Sport.pl

Staliniec i ZOMO, czyli jak rodził się futbol w Petersburgu

Na rozkładzie Villareal, Olimpique Marsylia, Bayer Leverkusen i od czwartku wielki Bayern Monachium, upokorzony wynikiem 4:0. Do tego pierwsze mistrzostwo Rosji i perspektywa gry w elitarnej Lidze Mistrzów. Kopciuszek Zenit Sankt Petersburg jest największą rewelacją europejskich pucharów. Klub wspierany milionami Gazpromu może liczyć już tylko na więcej
Mimo pokonania tak wielu teoretycznie silniejszych ekip, Zenit aż do meczu z Bayernem pozostawał w cieniu potyczek rozgrzewających Puchar UEFA. Triumf nad Marsylczykami skwitowano, że przecież decydowała raptem liczba goli na wyjeździe, a pokonanie ekipy z Leverkusen skutecznie zostało zagłuszone przez niebotyczne spotkanie Getafe z Bayernem (3:3, dogrywka, Hiszpanie w osłabieniu i gol w ostatniej minucie Luca Toniego).

Mecz Getafe-Bayern - Ribery i Toni uciekają z piekła

Ale awans do półfinału Zenitu nie może być traktowany jako mega-niespodzianka. Ba, jeśli dobrze prześledzić ostanie kilkanaście miesięcy w klubie z Petersburga, to i ich czwartkowe zwycięstwo 4:0 ze słynnym Bayernem i awans do finału też nie może być żadnym zaskoczeniem.

Otmar Hitzfeld, trener upokorzonych, powiedział: - Skoro jakaś drużyna wygrywa z Bayernem tak wysoko (najwyżej w historii euro-pucharów - red.), to jest faworytem do zwycięstwa w całym Pucharze UEFA.

A jeśli dodatkowo jest to mistrz Rosji i jedna z nielicznych drużyn z tego kraju, która przy systemie rozgrywek ligowych wiosna-jesień, nie oklapła w kwietniu i maju w europejskich rozgrywkach (wyjątkiem był zdobywca Pucharu UEFA CSKA Moskwa), to możemy z dużym prawdopodobieństwem typować, że nie będzie to "chłopiec do bicia" w fazie grupowej kolejnej Ligi Mistrzów.

Rangers w finale z Zenitem: co zrobił Vieri?

Galaktyczna kasa, galaktyczni piłkarze

Ten sezon Zenitu jest jak sen. Najpierw jesienią 2007 mistrzostwo Rosji - pierwsze w historii, bo choć pamiętają w klubie o roku 1984, kiedy Zenit wygrał ligę ZSRR, to jednak istotniejsze dla obecnych władz są nowe czasy. A te zaczęły się tak naprawdę pod koniec 2005 r., kiedy zespół, stadion i wszystko co związane z piłką w "stolicy Północy" Petersburgu postanowili wziąć w swoje ręce szefowie Gazpromu. Rach-ciach minęły dwa lata i klub wsparty kilkudziesięcioma milionami petro-dolarów budżetu i ściągniętym z jedną z najwyższych w Europie pensji trenerem Dickiem Advocaatem (tajemnicą poliszynela jest, że zarabia ok. 3 mln dol rocznie) osiągnął sukces na krajowym podwórku. Ale to nie był jedyny cel. Gazprom przejmując drużynę wyraźnie je opisał: mistrzostwo, inwestycja w piłkarzy i infrastrukturę, zbudowanie marki poprzez sukcesy na arenie międzynarodowej. Dla ułatwienia zadania kasa klubu powiększyła się do 120 mln dol.

Zostały wydane wybornie - m.in. na Argentyńczyka Alejandro Domingueza (7 mln euro), napastnika i rozgrywającego, który był bohaterem deklasacji Bayernu. Ale Zenit to - zachowując realia - taki rosyjski Real, galaktyczny. Mają niewiarygodnego Pawla Pogrebniaka, który strzelając dwa gole w półfinale został z Tonim współliderem klasyfikacji strzelców Pucharu UEFA (10 trafień). Mają Andrieja Arszewina, najlepiej zarabiającego rosyjskiego piłkarza - 3,7 mln dol rocznie. Mają znanego z MŚ i występów w Szachtarze Donieck Anatolija Tymoszczuka, wybornego rozgrywającego. Dodajmy Belga Nicolasa Lombeartsa ściągniętego za 4 mln euro, reprezentanta Czech Radka Sirla, reprezentanta Holandii, ściągniętego przez Advocaata z Rangers Fernando Ricksena, piłkarza roku w Rosji Konstantina Żyrianowa (kosztował przed sezonem 2,5 mln euro) i znanego z polskich boisk Ivice Kriżanaca. Właśnie on mówił niedawno "Gazecie Wyborczej": - Mamy naprawdę silną bandę.

Zbrojeniówka, metalurgia i na koniec optyka

Krótka historia klubu, który już niedługo może być triumfatorem Pucharu UEFA i rewelacją Champions League. Założyli go w 1925 r. panowie pracujący w zakładach metalurgicznych w Leningradzie. Zespół nie mógł wtedy nie chwalić się wielkim wodzem i przyjął nazwę Staliniec. nie na długo. W ZSRR kwitł przemysł zbrojeniowy, te drużyny, które były z nim powiązane przetrwały, inne upadały. Staliniec uratowała fuzja ze zbrojeniówką, drużyna zmieniła nazwę na Zenit w 1940 r. A w czasach już zupełnie niedawnych, kiedy z kolei upadały kolejne fabryki produkujące dla armii, Zenit przejęły zakłady optyczne ZOMO, by potem przekształcić się w profesjonalny, miejski klub.

Teraz, gdy właścicielem jest Gazprom, otwiera się nowa karta historii piłkarskiej Petersburga. Właściciel obiecał budowę nowego stadionu (dziś Petrowski Sports Complex to dwa boiska na 22 tysiące i 3 tysiące miejsc). To nie koniec inwestycji - przed Ligą Mistrzów budżet klubu ma wzrosnąć do niebotycznych 200 mln dolarów, co ustawi w rankingu zamożności Zenit obok wielkich Barcelony, Realu, Milanu, Manchesteru czy Chelsea. Cel klarowny i jasny: wyjście z grupy. I choć po wiktorii z Bayernem trener Dick Advocaat studził komentatorów mówiąc: - Nie jesteśmy jeszcze Chelsea! - to liczby i sukcesy mogą już wkrótce jego słowom zaprzeczyć.

Po zwycięstwie z Bayernem: Ligo Mistrzów drżyj!

Kriżanac: Mamy niezłą bandę