Sport.pl

Policja użyła broni wobec kiboli

Policja użyła gazu i broni gładkolufowej wobec chuliganów na stadionie Śląska Wrocław, który grał z Lechią Gdańsk. Funkcjonariusze weszli na obiekt po tym jak pod koniec meczu ok. 300 bandytów zaatakowało ochroniarzy
Chociaż w przedostatnim meczu kolejki II ligi grały drużyny, których kibice się lubią - Śląska Wrocław i Lechii Gdańsk, to wrocławska policja spotkanie potraktowała jako mecz podwyższonego ryzyka. Wiadomo było bowiem, że pseudokibice Śląska protestują przeciwko fuzji wrocławskiego klubu z Groclinem Grodzisk Wielkopolski. Przez cały mecz wykrzykiwali hasła przeciwko właścicielowi Groclinu Zbigniewowi Drzymale, z których jedyne cenzuralne brzmiało "Wrocław cały bez Drzymały".

Rzucali kamieniami i cegłami

W drugiej połowie meczu stadionowi bandyci zaatakowali ochroniarzy. To wtedy organizatorzy meczu poprosili o pomoc policjantów - relacjonuje portalowi gazeta.pl Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji. Według niego kilkuset bandytów rzuciło się wtedy na funkcjonariuszy. Obrzucono ich kamieniami, cegłami i fragmentami wyrwanych ławek stadionowych. Według relacji rzecznika policji najpierw próbowano opanować chuliganów za pomocą gazu pieprzowego. To nie pomogło - po salwie ostrzegawczej - chuliganów ostrzelano z broni gładkolufowej. Akcja policji trwała około 20 minut. Policjanci nie chcieli bezpośrednio pacyfikować kiboli, by nie doszło do eskalacji rozruchów. Jedynie odpychali od siebie bandytów, strzelając kulami gumowymi i gazem łzawiącym. Widzieliśmy kilku zakrwawionych pseudokibiców, którzy po meczu byli opatrywani na stadionie przez lekarzy pogotowia. Wiadomo, że co najmniej dwie osoby zostały ranne. Na razie nie wiadomo w jakim są stanie. Jedna osoba ma obrażenia głowy, druga twarzy. Obrażenia odnieśli też dwaj policjanci.

W pewnej chwili kibole próbowali zatargać na szczyt trybuny bramkę rezerwową, by zrzucić ją na policjantów, ale na szczęście okazała się dla nich zbyt ciężka i nieporęczna.

Pierwsze zatrzymania

Policjanci na miejscu zatrzymali dziewięć najbardziej agresywnych osób. Po zakończeniu meczu grupa kiboli opuściła stadion - policjanci nawet nie próbowali ich zatrzymać. Nie dali się też sprowokować - nie reagowali na wulgarne okrzyki wychodzących, a nawet na rzucane w ich kierunku puszki czy drobne przedmioty. Ale to nie koniec. Zajścia były filmowane i policja zapowiada kolejne zatrzymania. "Bandyci nie mogą liczyć na bezkarność" - mówi Petrykowski. Władze klubu zaraz po meczu udostępniły policji zapis ze stadionowego monitoringu - policjanci od razu drukowali zdjęcia najagresywniejszych pseudokibiców. Jednak ich identyfikacja będzie trudna, bo wielu bandytów miało na głowach kaptury, a twarze owiązali sobie szalikami.

Teraz policja pilnuje jak pseudokibice będą zachowywać się na mieście. Nad Wrocławiem krąży policyjny helikopter.

"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]