Listkiewicz jest mądry po szkodzie

- Patrząc na korupcję w piłce, prezesem byłem o cztery lata za długo. Ze względu na Euro 2012 uważam, że jestem nim o cztery za krótko. Ale 14 września tego roku odchodzę definitywnie - mówi ?Gazecie Wyborczej? prezes PZPN Michał Listkiewicz
Kto zmusił Listkiewicza do odejścia?

"Listkiewicz pokazał gest Kozakiewicza"

Zostałby pan na kolejną kadencję?

Michał Listkiewicz, prezes PZPN: - W normalnej sytuacji tak. Byłbym prezesem do 2012 roku. Radzili mi to m.in. szef UEFA Michel Platini i prezydent ukraińskiej federacji Hrihorij Surkis. Teraz płacę cenę za to, że wszyscy mieli wrażenie, iż w polskiej piłce wszystkim zajmuje się Listkiewicz. Sam jednak do tego doprowadziłem. Żaden prezes nigdzie nie tłumaczy się z tego, że aresztowano jakiegoś trenera albo na meczu III ligi pobili się chuligani. Ma od tego ludzi.

Kto będzie kandydatem na pana następcę?

- Z mediów wiem o Tomaszu Jagodzińskim, Ryszardzie Czarneckim, Grzegorzu Lacie oraz Kazimierzu Marcinkiewiczu i Janie Krzysztofie Bieleckim. Jurek Engel chce zostać w Wydziale Szkolenia.

A co pan będzie robił po 14 września?

- Jestem pełnomocnikiem UEFA ds. Euro 2012 w Polsce. Będę miał biuro w PZPN razem z Adamem Olkowiczem i kilkoma młodymi wykształconymi, znającymi języki chłopakami. Będę reprezentował polski futbol wobec władz UEFA w sprawach Euro. Z tej funkcji odwołać mnie może tylko Michel Platini. A w 2009 roku może wystartuję w wyborach do komitetu wykonawczego UEFA. W ogóle nie będę się nawet interesował tym, co dzieje się w sprawach dyscyplinarnych, sędziowskich. Będę miał więcej czasu dla rodziny, bo strasznie ją zaniedbałem.

Już panu mówiłem, mógł Pan zrezygnować wcześniej.

- Gdyby minister Lipiec rozegrał wszystko na zasadzie dialogu, wspólnego znalezienia wyjścia z sytuacji, a nie pistoletu przystawionego do głowy, może bym odszedł dwa lata temu. Zareagowałem obronnie, zawziąłem się. I zostałem. Dziewięć lat byłem prezesem.

O ile za długo?

- Gdyby nie było Euro 2012 w Polsce powiedziałbym, że nawet o cztery, że w 2004 nie powinienem startować na drugą kadencję. Ze względu na Euro prezesem będę jednak o cztery lata za krótko. Mam nadzieję, że na moje miejsce przyjdzie człowiek, który wszystko, co było złe, usprawni, ale i nie zepsuje tego, co dobre. Dajcie mi teraz odetchnąć. Przyznałem się do błędów i zaniechań, przeprosiłem. Pewnie za późno, ale czasu nie cofnę. Listkiewicz jest mądry po szkodzie.

Marcinkiewicz szefem PZPN?

Cały wywiad Roberta Błońskiego z Michałem Listkiewiczem w środowej "Gazecie Wyborczej"