Sport.pl

Polonia - GKS Katowice 3:1

Walka do ostatnich minut, dominacja przez cały mecz - takiego stylu Polonia jeszcze w tym roku nie prezentowała. Nagrodą było zwycięstwo nad GKS Katowice i przedłużenie nadziei na awans.
- Do zespołu wróciły wola walki i ambicja - powiedział po meczu trener Jerzy Kowalik. Czy "Czarne Koszule" odmieniła zmiana strojów na białe? A może zwycięstwo odniesione w sobotę w Zabierzowie, zmiana trenera albo dołączenie do sztabu szkoleniowego specjalisty od przygotowania fizycznego? GKS Katowice nie jest przecież gorszy niż Warta Poznań albo Pelikan Łowicz, z którymi Polonia w niezrozumiały sposób straciła punkty w Warszawie.

Tym razem poloniści, gdy strzelili bramkę nie cofnęli się, myśląc o obronie wyniku. Zresztą byłoby to trudne, bo pierwszy gol po pięknej akcji Krzysztofa Bąka i Radosława Gilewicza zakończonej strzałem Lumira Sedlaczka padł już w 3. minucie. Piłkarze z Warszawy byli pewni siebie. Co prawda dostali sygnały ostrzegawcze, ale były one dziełem przypadku. Najpierw piłka po strzale z 30 metrów byłego polonisty Krzysztofa Markowskiego trafiła w poprzeczkę, a potem gdy wokół stadionu zaczął hulać wiatr, Tomasz Prasnal - wykorzystując te trudne dla bramkarza warunki - uderzeniem z dystansu pokonał Radosława Majdana.

Ale ten gol tylko zmniejszył stratę GKS-u. Polonia prowadziła już 2:1. Chwilę przed utratą bramki wykonywała rzut wolny. To był majstersztyk. Trójka graczy rozbiegła się tuż przed murem, kompletnie dezorientując bramkarza katowiczan, tak że Siedlaczek pięknym lobem pokonał go po raz drugi.

- Powiedzieliśmy sobie w szatni, że gramy o całą pulę, a potem od razu dostaliśmy cios w policzek - mówił trener GKS Wojciech Osyra. Tuż po wyjściu na drugą połowę Polonia zdobyła trzecią bramkę (znów wielka w tym zasługa Sedlaczka). Strzelił ją obchodzący w środę 20. urodziny Daniel Mąka (kibice odśpiewali mu 100 lat). Bąk, Gilewicz, Łukasz Piątek wychodzili na czyste pozycje, strzelali minimalnie niecelnie, bądź zatrzymywał ich uderzenia Jacek Gorczyca. GKS praktycznie nie miał w tej połowie okazji.

Najbardziej zaskakująca była siła fizyczna Polonii, która do tej pory słabła w drugich połowach. To jedna z odpowiedzi na pytanie co zmieniło się na Konwiktorskiej, że tak łatwo wygrała. Kolejna to powrót piłkarzy na swoje pozycje. Bąk gra na prawej pomocy, gdzie spisuje się bez zarzutu, Mąka i Gilewicz w ataku, Sedlaczek w pomocy. - Nie wiem, czy awansujemy, ale w każdym meczu tak jak dziś będziemy walczyć na maksa - powiedział Kowalik.



POLONIA WARSZAWA - GKS KATOWICE 3:1 (2:1). Bramki: Sedlaczek (3., 30.), Mąka (48.) - Prasnal (31.). Polonia: Majdan - Kulpaka, Molik, Konieczny, Kazimierczak - Bąk, Piątek Ż, Wędzyński, Sedlaczek - Mąka Ż (76. Wojdyga Ż), Gilewicz Ż (89. Kosiorowski). GKS: Gorczyca - Sroka, Kopias, Markowski, Mielnik (55. Gajowski) - Wijas (73. Sierka), Prasnal, Górski, Sadowski - Jaromin, Kaliciak (71. Mikulenas). Widzów 2 tys. Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).