Jerzy Kowalik trenerem Polonii

Jerzy Kowalik przeprowadził w środę swój pierwszy trening z Polonią Warszawa. 46-letni szkoleniowiec ma wprowadzić zespół ?Czarnych Koszul? do ekstraklasy.
Umowę z klubem Kowalik podpisał po kilkudniowych negocjacjach. Już w sobotę, przygotowując się do nowej pracy, obejrzał, i to - jak się okazało - wcale nieprzypadkowo, mecz Polonii z Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:1). Wczoraj przyjechał do Warszawy i rozpoczął zajęcia z zespołem. W sztabie trenerskim nie doszło do innych zmian. Asystentami pozostają Tomasz Strejlau, Jarosław Bako i Jan Karaś. Kierownikiem drużyny przestał być natomiast po wielu latach Stanisław Mróz, były napastnik Polonii.

Nowy trener zastępuje Tomasza Strejlaua, choć ten pełnił funkcję tylko tymczasowo. Tak naprawdę Kowalik przyszedł w miejsce Dariusza Wdowczyka, który we wtorek ostatecznie stracił pracę, po tym jak kilka dni wcześniej dostał z prokuratury we Wrocławiu zakaz wykonywania zawodu na czas prowadzonego śledztwa w związku z aferą korupcyjną w polskim futbolu.

Kowalik jest niemal rówieśnikiem Wdowczyka. Razem wchodzili zresztą w świat futbolu. Przez wiele lat grali w reprezentacjach młodzieżowych, zdobyli razem wicemistrzostwo Europy juniorów. Jako piłkarz znany był z występów w Wiśle Kraków. Grał też w Szombierkach Bytom, Hutniku Kraków, Górniku Wałbrzych, norweskim Tromsoe. Trenerem został w sezonie 1996/97, w czwartoligowym Górniku Wieliczka. Potem przez wiele lat pracował w Wiśle. Był w niej również samodzielnym trenerem, ale jedynie tymczasowym. Najbardziej może być dumny z tego, że był asystentem Henryka Kasperczaka i siedział u jego boku na ławce podczas meczów Pucharu UEFA, kiedy to Wisła dotarła do 1/8 finału. Za namową Kasperczaka odbył też półroczny staż we francuskim Saint-Etienne, a za namową Tadeusza Czerwińskiego, obecnie dyrektora generalnego Polonii, a na początku wieku Wisły Kraków, znalazł się teraz w Polonii. To właśnie Czerwiński rekomendował tego szkoleniowca zarządowi "Czarnych Koszul". Samodzielnie Kowalik prowadził Kmitę Zabierzów i Zagłębie Sosnowiec. Z Kmitą awansował do II ligi, w Sosnowcu dość szybko stracił pracę.

To już czwarty trener Polonii w tym sezonie. Nie jest to wcale nawet klubowym rekordem. W sezonie 2005/06 drużynę też prowadziło czterech szkoleniowców - Dariusz Kubicki, Cezary Moleda, Jan Żurek i Andrzej Wiśniewski. Nie uchroniło to wtedy Polonii od spadku. Dziś czwarty trener ma zgoła odmienne zadanie - wywalczyć awans.

Olgierd Kwiatkowski: Nie ma pan obaw, podejmując się pracy z Polonią? Zespół jest w kryzysie, nie wygrał żadnego z trzech ostatnich meczów ligowych, kilku zawodników jest kontuzjowanych...

Jerzy Kowalik: Rzeczywiście widać pewien kryzys, ale moim zadaniem jest znaleźć przyczynę. Patrząc z boku, wiele osób zastanawia się nad tym, co dzieje się z tą drużyną. Grają tu przecież bardzo znani piłkarze. Nie chcę jednak oceniać pracy mojego poprzednika Darka Wdowczyka. Byłoby to nieeleganckie.

Pana celem jest awans do I ligi?

- Tak, i pod tym kątem podpisałem kontrakt. Umowa ważna jest do końca tego sezonu, czyli do maja, i jeśli będzie awans, zostanę. Tylko że wtedy będziemy musieli prowadzić rozmowy, jak ma wyglądać drużyna w I lidze. Ale najpierw trzeba ten awans wywalczyć.

Widział pan Polonię w meczu w Bielsku-Białej.

- Podobno był to najsłabszy mecz Polonii w tym sezonie. Był Majdan i dużo szczęścia, dlatego przegrała tylko 0:1. Ale mój pogląd, wizja na temat tego zespołu nie opiera się tylko na tym meczu. Widziałem kilka, chociażby transmitowany przez telewizję z Lechią Gdańsk.

Będą jakieś zmiany w składzie?

- W najbliższym meczu oprę się na zdaniu moich współpracowników. Myślę, że już w następnym tygodniu poznam zespół od podszewki, wtedy podejmę więcej własnych decyzji. Ale sytuacja jest nie najlepsza. Do końca sezonu nie zagrają już Kamil Kuzera i Krzysztof Michalski. Na szczęście jest paru zawodników, w tym Mariusz Zasada, którzy dochodzą do siebie i w półtora tygodnia będą gotowi do gry. Terminarz jest teraz bezlitosny. To będzie młócka, gramy co trzy dni i do tego mecze albo z zespołami tak jak my walczącymi o awans, albo z tymi bijącymi się o utrzymanie. Nie będzie lekkich spotkań, o nic. Przy tak intensywnym wysiłku każdy zawodnik będzie potrzebny.

A jak pan odbiera ten zespół po pierwszym treningu?

- Przedstawił mnie w imieniu klubu pan Klockowski z zarządu i dyrektor generalny Tadeusz Czerwiński. Przywitanie odbyło się z klasą. Paru zawodników znałem wcześniej: Radka Majdana i Gilewicza, Jacka Kosmalskiego, ale jest tylko kwestią czasu, żebym poznał szybko wszystkich.

Z Dariuszem Wdowczykiem grał pan przez wiele lat w reprezentacji Polski juniorów. Rozmawiał pan z nim teraz na temat Polonii?

- Nie miałem takiej okazji.