu tego turnieju na własnej ziemii w 2012 r.

AP pociesza jednak, przypominając ostatecznie, że w 2006 r., kiedy Włosi zmagali się ze skandalem ustawiania meczów w swojej własnej lidze, ich reprezentacja zdobyła mistrzostwo świata, co powinno dawać nam nadzieje w perspektywie tegorocznego turnieju na boiskach Austrii i Szwajcarii. Dziękujemy za życzenia. Jest to chyba jedyna okoliczność, dla której byłoby warto.