Koniec Heidfelda w BMW?

Gwiazda Formuły 1 z lat 70, Niemiec Hans-Joachim Stuck ostrzega Nicka Heidfelda, że jeśli w jego jeździe nie nastąpi rychła poprawa, to jego przyszłość w zespole BMW może stanąć pod dużym znakiem zapytania.
Polsat przenosi Kubicę do TV4

Heidfeld w pięciu kwalifikacjach do wyścigu wypadał gorzej od swojego młodszego kolegi z zespołu, Roberta Kubicy. We wszystkich wyścigach także prezentował się gorzej od Polaka, poza inauguracyjnym występem w Melbourne, gdzie zajął drugie miejsce (Polak nie ukończył wyścigu po tym, jak w jego bolid uderzył Kazuki Nakajima). Potem Kubica zdobywał kolejno drugie, trzecie i dwa razy czwarte miejsce, a Niemiec może pochwalić się szóstą, czwartą, dziewiątą i piątą lokatą. Taka sytuacja sprawiła, że Polak odebrał Heidfeldowi prymat w zespole i jest w tym momencie niewątpliwie liderem stajni BMW.

Dla ekspertów ciekawostką jest fakt, że 31-letni Niemiec za każdym razem notował gorsze występy od Kubicy podczas kwalifikacji do wyścigów. Powodem słabych miejsc startowych jest łagodny styl jazdy, przez który Niemiec tracił cenne dziesiątki sekundy na starcie i zazwyczaj lądował poza pierwszą piątką. Dla porównania średnia pozycja we wszystkich dotychczasowych kwalifikacjach Roberta Kubicy to 3,6, natomiast Heidfelda 7,2! - Jeśli sytuacja będzie się powtarzała, Nick może stracić miejsce w zespole. Jeśli BMW będzie cały czas rozwijała się w takim tempie jak do tej pory, szefowie zespołu mogą zadecydować o zmianie kierowcy. Mario Theissen wie jak działa ta branża i z pewnością poczynił pewne ruchy w celu pozyskania lepszego kierowcy. Jednak te spekulacje pozostaną sekretem władz BMW jeszcze przez jakiś czas - mówi Stuck - Nick jest ważny z perspektywy niemieckich inwestorów, ale nie jest mega gwiazdą. To jest trudna sytuacja dla niego - dodaje Stuck. Dyrektor zespołu BMW Mario Theissen zapowiedział, że na pewno nie ogłosi składu na następny sezon przed końcem lata.

Theissen: W Monako najważniejsza precyzja