Sport.pl

Daily Record: "Boruc to tani prowokator", "Marilyn Manson futbolu"

Stuart Cosgrove, znany komentator szkockiego "Daily Record", ostro zaatakował Artura Boruca za ostatni incydent z wizerunkiem Jana Pawła II na koszulce. Sprawa zachowania Boruca podczas derby Glasgow nie cichnie.
Politycy krytykują Boruca po meczu z Rangersami

"Taka prowokacja podczas derbów Glasgow to coś niewyobrażalnego, czego nie zrozumie żaden kibic, mieszkający poza granicami Szkocji. Nie ma wątpliwości, że Artur Boruc to człowiek, który regularnie i specjalnie podjudza tłum i szuka kłopotów, bo lubi być w centrum zainteresowania. Polski bramkarz jest Marilynem Mansonem piłkarskiego świata, który robi wiele rzeczy pod publikę" - pisze w swoim artykule Stuart Cosgrove.

Dziennikarz podkreśla, ze Boruc nie jest człowiekiem nieinteligentnym. Tym nieodpowiedzialnym zachowaniem stara się wykreować jakiś "dziwny" image swojej osoby, którym chce wzbudzić zainteresowanie zagranicznych klubów. Jego zdaniem Boruc za wszelką cenę szuka dla siebie korzystnej oferty, aby w najbliższym sezonie mógł opuścić Szkocję.

Chwilę później autor tekstu nie przebiera już w słowach, pisząc, że prawda jest taka, że Boruc to tani prowokator, który jest świadomy swoich doświadczeń z przeszłości (podczas niedawnych derbów Boruc wykonał znak krzyża w stronę kibiców Rangers) i doskonale wie, że robiąc, to co robi obraża kibiców Glasgow Rangers. W swoim postępowaniu przypomina znanego włoskiego piłkarza Paulo Di Canio, który był "tanim kuglarzem", robiącym wszystko, aby tylko zostać zapamiętanym przez publiczność.

Dziennikarz ironicznie zgadza się, że Boruc ma prawo do noszenia koszulek z wizerunkiem kogo tylko chce, nawet najsłynniejszego Polaka. Zaraz jednak dodaje, że zachowanie polskiego bramkarza najbardziej nadaje się do cyrku.

Autor kończy swój felieton słowami: "Poprosimy następnego pajaca!".