Piast Gliwice znalazł pogromcę

Po 22 meczach bez porażki gliwiczanie w końcu zostali pokonani. Co gorsza, przegrana ze Zniczem Pruszków była w pełni zasłużona.
Zawodnicy Piasta mieli po meczu nietęgie miny. Pewnie wielu z nich zapomniało, jakie to uczucie przegrać spotkanie. Gliwiczanie po raz ostatni schodzili pokonani z boiska w meczu trzeciej kolejki przeciwko Lechii Gdańsk. To zdarzyło się w... sierpniu ubiegłego roku! - Nie róbmy z tej porażki tragedii. Wciąż jesteśmy w grze o awans - przekonywał po meczu Jarosław Kaszowski, kapitan gospodarzy. W Gliwicach jednak na pewno ubyło optymistów, a to za sprawą okoliczności, w jakich Piast przegrał.

Zespół z Pruszkowa był bezwzględnie lepszy i jego wygrana nie podlegała dyskusji. - Nie byliśmy w najlepszej dyspozycji. Na naszą postawę na pewno miało wpływ rozbicie bloku obronnego. Nasi etatowi defensorzy wnosili spory spokój na boisko i dziś tego zabrakło - tłumaczył swój zespół trener Piotr Mandrysz. Słaby mecz rozegrał lider gliwiczan Adam Kompała, który został zmieniony po niespełna godzinie gry. - Każdy z zawodników ma prawo mieć lepsze i gorsze momenty - dodawał szkoleniowiec Piasta.

Bohaterem meczu został rewelacyjny napastnik Znicza Robert Lewandowski, który zdobył jedynego gola meczu. Na początku drugiej połowy bezlitośnie wykorzystał sytuację sam na sam z Grzegorzem Kasprzikiem. - Próbowałem robić, co się tylko dało, ale bezskutecznie. Rywal nie trafił czysto w piłkę, ale i tak wpadła ona do bramki - mówił bramkarz Piasta.

- Trochę szczęścia przy tej sytuacji było - przyznawał gracz z Pruszkowa, który przy nieco lepszej skuteczności mógł ustrzelić w Gliwicach hat tricka.

Zasmuconych gospodarzy próbował pocieszać trener Znicza Jacek Grembocki. - Piast był najsilniejszym rywalem, przeciwko któremu ostatnio graliśmy - stwierdził.

Czy z wczorajszego występu gliwickich piłkarzy można wyciągnąć jakieś pozytywne wnioski? Chyba tylko taki, że żaden z nich nie wpadł w oko tabunowi przedstawicieli klubów ekstraklasy, którzy zjechali na stadion, więc Piastowi nie grozi poważne osłabienie. Co innego Lewandowski - jego chce przynajmniej połowa I ligi. Bacznie przyglądał mu się trener Górnika Ryszard Wieczorek, po cichu pewnie marząc o zmontowaniu w Zabrzu ataku Lewandowski - Tomasz Zahorski. - Ktoś mnie obserwował? Nic na ten temat nie wiem. Ja marzę o występach w ekstraklasie w barwach Znicza - uśmiechał się Lewandowski. Po wygranej w Gliwicach jego zespół stał się poważnym konkurentem gliwiczan w walce o ten cel.

Piast Gliwice 0

Znicz Pruszków 1 (0)

Bramka: Lewandowski (50.)

Piast: Kasprzik - Żyrkowski, Krzycki, Widuch, Petasz - Kaszowski (68. Filipowicz), Gamla, Kompała (58. Szczyrba), Chylaszek - Prędota (70. Wróbel), Kędziora.

Znicz: Bieniek - Lewczuk, Piotrowski Ż, Kowalski, Januszewski - Rybaczuk (66. Kokosiński), Osoliński, Grzeszczyk (75. Nwaogu), Zawistowski - Lewandowski (85. Paluchowski Ż), Feliksiak Ż.

Sędziował: Łukasz Bartosik (Kraków).

Widzów: 5000.