Ryszard Wieczorek: Z Koroną grałem czysto!

Zarzutów za wiosnę 2005 roku nie będzie, bo Wieczorek jest czysty - mówi były szkoleniowiec Kolportera Korony Ryszard Wieczorek. W sobotę o godz. 18 w Zabrzu jego Górnik podejmuje kielczan,
Szkoleniowiec przeszedł do historii kieleckiego futbolu. To on w 2005 roku, zaledwie po kilku miesiącach pracy w Kolporterze Koronie, po raz pierwszy w historii wprowadził drużynę do ekstraklasy.

Rozmowa z Ryszardem Wieczorkiem*

Maciej Sierpień: W październiku ubiegłego roku przegrał Pan w Kielcach 2:3. Czas na rewanż. Sobotni mecz będzie szczególny?

Ryszard Wieczorek: Czuję sentyment do Korony, bo przeżyłem w Kielcach wiele wspaniałych chwil. Jednak trenerzy często zmieniają miejsce pracy. I praktycznie co tydzień muszą grać mecz z tzw. podtekstem. Niedawno graliśmy z Odrą. W Wodzisławiu spędziłem wiele lat, serce trochę mocniej zabiło, ale to wszystko. Podobnie będzie z Koroną. Zawsze miło będą wspominał 2,5 roku pracy w Kielcach, choć uważam, że mogliśmy osiągnąć znacznie więcej.

A z roku pracy w Górniku jest Pan zadowolony?

- Tak, choć w moim zawodzie nieważne jest własne samopoczucie, ale to, żeby ludzie odpowiadający za klub byli zadowoleni. Prezesi, działacze, kibice. Odpowiadam za styl zespołu, grę, miejsce w tabeli. Mam satysfakcję, że za mojej kadencji kilku zawodników trafiło do kadry, a kilku się o nią ociera.

Ma Pan patent na produkcję reprezentantów. W Kielcach i Zabrzu ich nie brakowało.

- Patent to mają konstruktorzy. Mówią, że potrzeba jest matką wynalazku. Nie produkuję reprezentantów, nie chodzę do Leo Beenhakkera, nie zachwalam ich. Robię wszystko na każdym treningu, aby uczynić z nich lepszych piłkarzy. Fakt, za mojej kadencji Beenhakker zwrócił uwagę na wielu piłkarzy. Oprócz będących w kadrze na Euro 2008 Zahorskiego i Pazdana byli Gołoś, Madejski, Magiera, Danch. Wcześniej z Korony trafili Piechna, Kaczmarek, Bonin, Golański.

Górnik pewnie myśli już o wzmocnieniach na nowy sezon. Będzie Pan ich szukał w Koronie?

- Nie jestem od transferów. To działka Krzysztofa Hetmańskiego, dyrektora sportowego. Nie mam zamiaru wchodzić w jego kompetencje.

Kieleccy piłkarze często przypominają, że za Wieczorka Korona grała efektownie i ofensywnie.

- Bardzo miło to słyszeć. Jednak z doświadczenia wiem, że pamięć piłkarzy jest dobra, choć krótka. Dziś cię chwalą, jutro nie. Cieszy, że w Kielcach zawodnicy mają o mnie dobre zdanie. W końcu razem wiele przeżyliśmy. W Koronie spotkałem się z grupą wspaniałych zawodników: Hermes, Hernani, Bednarek, Bonin, Kaczmarek.

Zna Pan Koronę jak własną kieszeń. Przyda się w sobotę?

- Tak dobrze to nie znam. Jest kilku nowych zawodników: Edi, Skerla, Kowalewski, Celeban. Sporo się w klubie zmieniło: inny trener, inne spojrzenie na grę, piłkarze są w innej formie. Podkreślam jednak, że mnie nie interesuje Korona, Legia czy Wisła tylko mój zespół.

Zaskoczyło Pana, że kielecki klub dopuszczał się korupcji?

- Nie zaskoczyło... Zszokowało! Podczas mojej pracy w Kielcach wiele razy rozmawialiśmy z prezesem Klickim o futbolu, o przyszłości Korony, naszych celach. To człowiek, który kocha piłkę. Tym większy musiał być dla niego szok, że człowiek, któremu zaufał i powierzył opiekę nad zespołem, oszukiwał go. Człowiek, który uważał się za znakomitego trenera, obytego w świecie, doszedł do swej pozycji zawodowej drogą pozasportową. To dla mnie niewyobrażalne. Dlatego nie dziwię się decyzji Klickiego, choć wierzę, że ją zmieni.

Podobno są nowe zarzuty obciążające Koronę za sezon 2004/05.

- Jeśli nawet są, to na pewno nie dotyczą wiosny, gdy ja prowadziłem Koronę. Zarzutów za wiosnę 2005 roku nie będzie, bo Wieczorek jest czysty! Wtedy awansowaliśmy do ekstraklasy, nie przegrywając meczu. Może u kogoś budzi to podejrzenia, ale zapewniam: Korona za Wieczorka grała czysto!

Wygra Pan w sobotę z Koroną?

- Po meczu Panu powiem.



*Ryszard Wieczorek był trenerem Kolportera Korony od grudnia 2004 roku do maja 2007. Następnie został szkoleniowcem Górnika Zabrze