Sport.pl

Operacja "zgasić Znicz" rozpoczęta

Jeśli w sobotę Piast straci punkty w Płocku, a w niedzielę Lechia pokona Znicz, gdańszczanie będą świętować awans do I ligi. - Wszyscy mówią, że jesteśmy w świetnej sytuacji, ale będziemy w niej dopiero wtedy, kiedy rywale stracą matematyczne szanse na dogonienie nas - mówi trener Lechii Dariusz Kubicki
Ekstraklasa jest już naprawdę blisko. Lechia jest liderem, ma 63 pkt, o dwa wyprzedza Znicz Pruszków oraz o pięć Piasta Gliwice. Gdańszczanie muszą więc zdobyć 5 pkt w trzech ostatnich kolejkach, aby bez względu na wyniki innych zespołów zapewnić sobie awans do ekstraklasy. Dwa z trzech spotkań będą jednak niezwykle trudne. W niedzielę Lechia zmierzy się z rewelacyjnym Zniczem (na wiosnę dziewięć wygranych i trzy remisy, ostatnio seria siedmiu zwycięstw z rzędu) oraz mającym szanse na awans, ale niepewnym przyszłości (nie wiadomo, czy dojdzie do fuzji z Groclinem) Śląskiem Wrocław. W ostatniej kolejce do Gdańska przyjedzie pewna już utrzymania Stal Stalowa Wola, ale tego dnia na Traugutta może trwać już feta z okazji awansu.

Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że już w najbliższą sobotę Piast straci punkty w Płocku w meczu z Wisłą, która po serii fatalnych meczów odżyła (remis z Arką Gdynia, zwycięstwo z Turem Turek). Jeśli tak się stanie, to zwycięstwo ze Zniczem da Lechii upragniony awans.

- A jak Piast wygra, a my przegramy? Nie lubię kalkulować przed meczem, dlatego nie bawię się w rozpatrywanie scenariuszów. Na to będzie czas po zakończeniu tej kolejki - mówi trener Lechii Dariusz Kubicki.

Lechia zagra ze Zniczem na zakończenie 32. kolejki w niedzielę o godz. 14.40. Szlagierowy mecz został przeniesiony z soboty na niedzielę, gdyż będzie transmitowany przez TVP Info. Przystępując do niego, gdańszczanie będą więc już znali wyniki rywali.

- Nie ma to znaczenia. Odkąd przyszedłem na Traugutta, staram się wytworzyć w szatni taką atmosferę, żeby liczył się wynik tylko najbliższego meczu. Dlatego ani inne wyniki, ani fakt, że mamy sporą przewagę nad rywalami, nie ma prawa wpłynąć na postawę piłkarzy w meczu ze Zniczem. Liczy się to, co teraz. Reszta to historia, do której możemy zaglądać tylko po to, aby wyeliminować błędy - dodaje Kubicki.

Mecz ze Zniczem, prowadzonym przez byłego zawodnika Lechii Jacka Grembockiego, zapowiada się pasjonująco pod każdym względem.

- Znicz z łatwością zdobywa gole, a ich najlepszego strzelca Roberta Lewandowskiego piłka wręcz szuka w polu karnym. Na pewno będzie to szlagier, mecze lidera i wicelidera zawsze elektryzują - przekonuje Kubicki.

Trener Lechii liczy, że będzie mógł już wystawić do gry Pawła Buzałę. Najlepszy piłkarz w rundzie wiosennej nie zagrał w trzech ostatnich spotkaniach i jego brak był widoczny (mimo że gdańszczanie zdobyli w tych meczach siedem punktów). Brakowało bowiem wyraźnie zawodnika, który niekonwencjonalnym zagraniem rozmontowałby defensywę rywali. W poniedziałek Buzała pojawił się na treningu. Na razie, razem z Piotrem Wiśniewskim, ćwiczył tylko indywidualnie, bez piłki, ale jest duża szansa, że już od wtorku obaj będą normalnie trenować z zespołem. Do dyspozycji sztabu szkoleniowego będzie na pewno Jacek Manuszewski, który skończył dwumeczową pauzę za żółte kartki. Jeden mecz przerwy czeka natomiast innego kartkowicza Łukasza Trałkę.



Okiem lechisty

Oskarżony o skromność

W tym sezonie naszą drużynę cechuje szybka i zazwyczaj skuteczna realizacja planów narzuconych wewnątrz zespołu. Droga, jaką musimy pokonać, jest ciężka, ale dzięki pełnej koncentracji w każdym meczu radzimy sobie z wykonywaniem zadań.

Przed spotkaniem z GKS Katowice nasze oczekiwania były mocno sprecyzowane. Liczyło się tylko zwycięstwo. Takie rozstrzygnięcie dałoby nam większe poczucie spokoju na finiszu rozgrywek. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, od samego początku meczu staraliśmy się jak najszybciej uzyskać prowadzenie. Po stworzeniu kilku dobrych sytuacji, zdołaliśmy zdobyć bramkę. Gol ten nakreślił nasze dalsze poczynania, które były skupione wokół mądrej i pewnej obrony rezultatu.

Ostatnio zostałem "oskarżony" o zbyt dużą skromność, która wynika z niedemonstracyjnego mówienia o zapewnionym awansie. Wychodzę z założenia, że słowa nie zawsze mogą poprzedzać czyny i wysiłek, jaki jeszcze musimy włożyć w zapewnienie sobie awansu matematycznego .

Nie na darmo matematyka jest nazywana królową nauk, a jej ulubieńcem jest prawda.

Andrzej Rybski