Sport.pl

Złotka walczą o igrzyska, a Glinka kupuje buty

Polskie siatkarki grają dziś w olimpijskich kwalifikacjach z Dominikaną. W poniedziałek miały wolny dzień, a Małgorzata Glinka spędziła go na poszukiwaniu butów w tokijskich sklepach.
Cała Azja głowi się o co chodzi w przepisach...

...a Gierczyński niczego nie żałuje

Teoretycznie dzień miał być wolny od treningów. Ale trener Marco Bonitta i tak zarządził zajęcia oraz seans wideo z meczem Dominikany, wtorkowego przeciwnika polskich siatkarek (początek meczu o godz. 8.30, transmisja w Polsacie Sport). Kilka zawodniczek wyszło jednak po obiedzie na spacer i zwiedzało okolice hotelu Prince, w której największą atrakcją jest stylizowana na wieżę Eiffla 333-metrowy Tokio Tower oraz buddyjska świątynia. - Ja za dużo czasu nie miałam - opowiada Anna Barańska, która ma pewne miejsce w drużynie Bonitty. - Starczyło go tylko na wizytę w sklepie spożywczym, bo zaraz musiałam pędzić na trening.

Do wszystkiego jak zwykle najbardziej przykłada się Małgorzata Glinka, która w poniedziałek tak intensywnie ćwiczyła, że pękły jej buty. Siatkarka razem z zespołem technicznym reprezentacji od razu ruszyła do centrum Tokio w poszukiwaniu nowego obuwia. Znalazła buty dopiero po kilku godzinach, ale wysiłek opłacał się, bo pasują jak ulał i są ponoć bardzo wygodne.

O sporcie siatkarki nie chciały rozmawiać, tym bardziej nie miały ochoty wracać do inauguracyjnej porażki z Japonkami. Wciąż jednak podkreślają, że do Pekinu pojadą, bo nie zakwalifikować się z turnieju, w którym aż cztery drużyny dostaną na igrzyska, byłoby wstydem.