Sport.pl

Piast wygrał po trzech kolejnych meczach bez zwycięstwa

- Spotkanie ze Stalową Wolą było ważne, ale tak naprawdę to myślimy już o niedzielnym meczu z Arką - przyznał Stanisław Wróbel, napastnik zespołu z Gliwic.


Spotkanie nad polskim morzem może zadecydować o awansie do ekstraklasy. Jeżeli Piast zagra w Gdyni tak jak ze "Stalówką", to o punktach może tylko pomarzyć.

Chociaż po meczu trener Władysław Łach chwalił drużynę z Gliwic - za pomysł na grę, dynamikę i dojrzałość - to tak naprawdę mówił tylko o chwilach. O nielicznych momentach, gdy piłkarze Piasta wyrywali się z drugoligowej szarzyzny i dawali kibicom powody do radości.

Tak jak w trzeciej minucie, gdy cudownym strzałem sprzed pola karnego popisał się Michał Szczyrba. Piłka z imponującą siłą, a przede wszystkim z precyzją, ugrzęzła tuż przy spojeniu słupka z poprzeczką. - Ta bramka to już z ekstraklasy, ale nas, niestety, wciąż tam nie ma - rozłożył ręce Szczyrba, który po zdobytym golu dostał takich skrzydeł, że nikt z kolegów nie potrafił go zatrzymać. - Oby zawsze tak szybko biegał - śmiał się trener Piotr Mandrysz. - Po trzech meczach bez wygranej zaczęliśmy niemrawo, jacyś tacy spięci. Bramka Michała dała nam trochę spokoju - dodał.

Gdy Szczyrba trafił do siatki, dopiero co minęła 120. s meczu, stadionowy spiker zakomunikował jednak, że to już minuta siódma. - Też byśmy chcieli, żeby było już po meczu, ale nie przesadzajmy - żartowali kibice.

Rzeczywiście, kolejne minuty przypomniały, że Piast jest jednak w dołku. Piłkarze ze Stalowej Woli bez trudu utrzymywali się przy piłce. Akcje przyjezdnych były szybkie i składne, brakowało tylko celnych strzałów. - Takie granie co trzy dni to za dużo dla Stali. Mamy zbyt wąską kadrę. Kto wymyślił ten terminarz? Po co tak gonimy? Czy jakiś drugoligowiec jedzie na mistrzostwa Europy? - dopytywał Łach, który dopiero po przerwie wpuścił na boisko zawodników, którzy na co dzień decydują o wynikach Stali.

To jednak nie pomogło. Więcej szczęścia do zmian miał trener Mandrysz, bo to właśnie Stanisław Wróbel przesądził o losach meczu. Napastnik Piasta trafił do siatki z... 16 cm. - W takiej sytuacji też trzeba umieć dostawić buta. Ważny gol, po nim grało nam się już spokojnie - mówił Wróbel, który jednak jeszcze przez chwilę najadł się strachu.

26 min po tym, gdy Wróbel wszedł na boisko, sędzia techniczny poinformował, że ma z niego zejść. - Gdy zobaczyłem swój numer, to zbladłem? Dlaczego ja? Główny sędzia mnie jeszcze poganiał - mówił Wróbel. Po chwili okazało się, że to błąd. Arbiter wyświetlił po prostu zły numer. Na ławce miał usiąść Daniel Chylaszek.

Piast Gliwice 2 (1)

Stal Stalowa Wola 0

Bramki: 1:0 Szczyrba (3.), 2:0 Wróbel (66.).

Piast: Kasprzik - Nowak, Banaś, Krzycki, Michniewicz - Prędota (68. Podgórski), Gamla, Szczyrba (54. Wróbel), Chylaszek Ż (80. Andraszak) - Kukulski, Kędziora.

Stal: Wierzgacz - Ławecki, Wieprzęć, Piszczek Ż, Lebioda - Stręciwilk (56. Gęśla), Drozd (46. Iwanicki), Krawiec, Lipecki, Trela (85. Hadzić) - Pałkus Ż.

Sędziował: Paweł Pskit (Łódź).

Widzów: 3000.