Sport.pl

Dudek: Chelsea bije się z Liverpoolem, skorzysta Manchester

W angielskim półfinale Ligi Mistrzów zagrają dziś Liverpool z Chelsea. - Faworyta nie ma - twierdzi były bramkarz "The Reds" a obecnie Realu Madryt Jerzy Dudek
Ferguson postawi na Kuszczaka? - serwis o LM

Robert Błoński: Kto jest faworytem dzisiejszego, angielskiego półfinału?

Jerzy Dudek: Nie ma. Pięknego futbolu się nie spodziewam. U Beniteza nie ma na to miejsca. Z Arsenalem było widowisko, bo to londyńczycy atakowali, grali do przodu. Chelsea przyjedzie schowana, piłka będzie wyrachowana.

W przeciwieństwie do poprzednich konfrontacji, teraz rewanż odbędzie się na Stamford Bridge.

- Do tej pory po wszystkich potyczkach pucharowych, których rewanże Liverpool grał u siebie, zawsze awansował. Kibice na Anfield są niesamowici. Potrafią nie tylko "popchnąć" piłkarzy do jeszcze większego wysiłku, ale jeszcze czasem wymuszają na arbitrze decyzje na korzyść "The Reds". Widać to było z Arsenalem, choć i w Londynie sędzia się pomylił. Kibicuję Liverpoolowi, ale uważam, że najbardziej na tej konfrontacji skorzysta... Manchester. Już raz jego wielki rywal - Arsenal - wykrwawił się w Lidze Mistrzów i stracił punkty w Premier League. Teraz Chelsea może nie mieć sił na sobotni mecz z United.

Dlaczego ma skorzystać United?

- Konfrontacja z Barceloną będzie ich kosztowała mniej sił niż Liverpoolu i Chelsea w pojedynku angielsko-angielskim.

Myśli pan, że Chelsea wierzy jeszcze w odrobienie trzypunktowej straty do MU? W sobotę mecz na Stamford Bridge, ale United ma lepszy bilans bramkowy.

- United jest faworytem Premier League, bo potem ma słabszych rywali, którzy już o nic nie walczą. Ale zapewniam, że nie będzie żadnej kalkulacji. W każdym z meczów ci najlepsi zagrają w najsilniejszych składach, na pełnych obrotach. Już nie ma czasu na spekulacje, jak w marcu czy lutym.

Pojedynki Liverpoolu i Chelsea miały swoje smaczki, jak choćby potyczki słowne między Benitezem i Mourinho.

- Wszystko się zaczynało dwa tygodnie przed meczem. Mourinho to piekielnie inteligentny facet, wiedział, jak dokuczyć Hiszpanowi. A Benitez nie toleruje jakiejkolwiek krytyki pod swoim adresem. I odpowiadał. Anglicy to uwielbiają, a prasa - jak nigdzie indziej na świecie - umie wywrzeć presję, podkręcić temat. Pamiętam awanturę o Gerrarda. W pierwszym roku pracy Beniteza na Anfield poszła plotka, że Steven odchodzi do Chelsea. A było wtedy tak, że Gerrard negocjował nową umowę z Liverpoolem, były tarcia z Benitezem, który wystawiał go na prawej pomocy, by w środku było miejsce dla Alonso. Steven nie lubi mieć jakichkolwiek zadań, to "wolny elektron". Po meczu wszyscy zauważyli serdeczny uścisk Mourinho i Gerrarda. Wiedzieliśmy, że może być opcja z odejściem Stevena. Skończyło się jednak inaczej.

Teraz nie ma takiej wojny.

- Bo Avram Grant to nie José Mourinho. Nie ma tej charyzmy, tej inteligencji. Mourinho i Benitez to piekielnie inteligentni faceci, znakomici w grach na boisku i poza nim.

To kto pana zdaniem zagra w moskiewskim finale Ligi Mistrzów?

- Liverpool i Barcelona. Ja byłem liverpoolczykiem sześć lat. I nie ma tam ani jednego człowieka, który powiedziałby dobre słowo o United. Tak samo jak w Manchesterze, gdyby spytać o Liverpool. Ale przez rok w Madrycie nie zdążyłem "znielubić" Barcelony. Tym bardziej że przegrała z nami tytuł. Niech awans do finału będzie dla niej pocieszeniem. Bo przecież później sprawa jest jasna. Liverpool finałów nie przegrywa.

Liga Mistrzów w BetClick.com. Darmowa rejestracja, oferta bez ryzyka.
Sprawdź szczegóły tutaj - reklama


Kto zagra w finale LM?